Nadal nie wiadomo, czy węgierski MOL kupi akcje PKN Orlen. Mimo zapowiedzi Nafta Polska nie podjęła wczoraj żadnej decyzji w tej sprawie.
Wbrew poniedziałkowym zapowiedziom Andrzeja Modrzejewskiego, prezesa PKN Orlen, na wczorajszym spotkaniu przedstawicieli koncernu, Nafty Polskiej i doradców prywatyzacyjnych nie podjęto decyzji w sprawie sprzedaży 17,56 proc. akcji PKN węgierskiemu koncernowi MOL.
Efektem takiej transakcji byłoby utworzenie środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego.
— Uznano, iż ze względu na złożoność problemów oraz istotny wpływ ewentualnych decyzji na polską gospodarkę, a szczególnie sektor paliwowy i petrochemiczny, konieczna jest dalsza dogłębna analiza stanu negocjacji — twierdzi Krzysztof Mering, rzecznik NP.
Przyznaje jednocześnie, że nie oznacza to przedłużenia terminu negocjacji, który upłynął 12 stycznia, ani zerwania rozmów. Rozmów formalnie również nie zamrożono, o co bezskutecznie kilka tygodni temu zabiegał MOL. Nie podjęto również rozmów z OMV — rywalem MOL — w staraniach o przejęcie akcji PKN.
W ubiegłym tygodniu NP wysłała list do MOL, zawiadamiający Węgrów, że ich propozycje co do zakupu akcji PKN na razie nie spełniają warunków prywatyzacji PKN Orlen określonych przez MSP. Według nieoficjalnych informacji, w rozmowach z MOL nadal nie rozwiązana jest kwestia współczynnika określającego podział zysków w przyszłym podmiocie. Polacy chcą podobno, by wynosił on co najmniej 55 do 45 proc. na rzecz PKN Orlen. Druga kwestią, która zablokowała rozmowy, jest nadal nie rozwiązany przez Węgrów problem z przynoszącym straty działem gazowym.
— Odkładanie decyzji to efekt nacisków MSP, które nie jest zainteresowane szybką sprzedażą Orlenu. Resort chce utrzymać kontrolę nad tym strategicznym przedsiębiorstwem. Wydaje mi się, że MSP będzie czekać do chwili, kiedy Polska zabezpieczy sobie dostawy nafty i gazu — mówi Marek Świętoń z ING Investment Management.



