Sprzedaż bezpośrednia gwarantuje miejsca pracy

Marek Matusiak
opublikowano: 2000-07-17 00:00

Sprzedaż bezpośrednia gwarantuje miejsca pracy

PRACA DLA 430 TYS.: Sprzedaż bezpośrednia nie tylko zapewnia dodatkowe miejsca pracy, ale też — o czym warto pamiętać — zasila budżet państwa.

Sprzedaż bezpośrednia traktowana jest jako zjawisko marginalne, nie mające większego znaczenia dla gospodarki. I rzeczywiście — z punktu widzenia makroekonomii, zwłaszcza uwzględniając interesy budżetu państwa — pogląd ten jest zaledwie tylko lekko dyskusyjny. Godzi się jednak pamiętać, że sytuacja na polskim rynku pracy od kilku miesięcy rozwija się w nader niekorzystnym kierunku — a przecież stopa bezrobocia także należy do wskaźników makroekonomicznych. Tymczasem — jak wynika z danych Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową — w sprzedaż bezpośrednią zaangażowanych jest prawie 360 tys. osób, z których dla 70 tys. była ona w ubiegłym roku jedynym źródłem utrzymania. W sytuacji, gdy stwarzanie nowych miejsc pracy napotyka wyraźne trudności, nawet utrzymanie tych kilkudziesięciu tysięcy jest ze wszech miar godne poparcia.

TYM BARDZIEJ że osoby utrzymujące się ze sprzedaży bezpośredniej są bardziej odporne na okresy dekoniunktury. Są jeszcze co najmniej dwa istotne argumenty przemawiające za promowaniem omawianego zjawiska. Po pierwsze sprzedaż bezpośrednia prawie w ogóle nie wymaga nakładów środków własnych ani formalności — dlatego jest interesującą ofertą dla osób, które straciły pracę. Po wtóre — jak wykazuje doświadczenie — firmy zajmujące się taką sprzedażą rozpoczynają działalność produkcyjną. W dodatku gros produkcji przeznaczane jest na eksport.

EKSPERCI IBnGR opracowali prognozę rozwoju tej formy sprzedaży na lata 2000-2005 — w dwóch wariantach — optymistycznym i pesymistycznym. Warunkiem sprawdzenia się tego pierwszego jest rozwój całej gospodarki, a co za tym idzie — wzrost popytu konsumpcyjnego. Drugim warunkiem są skuteczne działania marketingowe firm zaangażowanych w tę sprzedaż. Trzeci dotyczy potrzeby uregulowań prawnych, które nadal nie uwzględniają specyfiki takiej sprzedaży.

PO SPEŁNIENIU tych warunków prognoza optymistyczna zakłada wzrost przychodów z tej działalności gospodarczej do ponad 1,7 mld zł w 2005 roku — byłby to przyrost o 70 proc. w stosunku do roku minionego. Taki scenariusz przewiduje wzrost zatrudnienia w branży do 430 tys. osób.

NATOMIAST wariant pesymistyczny przewiduje spadek przychodów ze sprzedaży do poziomu 660 mln zł w 2005 roku. Jednak do tego musiałby nastąpić wyjątkowo niekorzystny splot okoliczności związanych zarówno z samymi firmami zaangażowanymi w taką działalność, jak i z całą gospodarką. Przyjęty spadek przychodów ze sprzedaży pociągnąłby za sobą redukcję zatrudnienia o 40 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Głównie dotyczyłoby to osób, dla których bezpośrednia sprzedaż jest dodatkowym zajęciem.

SUMUJĄC TEN TEMAT — niezależnie od sytuacji, która w najbliższym pięcioleciu się wytworzy — największą korzyścią ze sprzedaży bezpośredniej jest rozwijanie w społeczeństwie idei przedsiębiorczości, aktywizacja zawodowa ludności i możliwość dodatkowego legalnego i opodatkowanego zarobkowania. Powtórzmy raz jeszcze, że daje też szansę bezrobotnym, bez wymagania ich wysokich kwalifikacji i doświadczenia. Wspieranie takiej sprzedaży jest zatem korzystne dla polityki gospodarczej kraju.