Sprzedaż firm nabiera tempa

DCZ
opublikowano: 16-11-2009, 00:00

Przez 20 lat prywatyzacja dała Polsce setki miliardów złotych. Ale przede wszystkim — wolnorynkową gospodarkę.

Państwo jest właścicielem ponad 1000 przedsiębiorstw

Przez 20 lat prywatyzacja dała Polsce setki miliardów złotych. Ale przede wszystkim — wolnorynkową gospodarkę.

To prywatne firmy tworzą większość dochodu narodowego i miejsc pracy. W 1990 r. mieliśmy 8453 państwowe przedsiębiorstwa. Dziś — 1150 o wartości 130 mld zł. Najwięcej spółek sprywatyzowano w latach 1994-2000. Dobry był też rok 2004. Najgorszy był 2006 r., w którym uzyskano ze sprzedaży firm tylko 621,9 mln zł, gdy np. w 2000 r. aż ponad 27 mld zł.

Państwo wciąż jest właścicielem atrakcyjnych spó-łek energetycznych czy wielkich zakładów chemicznych. Ale także hoteli, restauracji, uzdrowisk, stadnin koni czy stacji hodowli zwierząt. Do pilnej sprzedaży przeznaczono również tzw. resztówki, czyli kilkuprocentowe pakiety akcji firm już wcześniej sprywatyzowanych.

Rządowy program prywatyzacji na lata 2008-11 zakłada jej przyspieszenie. Najbliższe trzy lata mają być najintensywniejsze w historii prywatyzacji polskiej gospodarki. W tym czasie na sprzedaż mają trafić prawie 670 spółki. Według planu do końca 2011 r. ma się zakończyć prywatyzacja w branżach: wydawniczej i poligraficznej, turystycznej, farmacji, transporcie, spedycji, przemyśle rolno-spożywczym, meblowym, kopalnictwie surowców chemicznych, przemyśle chemicznym i tworzyw sztucznych, sektorze stoczniowym, przemyśle maszynowym, metalowym, elektronicznym i elektrotechnicznym, surowców skalnych, budownictwie, przemyśle materiałów budowlanych, drzewnym i papierowym, a także odzieżowym.

Uzyskane z prywatyzacji pieniądze mogą pomóc zniwelować dziurę budżetową. Ale nie tylko o to chodzi. Firmy muszą być efektywnie zarządzane i unowocześnione, a do tego potrzebny jest kapitał. Państwowe przedsiębiorstwa go nie mają. Te, które nie zostaną sprywatyzowane, mogą zniknąć pod ciężarem długów.

Proces prywatyzacji zaczyna się od wyboru zewnętrznego doradcy. To on ma decydujący głos w sprawie formy sprzedaży. Najbezpieczniej skierować spółkę na giełdę. Nie można wtedy nikomu zarzucić sterowania sprzedażą. Firma szybko zdobywa kapitał inwestycyjny. Przez giełdę jednak prywatyzuje się na ogół najlepsze spółki. Niestety, sporo przedsiębiorstw z listy planu prywatyzacji nie jest zbyt atrakcyjnych i od dawna nie przynosi zysków.

Przy dużych spółkach dobre są negocjacje, bo wtedy skarb państwa nie jest zdany na terminy, a czas działa na jego korzyść. Przetargi i aukcje preferuje się przy małych spółkach — to najszybsza i najprostsza forma prywatyzacji.

Rządowy plan jest bardzo ambitny. Zakłada sprzedaż majątku o wartości 37 mld zł. Czy ogłaszanie tak ambitnego planu w czasie dekoniunktury nie jest zbyt ryzykowne? A co, jeśli zabraknie odpowiednich ofert cenowych?

— Robimy wszystko z naszej strony, by zrealizować w pełni plan prywatyzacji, począwszy od sporządzenia analiz przedprywatyzacyjnych, wycen, aktywnego szukania inwestorów, a kończąc na wystawieniu w dogodnym momencie spółki na sprzedaż. Oczywiście, trudniej prywatyzować w kryzysie, ale jeśli cena jest za niska, nie sprzedajemy spółki — informuje minister skarbu Aleksander Grad.

Tak było np. z Eneą. Rok temu jej wejście na giełdę było największym debiutem półrocza.

— W tym roku oferta kupna akcji Enei nas nie satysfakcjonowała. Nie zdecydowaliśmy się więc na sprzedaż akcji skarbu państwa i właśnie rozpoczynamy kolejny proces prywatyzacyjny — mówi minister Aleksander Grad.

Oprócz aktywnego szukania inwestorów skarb państwa czeka wiele pracy przy zmianach legislacyjnych i ulepszaniu procedur, by prywatyzacja była bardziej przejrzysta. Ważny jest społeczny odbiór sprzedaży państwowych firm. A z badań wynika, ze jest coraz lepszy. Poza tym rząd jest zdeterminowany.

— Zmienia się podejście związków zawodowych, które zaczynają rozumieć, że prywatyzacja jest szansą dla spółki i dla pracowników. Tym, które wciąż nie patrzą na dobro firmy i bronią nieuzasadnionych przywilejów pracowników, szkodzą spółce i sobie, będziemy przypominać, że to skarb państwa jest właścicielem spółki, a nie związki zawodowe — wyjaśnia Aleksander Grad.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DCZ

Polecane