Z jej zapisów wynika, że po wybudowaniu obwodnicy dawna droga krajowa trafi do województwa, to zaś będzie mogło podrzucić ją powiatowi, a powiat — gminie. Słowem — jak to trafnie określił autor listu — spychotechnika. W porównaniu z obecnymi przepisami w relacji państwo — samorząd tak naprawdę niewiele się zmienia. Już teraz drogowcy przerzucają koszt utrzymania starej drogi na lokalne władze, od których wymaga się też, żeby inwestowały, wykorzystywały pieniądze unijne i — przy wszystkich tych obciążeniach — obowiązkowo trzymały finanse w żelaznych karbach.
![Ryszard Grobelny [FOT.WM] Ryszard Grobelny [FOT.WM]](http://images.pb.pl/filtered/77561744-0dca-4aec-a1ab-5070fa9b8c1d/7946552d-33c1-5d18-9a18-705fb6396735_w_830.jpg)
Do przyjmowania na barki dodatkowego balastu samorządowcy już dawno powinni się „przyzwyczaić”. Politycy od lat przerzucają na gminy, miasta czy urzędy marszałkowskie coraz to nowe obowiązki, nie dając gwarancji ich finansowania. Samorządowcy są jednak niereformowalni (to komplement) i coraz bardziej hardzieją, czego dowodzi wczorajszy list szefa Związku Miast Polskich.