Srebro zostawiło złoto w tyle

Krzysztof Kolany, Bankier.pl
opublikowano: 2016-04-19 22:00

Nieprzychylni nazywają srebro „złotem dla biedaków”, bo ze względu na niższą cenę jednostkową biały metal czasem bywa traktowany jako substytut złota dla ludzi, którzy nie dysponują kwotą rzędu 5 tys. zł, potrzebną na zakup złotego Krugerranda. A na srebrną bulionówkę za 80 zł pozwolić sobie może prawie każdy. Nie podzielam tego poglądu, lecz jednak coś w tym jest, że kurs srebra z reguły podążą śladami swojego żółtego brata, reagując z pewnym opóźnieniem, ale z większą dynamiką. Notowania obu metali w grudniu wyznaczyły wieloletnie minima w ujęciu dolarowym. Oba zaliczyły bardzo udany styczeń i początek lutego, ale kwietniowemu rajdowi srebra towarzyszy stagnacja kursu złota.

We wtorek cena osiągnęła nawet 16,76 USD/oz. To najwięcej odmaja 2015 r. Tylko od początku kwietnia srebro zdrożało o 10,5 proc., od początku roku zyskując 20,4 proc., a od grudniowego dna ponad 22 proc. Tymczasem notowania złota, które od początku roku wzrosły o 17,3 proc., od miesiąca stoją w miejscu.

Tak mocno drożejące srebro to rzecz niewidziana od kilku lat. Biały metal pozostawał w wieloletniej bessie, od kiedy pod koniec kwietnia 2011 r. w atmosferze manii spekulacyjnej osiągnął niemal 50 USD/ oz. Od tego czasu inwestycje w srebro dostarczały głównie rozczarowań, pozostawiając za sobą rzesze „długoterminowych inwestorów”. O ile złoto pozostaje metalem monetarnym (jest jedyną „twardą walutą” w świecie masowo drukowanego pieniądza), to srebro utraciło ten status ponad 100 lat temu. Od kilku dekad srebro pozostaje przede wszystkim metalem przemysłowym i jego ceny są silnie uzależnione od koniunktury gospodarczej. „Jeden powód to osłabienie dolara. Drugi to silny popyt na srebro w Szanghaju” — twierdzi Ronald Leug, szef maklerów z Lee Cheong Gold Dealers cytowany przez agencję Reuters. Niektórzy analitycy mówią też o aktywacji dużej liczby zleceń typu stop-loss złożonych przez posiadaczy krótkich pozycji na wysokości 16,30 USD/ oz — czyli lokalnych maksimów z kwietnia i października.

Na razie ze względu na ostatnie osłabienie dolara zaczątki srebrnej hossy nie są widoczne dla inwestorów z Polski. We wtorek uncja srebra (bez VAT i marży dilerskiej) kosztowała 63,40 zł. Od trzech lat notowania białego metalu poruszają się w granicach 50-70 zł za uncję.