Stacja TVN nie chce być dinozaurem

opublikowano: 12-09-2012, 00:00

Piotr Walter twierdzi, że spółka nie ogranicza się jedynie do cięć. Szykuje ofensywę w komórkach i na tabletach.

Historyczne minima w wycenie akcji TVN na GPW, jakie w zeszłym tygodniu zanotowała spółka, mają swoje drugie dno. Według informacji „PB”, szefowie medialnego potentata znów podejmują zdecydowane kroki zmierzające do poprawy rentowności.

W ostatnim raporcie kwartalnym TVN raportował 7 pkt proc. spadku marży EBITDA do poziomu 31,7 proc. Teraz stacja z Wiertniczej jeszcze mocniej zaciska pasa i zamierza bronić psychologicznej bariery 30-procentowej marży.

— Mamy zasadę, że tniemy koszty planu, a nie hurtowego zwalniania ludzi. Pracujemy nad modelem kosztowym, który pozwoli nam działać efektywnie przez najbliższe kilka sezonów. Widzimy, że możemy zaoszczędzić poważne kwoty w niemal każdym wymiarze naszego działania — przekonuje Piotr Walter, wiceprezes TVN odpowiedzialny za pion telewizyjny. Choć w tym roku stacja zwolniła już około setki osób, to jednak nie zamierza, wzorem Agory, ogłaszać zwolnień grupowych.

Wojciech Kostrzewa, prezes Grupy ITI, największego udziałowca TVN, przekonuje, że w medialnej spółce nie potrzeba zwiększać presji na koszty. Trzeba zmierzyć się z prawdą ekranu. — Ta presja jest już wystarczająca. Telewizja musi się dostosować do tego, co widzimy na rynku — tłumaczy Wojciech Kostrzewa.

Suche esemesy

Czego więc potrzeba TVN? Tego samego co Agorze. Nowych źródeł przychodów i lepszego wizerunku. Część analityków już przestrzega przed zmierzchem gigantów i erą dinozaurów. TVN w odpowiedzi wciąż się przemeblowuje: poluzował finansowe więzi z wciąż nierentowną platformą n i finalizuje sprzedaż Onetu na rzecz Axel Springer. Piotr Walter zapowiada jednak, że TVN nie odpuścił sobie internautów, bo bez tego zginie. Medialny koncern szykuje nowe otwarcie w tym segmencie, osią będzie zapewne TVN Player.

— Zdajemy sobie sprawę, że cięcia to nie lek na słabość rynku reklamowego, jeśli w tym samym czasie nie szukamy nowych źródeł przychodów. Esemesy wysychają? To staramy się monetyzować ruch w internecie. Nie chcemy zostać tradycyjnym nadawcą, bo czas tradycyjnych nadawców telewizyjnych się kończy. Wierzę w to, że będziemy umieli towarzyszyć widzowi w internecie, na urządzeniach przenośnych — konkluduje Piotr Walter.

— TVN chce iść w internet? Przecież pozbył się właśnie internetowej nogi. Odbudowanie jej nie będzie łatwe — przekonuje jednak Piotr Grzybowski, analityk DI BRE.

Cena motywacji

Piotr Grzybowski to jeden z tych analityków, który właśnie podwyższył rekomendację dla TVN (podobnie zrobiły jeszcze dwie inne instytucje). — W krótkim terminie kurs TVN może odbić nawet powyżej 8 zł — uważa ekspert. Wczoraj, po dwóch sesjach mocnych wzrostów, za papier spółki płacono niemal 7 zł. Co nie oznacza, że zamieni się to w trwały wzrost.

Zdaniem Piotra Waltera, takie wahania kursu nie mają podstaw w kondycji spółki, ale są efektem medialnych plotek. Jednak nie jest tajemnicą, że część kluczowych menedżerów spółki patrzy na ostatnie występy TVN na giełdzie z poirytowaniem. Spółka od kilku lat prowadzi program motywacyjny, w którym wybrani, najcenniejsi pracownicy mogą obejmować spore ilości akcji, płacąc za nie preferencyjne kwoty.

Preferencyjne przynajmniej kilka lat temu, bo widełki cenowe wykupu ustalone były na 8,66-11,68 zł za papier. Dziś nawet najwięksi optymiści wśród analityków nie wieszczą takiej wyceny TVN w perspektywie najbliższego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy