Stal: ceny w górę, dostawy w dół

Klienci chcą kupić stal za każdą cenę, ale producenci i dystrybutorzy wstrzymują sprzedaż. Są nawet listy kolejkowe.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • o ile drożeją wyroby stalowe
  • dlaczego stal drożeje
  • dlaczego niektórzy dostawcy wstrzymują sprzedaż
  • w kogo najmocniej uderzy wzrost cen

Wojna winduje ceny surowców i materiałów. Po wstrzymaniu dostaw wyrobów stalowych z Ukrainy oraz niemal pełnym zamrożeniu ich przywozu z Rosji i Białorusi ceny poszybowały. Zza wschodniej granicy sprowadziliśmy w ubiegłym roku ponad 3 mln ton stali, co stanowiło około 20 proc. krajowego zużycia.

— Średnio ceny wzrosły o 20 proc. Podwyżki wynikają zarówno z ograniczenia dostaw zza wschodniej granicy jak też rosnących cen paliw, energii i surowców oraz wysokiej inflacji i osłabienia złotego. Sytuację może nieco ustabilizować znacząca podwyżka stóp procentowych — uważa Krzysztof Zoła, członek zarządu Cognoru, producenta wyrobów stalowych.

Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy o 0,75 pkt. proc.

Stawki za blachy biją rekordy

Dystrybutorzy wyrobów stalowych podają znacznie wyższe wskaźniki podwyżek niż producenci.

— Niektóre rodzaje wyrobów stalowych podrożały o 50 proc., a nawet więcej. Jeszcze 25 lutego sprzedawaliśmy niektóre blachy cienkie po około 5 tys. zł za tonę, a obecnie klienci są skłonni płacić nawet 9 tys. zł — mówi Henryk Orczykowski, prezes Stalprofilu.

Dane Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS) dotyczące cen z ostatniego tygodnia odzwierciedlają szybowanie stawek, ale nie do aż tak wysokiego poziomu jak notowany w Stalprofilu. Według PUDS maksymalna cena blach gorącowalcowanych sięga 5,46 tys. zł za tonę, a zimnowalcowanych 6,47 tys. zł. Grube blachy konstrukcyjne kosztują maksymalnie 5,6 tys. zł za tonę i są droższe, niż były w szczycie ubiegłorocznej hossy. Przedsiębiorcy podkreślają jednak, że ceny zmieniają się dynamicznie.

— Rynek pogrążył się w chaosie. Klienci deklarują, że zapłacą każdą cenę, byle tylko zagwarantować im dostawy — dodaje Henryk Orczykowski.

Listy kolejkowe:
Listy kolejkowe:
Dostawcy stali i firmy budowlane obawiają się luki inwestycyjnej, wynikającej z zamrożenia funduszy unijnych i spadku popytu na mieszkania. Zapotrzebowanie na stal na bieżące kontrakty jest jednak tak duże, że klienci zapisują się na listy.
Adobe Stock

Przyczyny wstrzymania sprzedaży

Jeszcze niedawno niektórzy producenci i dystrybutorzy zapewniali, że po wygaśnięciu dostaw ze Wschodu przekierują zamówienia na Zachód. Inni ostrzegali, że nie nastąpi to szybko i nie będzie ani łatwe, ani tanie. Przestrzegali przed luką, która rzeczywiście wystąpiła. Niektórzy nawet nazywają ją wyrwą.

— Wszyscy w Europie jesteśmy w podobnej sytuacji. W ubiegłym roku import stali z Rosji do Unii Europejskiej sięgał 11 mln ton, z Ukrainy 7 mln ton, a z Białorusi 1 mln ton. To pokazuje skalę ubytku produktów — mówi Henryk Orczykowski.

Brak stali zza wschodniej granicy nie jest jedyną przyczyną rynkowego zamieszania. Krzysztof Zoła informuje, że część dostawców zamroziła oferty. Na razie nie sprzedają wyrobów stalowych, nawet jeśli mają je w magazynach. Niektórzy przedsiębiorcy uważają to za spekulację, celowe wstrzymywanie sprzedaży, by podbić ceny i w przyszłości zarobić więcej. Lista przyczyn jest jednak znacznie dłuższa.

— Niektórzy producenci rzeczywiście wstrzymali sprzedaż, bo nie są w stanie określić ceny wyrobów stalowych, po której mogą je dostarczyć. Gwałtownie rosną ceny mediów i surowców. Ukraina była znaczącym eksporterem złomu i rudy, które dynamicznie drożeją. Na razie producenci mają zapas tych surowców, ale muszą także przestawić się na nowe, droższe kierunki dostaw — uważa Henryk Orczykowski.

W ślad za producentami sprzedaż wstrzymują także dystrybutorzy, którzy również mają problem z określeniem cen.

— Oferty cenowe są ważne dwa, trzy, nie więcej niż cztery dni. Na zmniejszoną podaż nałożył się też wzmożony popyt. Klienci próbują kupować na zapas. Wstrzymaliśmy sprzedaż przez półtora dnia, ale nasze magazyny pracowały pełną parą. Mieliśmy tak dużo zamówień, że nie byliśmy w stanie realizować ich na bieżąco — twierdzi prezes Stalprofilu.

Dotychczas krajowi producenci i dystrybutorzy popierali działania Komisji Europejskiej dotyczące ochrony przed importem, a nawet prosili o ich zaostrzenie. Teraz uważają, że konieczne jest czasowe zawieszenie unijnych limitów albo zwiększenie ich poziomu dla niektórych importerów.

Rajd cen najmocniej uderzy w małych

Stalowy chaos w mniejszym stopniu odbija się na dużych odbiorcach, a mocno uderza zwłaszcza w małe i średnie firmy.

— Duże firmy budowlane mają zabezpieczoną znaczną część dostaw i zabezpieczone ceny w kontraktach. W zamówieniach publicznych mogą też liczyć na waloryzację połowy kosztów, ale limit indeksacji, nawet jeśli zostanie podniesiony z 5 do 8-10 proc., i tak może okazać się za niski — twierdzi Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Mniejsze firmy, realizujące kontrakty w okresie krótszym niż rok, nie mają ani zabezpieczonych dostaw, ani cen. Nie mogą także liczyć na waloryzację. To w nie najmocniej uderzy następująca z dnia na dzień zmiana cen.

Barbara Dzieciuchowicz podkreśla, że sytuacja na budowach jest trudna nie tylko z powodu wzrostu cen stali. Dynamicznie drożeją także paliwa. Firmy budowlane są traktowane jako odbiorcy hurtowi, więc obowiązuje je limit dostaw. Maszyny budowlane są paliwożerne. Ograniczenia w dostawach paliw mogą więc skutkować opóźnieniem pracy na budowach. Dlatego też firmy i branżowe organizacje apelują o zaprzestanie limitowania dostaw.

Z informacji „PB” wynika, że na razie udało się zapewnić pełne zapotrzebowanie dla firm budujących gazociągi, zwłaszcza Baltic Pipe. Limitowanie im dostaw paliwa mogłoby opóźnić budowę magistrali, kluczowej dla uniezależnienia się Polski od gazu rosyjskiego.

W ślad za drożejącymi paliwami rosną także ceny asfaltu. Duże firmy mają zabezpieczone dostawy i ceny, ale mniejsze — podobnie jak w przypadku stali — mogą mieć problemy z zakupami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczynska

Polecane