Stalexport chce kupić lokalnego dystrybutora

Maria Trepińska
opublikowano: 2004-12-01 00:00

Do wzięcia jest firma, która nie tylko handluje stalą, ale ma też dobrze położone grunty w Katowicach. Nie będzie to łatwy zakup....

Zapowiada się ostra walka o przejęcie państwowego Centrostalu Górnośląskiego z Katowic. To atrakcyjna firma, zajmująca się handlem stalą. Ma dobre wyniki, płynność finansową, nieruchomości oraz własną bocznicę kolejową. 19 grudnia mija termin składania ofert przez inwestorów. Pieczę nad przekształceniami sprawuje wojewoda śląski.

Pierwszy w kolejce

— Jesteśmy zainteresowani przejęciem Centrostalu Górnośląskiego — mówi Mieczysław Skołożyński, wiceprezes Stalexportu.

Kupić firmę nie będzie łatwo, bo z pewnością znajdzie się na nią więcej chętnych, niekoniecznie z branży stalowej. Centrostal posiada bowiem 17 ha atrakcyjnych gruntów w centrum Katowic i przy głównych trasach wylotowych. Giełdowy Stalexport chce sfinansować zakup pieniędzmi z nowej emisji wartości około 50 mln zł. Ostatnio Emil Wąsacz, prezes spółki, zapowiadał, że mogłoby do niej dojść w pierwszej połowie 2005 r. Wcześniej jednak musi ostatecznie wyjaśnić sprawę poręczeń, jakich Stalexport udzielił Walcowni Rur Jedność (WRJ), balansującej na skraju bankructwa.

— Stalexport działa metodą prób i błędów. Kiedyś inwestował w huty. Miał strategię: od produkcji po sprzedaż detaliczną. Potem skoncentrował się na handlu. Teraz znowu chce przejmować, ale firmę o podobnym profilu. Jeśli ich działalność się pokryje, będzie to bez sensu — mówi Jacek Obrocki, dyrektor wydziału analiz Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Zaskakujący pośrednik

Pomoc w przejęciu Centrostalu Górnośląskiego oferował spółce Eugeniusz Majza, prezes Enpolu (firma, która blokuje odzyskanie kontroli państwa nad Walcownią Rur Jedność). Stalexport nie skorzystał.

— To było kilka miesięcy temu i nic z tego nie wynikło — mówi Marek Cywiński z giełdowej spółki.

W tym wypadku rozliczenie transakcji wyglądałoby ciekawie. Enpol twierdzi, że likwidator Zakładów Chemicznych (ZCh) w Tarnowskich Górach (za które odpowiada wojewoda śląski) jest mu winien 40 mln zł. Do zaspokojenia tego roszczenia mogłoby dojść — jak czytamy w dokumentach sądowych — poprzez „rozliczenie wierzytelności Centrostalu Górnośląskiego, wartość rynkowa 40 mln zł”.

„Gotowość jego odkupienia (Centrostalu — przyp. red.) po tej wartości potwierdził Stalexport, ze środków uzyskanych z nowej emisji” — twierdzi Enpol w dokumencie.

— Wojewoda nie podjął rozmów w tej sprawie — mówi Krzysztof Mejer, rzecznik wojewody śląskiego.

Z kolei Andrzej Makowski, likwidator ZCh, twierdzi, że nie ma prawomocnego wyroku, na podstawie którego Enpol, generalny wykonawca zakładów, może domagać się 40 mln zł. W przetargu na Centrostal Stalexport poradzi sobie więc bez pośrednika.