Stalexport przebił ofertę Budimeksu

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2009-02-12 00:00

Tani koszt budowy, idealne warunki na finansowanie w euro, a kontraktu na autostradę jak nie ma, tak nie ma.

Śląska spółka chce budować A2 "tylko za 3,9 mld zł"

Tani koszt budowy, idealne warunki na finansowanie w euro, a kontraktu na autostradę jak nie ma, tak nie ma.

Do końca lutego resort infrastruktury i drogowa dyrekcja mają wybrać partnera, z którym podpiszą umowę na trasę A 2 ze Strykowa blisko Łodzi do węzła Konotopa pod Warszawą. W grze są Autostrada Mazowsze (związana ze Stal- exportem Autostrady i jego włoskim inwestorem) oraz Autostrada Południe (Cintra, Ferrovial i Budimex).

Tania budowa…

Według informacji "PB", Mazowsze może zbudować 92 –kilometrową trasę za 3,9 mld zł, a Południe za 4,5 mld zł. W przypadku pierwszej z wymienionych firm koszt budowy kilometra drogi sięgnąłby — licząc przy obecnym kursie euro — 9,2 mln, a drugiej — 10,7 mln EUR. To niedrogo, bo jeszcze w ubiegłym roku liczyliśmy koszty budowy autostrad na poziomie 12-15 mln EUR/km. Dziś kurs pozornie dołuje ceny, bo kiedy Mazowsze i Południe składały oferty, euro kosztowało nieco ponad 3 zł, więc ich ceny sięgały odpowiednio 11,2 mln EUR i 13,5 mln EUR.

— O wysokości cen nie mogę mówić. Obniżki wartości liczone w euro są jednak pozorne, bo umowa będzie podpisywana w złotych. Także płatności za wykonanie będą realizowane w krajowej walucie — podkreśla Mieczysław Skołożyński, wiceprezes Stalexportu Autostrady.

Dla spółki wymarzonym rozwiązaniem byłoby pozyskanie finansowania z złotych i stałej stopie procentowej (ma takie na A 4), ale większość międzynarodowych instytucji finansowych udziela kredytów w euro, więc bez kursowych zabezpieczeń się nie obędzie. Przy dzisiejszym kursie kredyt w euro także jednak wydaje się być bardzo korzystnym rozwiązaniem. Kurs sprzyja zaciągnięciu kredytu, a koszty budowy są niewygórowane — sytuacja wydaje się idealna, by wreszcie zawrzeć porozumienie. Tymczasem od miesięcy drogowa dyrekcja i resort infrastruktury wciąż tylko przesuwają terminy rozstrzygnięcia przetargu. Czemu? Zarówno Mieczysław Skołożyński, jak i Marek Michałowski, prezes Budimeksu, podkreślają, że od czasu złożenia w ubiegłym roku ofert bardzo zmieniły się rynkowe realia. W bankach coraz trudniej jest o kredyty, a w efekcie strony od początku muszą uzgodnić, jak podzielić ryzyko inwestycji.

… może zbyt tania

Nieoficjalnie jednak pojawiają się sygnały o konieczności podwyżki cen.

— Rynek kredytowy zamarł, wahań kursów już nikt nie jest w stanie przewidzieć. Oferty są złożone w złotych, a kredyty będą w euro i wygląda na to, że w obecnym kształcie są nie do sfinansowania przez banki. Tymczasem dyrekcja na wzrost cen w ofertach zgodzić się nie może, bo wówczas trzeba też będzie zmienić prognozy wysokości myta i wpływów z opłat od kierowców oraz opłat od państwa dla koncesjonariusza. Jeśli oferty będą zmienione na korzyść firm, to mogą zaprotestować konkurenci. Inna sprawa, że dyrekcji zależy na porozumieniu, bo każde euro na inwestycje autostradowe jest bezcenne — mówi nieoficjalnie jedna z osób zbliżonych do przetargu.

Katarzyna Kapczyńska