STALPRODUKT NIE BOI SIĘ ROKU 2000
Długofalowa strategia pozwala na rozwiązanie milennijnego problemu
W CZOŁÓWCE: Kierowany przez Piotra Janeczka, bocheński Stalprodukt należy do liderów swojej branży. By nie pozostawać w tyle, spółka stara się nawiązywać ściślejsze kontakty z klientami i szybko reagować na zmiany koniunkturalne. fot. Borys Skrzyński
Ubiegły rok producenci wyrobów ze stali i metali nie mogą zaliczy ć do udanych, do czego przyczynił się kryzys w Azji i Rosji. Na niekorzyść krajowych producentów działało także powolne otwieranie rynku na zachodnią konkurencję i nadmiar zapasów.
Pojawiło się też euro. W niektórych przypadkach zmusi to polskie firmy do zmiany polityki kontraktowej.
Bez strachu przed euro
Wejście euro w przypadku Stalproduktu spowoduje nieznaczny spadek zysków, jakie spółka czerpała do tej pory z wahań kursów, gdyż większość dostaw rozliczna była w niemieckich markach. Zdaniem prezesa Stalproduktu, Piotra Janeczka, kalkulacja kontraktów w euro ma jednak też i sporo plusów.
— Dostawy realizowane są głównie na kierunku wschodnim, gdzie w dalszym ciagu króluje dolar. Wejście euro doprowadzi do stabilizacji wartości kontraktów w stosunku do dolara i pozwoli na łatwiejsze prognozowanie przyszłych zysków — tłumaczy Piotr Janeczek.
Jego zdaniem, dużo jednak zależeć będzie od dywersyfikacji zarówno zakupów, jak i sprzedaży. Z tego względu, spółka stawia na szeroką grupę odbiorców, co ma pozwolić na elastyczne reagowanie na zmiany w koniunkturze. Chce także zmniejszyć uzależnienie od dostaw z Huty T. Sendzimira poszukując nowych, tanich dostawców surowców za wschodnią granicą. Nowa filozofia zarządu zakłada globalne kupno i globalną sprzedaż. W przeciwieństwie do firm stricte handlowych, Stalprodukt pragnie bardzo ściśle współpracować z odbiorcami, co powinno ułatwić przygotowanie i dostosowanie odpowiednich kanałów dystrybucji.
Spółka jak domokrążca
Ten czynnik może przesądzić o przyszłości wielu firm. Bo jeżeli zgodzić się z twierdzeniami fachowców, uważających, iż obecny rok będzie dla polskiego hutnictwa bardzo trudny, należy spodziewać się dalszej ostrej walki na poziomie klienta, a o sukcesie może zadecydować zwłaszcza silna sieć dystrybucji i bardzo szeroka oferta wyrobów. Zrezygnowanie z pośrednictwa hurtowników na rzecz sprzedaży bezpośredniej, może bowiem istotnie wpłynąć na obniżenie marż, a tym samym, wzrost konkurencyjności.
Prezes z komputera
Jako jedyna spółka z branży, Stalprodukt położył nacisk na komputerowe wspomaganie zarządzania firmą. Od kilku lat firma posiada własny, silny dział informatyczny, który pracuje nad implementacją nowych systemów. Do tej pory wdrożono system zarządzania produkcją, dokumentacją i polityką remontową.
— Nie przewiduję komplikacji związanych z tzw. „problemem roku 2000“. Od dawna prowadzimy prace, zmierzające do wdrożenia w pełni profesjonalnego kompouterowego systemu zarządzania firmą. Będzie on całkowicie odporny na milenijną bombę — mówi Piotr Janeczek.
Stalprodukt podpisał z firmą IFS Polska (część amerykańsko-szwedzkiego koncernu) umowę, która przewiduje wspólną sprzedaż opracowanego przez obie firmy i przystosowanego do polskich warunków pakietu dla firm branży metalowej. Jak powiedział prezes Janeczek, produkt ten cechuje się wysoką jakością i wiernie oddaje polskie realia.
Choć kurs akcji spółki nie oddaje jej realnej wartości, zarząd nie przewiduje przeprowadzenia buy-back. Wychodzi z założenia, że dla inwestorów ważniejsze są efekty rynkowe i konsekwentne wprowadzanie długofalowej strategii, a nie sztuczne podbijanie kursu.