Stan górnictwa jest opłakany
Podatnik płaci za straty w polskim węglu
CZARNY OBRAZ: Strata spółek węglowych na prowadzonej działalności gospodarczej jest znacznie wyższa niż to wynika ze statystyki — twierdzi Jan Macieja, kierownik Zakładu Funkcjonowania Gospodarki INE PAN. fot. Borys Skrzyński
Górnictwo węgla kamiennego tak znacznie różni się od innych przemysłów wydobywczych specyfiką oraz tak dużym zainteresowaniem społeczeństwa, że dzisiejszy dodatek poświęcamy w całości temu przemysłowi.
W roku 1998 przychody 7 spółek węglowych oraz samodzielnej kopalni Bogdanka wyniosły 15 901,6 mln zł i były na przykład jedynie o 1/4 większe od przychodów Petrochemii Płock. W tym samym roku straty operacyjne tych podmiotów gospodarczych wyniosły 2595,8 mln zł; stanowiły zatem 13,0 proc. wszystkich przychodów.
Nie uwzględniając spółki bytomskiej, każde 1000 zł przychodów spółek węglowych przynosiło 178 zł strat netto, z tym że Bogdanka zarabiała na czysto 36 zł na każdym 1000 zł przychodów.
Największe straty poniósł właściciel spółek węglowych (tj. podatnik) na działalności gospodarczej Gliwickiej Spółki Węglowej. Za każde 1000 zł przychodów spółki podatnik musiał zapłacić na czysto 266 zł.
W pozostałych spółkach strata netto na 1000 zł przychodów wyniosła: w Rudzkiej Spółce Węglowej 236 zł, w Rybnickiej Spółce Węglowej 178 zł, w Nadwiślańskiej Spółce Węglowej 168 zł, w Katowickim Holdingu Węglowym 164 zł, w Jastrzębskiej Spółce Węglowej 128 zł.
Nadzwyczajne straty
W spółkach nadwiślańskiej i jastrzębskiej strata operacyjna była znacząco większa od straty netto, co oznacza, że przychody ze sprzedaży majątku były tak wysokie, że przekroczyły straty nadzwyczajne. Strata netto spółek węglowych jest zatem znacznie większa niż wynika to ze statystyki.
Część strat pokrywana jest nie tylko z bieżących podatków, ale także z nagromadzonego wcześniej kapitału, czyli z dawnych podatków. W spółkach: rybnickiej, gliwickiej, rudzkiej i w Katowickim Holdingu Węglowym przychody ze sprzedaży majątku nie pokryły strat nadzwyczajnych i z tego powodu ich łączna strata netto była większa od straty operacyjnej.
Spośród spółek węglowych, których danymi dysponujemy, najwięcej pracowników, bo 39 624, zatrudniała Nadwiślańska Spółka Węglowa, a najmniej — 19 722, spółka bytomska. Najlepiej płacono w KHW SA (2456,3 zł miesięcznie), a najsłabiej w Gliwickiej Spółce Węglowej, bo 2241,3 zł.
Najbardziej na rzecz przyszłości angażowała się Bogdanka, której nakłady inwestycyjne stanowiły 8,7 proc. przychodów ogółem. W Rybnickiej Spółce Węglowej wskaźnik ten był dwukrotnie niższy i wyniósł 4,4 proc. Podobnie niski był w KHW. Najwyższą intensywnością inwestowania charakteryzowała się spółka jastrzębska, w której inwestycje stanowiły 7,9 proc. przychodów ogółem.
Spółki w deficycie
Przytoczone w tabeli dane malują czarny obraz polskiego górnictwa węgla kamiennego. W trzech spółkach na każde 1000 zł przychodów — straty, które musi pokryć podatnik, wynoszą prawie 250 zł. Nawet w najlepszej spółce, którą niewąpliwie jest spółka jastrzębska, straty z każdego 1000 zł przychodów wynoszą 128 zł.
Optymizmem napawają wyniki KWK Bogdanka. Zysk operacyjny stanowił 5,8 proc., a zysk netto 3,6 proc., czyli był 6 razy większy od osiągniętego przez całą gospodarkę i aż 8 razy większy od osiągniętego przez przemysł. Optymizm — przy ogromnych stratach — bierze się z faktu, że gdyby polskie kopalnie restrukturyzowano w taki sposób, w jaki zrestrukturyzowała się Bogdanka, polskie górnictwo zamiast strat przynosiłoby zyski. Jest ono potencjalnie wysoko rentowne, a jedynie źle restrukturyzowane.
Jan Macieja