Standardy mamy dwa

Mirosław Konkel
opublikowano: 27-09-2010, 12:00

Wobec menedżerów mężczyzn stosujemy taryfę ulgową. Potknięcia kobiet natychmiast punktujemy.

Zarządzanie Kobiecie w firmie mniej wolno

Wobec menedżerów mężczyzn stosujemy taryfę ulgową. Potknięcia kobiet natychmiast punktujemy.

Krystynę Baranowską, szefową działu w znanym wydawnictwie, prezes upomniał, że zbyt często robi sobie przerwę na papierosa.

— Ale nie przeszkadza mu, gdy panowie wychodzą kilka razy dziennie do pubu. Z kolei mój bezpośredni przełożony nosi wytartą marynarkę i dżinsy. Ale ode mnie wymaga, bym była elegancka jak modelka — opowiada Krystyna Baranowska.

Uważa, że to, co u kobiety uchodzi za wadę, u mężczyzny bywa traktowane jako zaleta.

— Kiedy kolega się spóźnił do pracy, bo odwoził dziecko do szkoły, dyrektor nazwał go dobrym ojcem. Kiedy to samo przydarzyło się sekretarce — stwierdził, że jest niezorganizowana — wspomina Krystyna Baranowska.

Na podwójne standardy zwraca też uwagę Paulina, szefowa zespołu agentów w towarzystwie ubezpieczeniowym. Mówi, że menedżerowie w jej firmie nawet na oficjalnych zebraniach nie unikają przekleństw. Pewnego razu użyła dosadnych słów wobec podwładnych, którzy lekceważyli obowiązki.

— Natychmiast pojawiły się komentarze, że ten wybuch złości wiąże się z huśtawką hormonalną, właściwą mojej płci — mówi Paulina.

Według niej o szefie, który uderzy pięścią w stół, mówi się, że jest asertywny. Gdy szefowa choćby pogrozi palcem, zyskuje opinię trudnej we współżyciu.

 

Wojna płci

Daniela Gotzman, dyrektor wrocławskiego oddziału firmy Inwenta, musiała walczyć, by zostać zauważoną. Dla jej kolegów nie było oczywiste, że może wnieść coś cennego do dyskusji i że powinna wpływać na strategiczne decyzje firmy.

— Dopiero moja stanowczość sprawiła, że zaczęli się ze mną liczyć — podkreśla Daniela Gotzman.

— Wedle utrwalonego społecznie wzorca mężczyźni są zorientowani na cele, a kobiety na relacje — komentuje Anna Karaszewska, zastępca dyrektora generalnego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Ale czasem przełożona musi podjąć niepopularną decyzję. I cokolwiek zrobi, może się narazić na krytykę.

— Jeśli będzie niepewna i zachowawcza, nie zrealizuje zadań biznesowych. Gdy okaże nieustępliwość, wywoła swoim zachowaniem dysonans i usłyszy, że jest agresywna. Mężczyzna wykazujący się bezkompromisowością będzie odbierany jako profesjonalista — mówi wiceszefowa Lewiatana.

— Generalizując, mężczyźni mają rozbudowane ego. Kobiecy styl zarządzania jest bardziej dyskretny, a zarazem konkretny — uważa Alina Prawdzik, dyrektor generalny eBay Polska.

Nieco inaczej widzi to Ewa Woźnicka, account manager w Rowland Communications.

— Kobiety bardziej chcą pokazać, że mają władzę. Zwłaszcza wobec innych kobiet — twierdzi.

Ale dodaje, że szefowa nie może być zbyt miękka. Oczekuje się od niej cech raczej kojarzonych z męskością.

Jednak zdaniem Anny Karaszewskiej, wszelkie uogólnienia są szkodliwe. Zorientowanie na ludzi, empatia, umiejętność słuchania mogą cechować obie płci i być przydatne w osiąganiu celów zawodowych. Z kolei Barbara Kochańska-Mierzejewska, dyrektor HR i członek zarządu FPA Group, zauważa, że styl zarządzania musi być po prostu dostosowany do firmy. W niektórych środowiskach nie sprawdza się tzw. zarządzanie przez serce. Kobieta subtelna nie zyska tam posłuchu.

— Respekt i autorytet zdobędzie, gdy potrafi wyrazić się nieco dosadniej — mówi Barbara Kochańska-Mierzejewska.

 

Głos mężczyzny

Zdaniem Jana Piwowarskiego, specjalisty ds. logistyki w międzynarodowej korporacji, stosunek do płci zależy od kultury organizacyjnej. Pracował w firmach, gdzie wymagania wobec kobiet i mężczyzn były identyczne, ale też w takich, gdzie dyskryminowani mogli się czuć mężczyźni.

— Szef pewnej instytucji finansowej faworyzował kobiety. Mogły się wcześniej urywać z pracy, spotykać na kawkach, herbatkach. A my, faceci, musieliśmy chodzić jak zegarki — żali się Jan Piwowarski.

Ale to jednak raczej wyjątek.

— Na ogół to mężczyźni ustalają reguły gry, a kobiety muszą się im podporządkować — konkluduje Tomasz Nasiński, właściciel trójmiejskiego biura konstrukcyjnego Propox.

Razem kobietom raźniej

Menedżerki Wal-Martu wytoczyły pracodawcy sprawę sądową. Powód: na wyjazdach integracyjnych firma zapewniała głównie męskie rozrywki, takie jak polowania, futbol, wizyty w klubach ze striptizem. Kobiety uznały to za przejaw dyskryminacji.

 

Szefostwo Wal-Martu mogło nawet nie mieć złych intencji. Sęk w tym, że w zespołach kierowniczych na ogół przeważają mężczyźni. Kobieta, która znajdzie się w ich gronie, siłą rzeczy będzie się czuła niezręcznie w różnych sytuacjach. Obowiązuje ją więcej zakazów związanych ze stereotypami kulturowymi. Wyobraźmy sobie grupkę menedżerów w delegacji. Wieczorem będą mieli ochotę pójść razem do sauny lub klubu go-go. Koleżanka raczej do nich nie dołączy. Nie zechce też pić równo z facetami na imprezie firmowej, bo to naraziłoby ją na ostracyzm.

 

Kobiety mają silniejszą niż mężczyźni potrzebę akceptacji społecznej. Dbają o to, jak są postrzegane. Jeśli zarządzają ludźmi, nieustannie zadają sobie pytanie, czy w tej roli nie są za bardzo kobiece lub za bardzo męskie. Poczułyby się lepiej, gdyby w kadrze kierowniczej firmy było ich kilka. W pojedynkę zawsze trudniej.

Katarzyna Głowacka-Stewart

leadership coach, Marshall Goldsmith Partnes

Kluczem do sukcesu jest bycie sobą

W biznesie są kobiety, do których pasuje bezkompromisowość i twardość. Nikt się nie zgorszy, gdy użyją mocniejszych słów, uderzą pięścią w stół albo pójdą po pracy z kolegami na piwo. Wręcz imponują otoczeniu zdecydowaniem, przebojowością, przełamywaniem tabu.

 

Gorzej, jeśli przełożona jest wrażliwa i łagodna, a próbuje udawać żelazną damę. W ten sposób na pewno nie przekona do siebie innych. Bo ludzie są wyczuleni na wszelką sztuczność i grę. Jeśli kierować firmą, to tylko na podstawie naturalnych predyspozycji. Dotyczy to zarówno pań, jak i panów.

 

Tak zwane miękkie zarządzanie ma swoje zalety. Wymagania można komunikować i egzekwować delikatnie, a jednocześnie zachować wysoką skuteczność. Kluczem do sukcesu jest bycie sobą. Wbrew stereotypom związanym z płcią. Owszem, wymaga to odwagi. Ale, czy ktoś zalękniony i zakompleksiony może ubiegać się o stanowisko kierownicze?

 

Mężczyźni zawsze będą się liczyć z kobietami, które mają charakter i wiedzą, czego chcą. Choć byłoby lepiej, gdyby po partnersku traktowali również te koleżanki, którym brak jeszcze wiary w siebie.

Grzegorz Raupuk

współwłaściciel i szef Analiz Online

Mirosław

Konkel

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu