Stara Gwardia ma się dobrze

Krzysztof Hołowczyc zawiesił rajdowy kask na kołku, a kombinezon umieścił w szafie, ale w marketingowym wyścigu wciąż uczestniczy.

Atlantic, szwajcarski producent zegarków, poinformował, że kosztujący 3,5 tys. zł model worldmaster driver 777 by Krzysztof Hołowczyc zostanie wyprzedany prawdopodobnie jeszcze przed tegorocznymi świętami.

Krzysztof Hołowczyc zyskał popularność w połowie lat 90.,
kiedy zdobył kilka tytułów mistrza Polski i sięgnął po mistrzostwo Europy.
Ostatni wielki sukces to trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu Dakar
w 2015 r. Na emeryturze nie odpoczywa, bo działa marketingowo jak dawniej.
Zobacz więcej

LATA LECĄ, LICZNIK STOI:

Krzysztof Hołowczyc zyskał popularność w połowie lat 90., kiedy zdobył kilka tytułów mistrza Polski i sięgnął po mistrzostwo Europy. Ostatni wielki sukces to trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu Dakar w 2015 r. Na emeryturze nie odpoczywa, bo działa marketingowo jak dawniej. Fot. Rafał Nawrocki

To zegarek nie tylko sygnowany podpisem rajdowca, lecz także zaprojektowany przy jego współudziale. Przedstawiciele firmy ujawnili też, że w drugiej połowie przyszłego roku „Hołek” pokaże i będzie ambasadorem kolejnego zegarka firmy, który cenowo będzie na poziomie znacznie droższych Omegi, Breitlinga i Cartiera. W takiej akcji promocyjnej nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że “Hołek” dwa lata temu, po wygraniu rajdu Baja Poland, ogłosił zakończenie kariery rajdowej. Startuje sporadycznie, dwa lub trzy razy w roku i raczej dla przyjemności. Sportowa emerytura nie jest więc emeryturą marketingową.

— Mimo że teoretycznie zakończyłem już karierę, to moja popularność wcale nie zmalała, co wykorzystujemy z moimi partnerami biznesowymi do promocji ich marek i produktów. Od 11 lat nieprzerwalnie jestem ambasadorem szwajcarskich zegarków Atlantic, od siedmiu napojów energetycznych Monster Energy, od sześciu współpracuję z liderem na polskim rynku kosmetyków i chemii samochodowej marką K2, a od z górą trzech z producentem klocków hamulcowych Breck. Tak więc mimo sportowej emerytury mam co robić — mówi „PB” Krzysztof Hołowczyc.

Były rajdowiec prowadzi też firmę Hołowczyc Management, która organizuje m.in. imprezy motoryzacyjne, podczas których uczestnicy mogą przejechać się z nim lub samodzielnie poprowadzić rajdowe auto. Pojawia się też na imprezach jako konferansjer i gość.

— Często jestem zapraszany przez organizatorów różnych imprez w charakterze gościa specjalnego, który wygłosi tzw. power speech, wręczy nagrody, zrobi wspólne zdjęcia z uczestnikami, podpisze im autografy, pogada — mówi 56-letni kierowca.

Krzysztof Hołowczyc nie jest jedynym przykładem sportowca, który mimo braku zawodowej aktywności i rezygnacji z regularnych startów utrzymuje się na marketingowym topie. Tacy jak on nie tylko zresztą mają sponsorów, lecz także ciągle przyciągają nowych. Na ogół wychodzą z opresji także ze skandali. Na początku roku „Hołek” stracił na trzy miesiące prawo jazdy z powodu przekroczenia prędkości.

— Trzeba uczciwie przyznać, że „stara gwardia” nie daje się zdetronizować. Ponad dekadę temu stworzyłem autorski podział osobowości sportowych ze względu na zdolności promocyjne i medialne. Od tego czasu niewiele się zmieniło — twierdzi Grzegorz Kita, prezes agencji Sport Management Polska, ekspert w zakresie marketingu sportowego.

Jego zdaniem, popularność Hołowczyca jest kompozycją jego umiejętności interpersonalnych, komunikacyjnych, sporej aktywności biznesowo-marketingowej, a także inteligencji, kultury osobistej i prezencji.

— Przy takim połączeniu sukcesy czy kariera sportowa są jedynie backgroundem, na którym buduje się własny wizerunek i monetyzuje potencjał wynikający z konkretnych cech — uważa Grzegorz Kita.

Kto jeszcze ma taki potencjał? Grzegorz Kita wymienia kilka nazwisk: Przemysław Saleta, Mateusz Kusznierewicz, Mariusz Pudzianowski, Robert Korzeniowski czy Otylia Jędrzejczak.

W połowie listopada do grona „emerytowanych” dołączyła także Agnieszka Radwańska, która swego czasu była drugą rakietą tenisową na świecie, wygrała 20 turniejów WTA i dotarła do finału wielkoszlemowego Wimbledonu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu