Startuje IKO, bankowość mobilna PKO BP

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2013-02-25 09:14

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w czwartek PKO BP oficjalnie zaprezentuje aplikację i system płatności mobilnych. Aplikacja jest już w Google Play i w Appstore, ale jeszcze nie działa.

Aplikacji nie można jeszcze uruchomić. Nie działa też wersja demonstracyjna. Szkoda. Z instrukcji wynika, że aktywacja aplikacji będzie odbywała się w standardowy sposób, czyli w internetowym systemie transakcyjnym banku iPKO. Na razie w serwisie nie ma jeszcze żadnej zakładki do m-bankingu. Trochę to irytujące, że aplikacja jest już w sklepach, a nie można jej użyć. Rozumiem jednak, że PKO BP ustawia się już w blokach startowych, żeby udostępnić usługę zaraz po konferencji prasowej. Inne banki zazwyczaj najpierw coś ogłaszają, a program dostępny jest w app store dopiero za kilka dni.

 

Aplikacja mobilna PKO BP nazywa się IKO i nie mam pojęcia co może oznaczać. W internecie jest kilka adresów z tą nazwą: International Kiteboarding Organization, producent gontów papowych IKO, a także IKO Kompania Drobiarska. Żadnych mobilnych odniesień nie udało mi się znaleźć. Nie wiem czy to fortunna nazwa, ale mniejsza o nazwę, bo wraz z uruchomieniem płatności mobilnych IKO szykuje się jedno z najciekawszych wydarzeń w polskiej bankowości od lat. Tu duży szacun dla zarządu PKO BP, które wiosną ubiegłego roku podjęło decyzję o pójście w mobile. Wtedy była to odważna, wizjonerska decyzja. I dzisiaj nadal jest, tyle że dzisiaj o mobile banking mówi się w każdym zakątku świata.

Z opisu aplikacji w AppStore wynika, że IKO można wypłacać pieniądze z bankomatu, płacić w sklepie i w internecie, przesyłać sobie pieniądze, znając tylko numer telefonu odbiorcy (musi on być klientem banku, albo zarejestrować się w systemie, żeby bank mógł powiązać komórkę z odpowiednim kontem).
Podobno w PKO BP jedni uważają, że hitem staną się wypłaty z bankomatów przy użyciu komórki, a potem z czasem klienci i sprzedawcy zaczną oswajać się z płatnościami w sklepach. Inni wielki potencjał widzą w m-commerce, czyli płatnościach w internecie. To fragment rynku, o którym mało mówi się w kontekście mobile payment, a przecież zanosi się na to, że coraz więcej rzeczy będziemy kupować w sieci: od butów, przez wyjazdy turystyczne, na jedzeniu kończąc.
W Polsce rynek płatności nternetowych działa w dość specyficzny sposób, bo, w przeciwieństwie do zachodnich krajów, gdzie dominują płatności kartowe, u nas rządzą pay-by-linki, czyli przelewy obsługiwane zazwyczaj przez pośredników, którzy mają umowy z bankami i sklepami w sieci i pomagają dopinać transakcje między kupującymi i sprzedawcami. Za opłatą.

Banki w większości odpuściły sobie ten rynek, oddając go właśnie w ręce integratorów, zadowalając się prowizją od każdego przelewu. Swoją drogą poziom opłat w necie jest taki, że interchange przy nich to drobna opłata. 2 proc. prowizji to minimum jakie internetowy sklep płaci za transfer pay-by-link. Być może wraz ze spadkiem interchange handlowcy przekonają się do kart.

PKO BP nie oddał pay-by-linków w ręce integratorów (choć współpracuje z nimi) i ma sporo bezpośrednich kontaktów ze sprzedawcami w sieci (podobno należy do niego 40 proc. rynku, ale nie weryfikowałem tej liczby) . Dzięki IKO chce jeszcze mocniej zaznaczyć tu swoją obecność. Aplikacja znakomicie ułatwia płatność w sieci. Płacąc pay-by-link najpierw trafimy na stronę serwisu transakcyjnego w naszym banku, następnie trzeba zalogować się do rachunku, a potem zatwierdzić transakcję. Z IKO jest to znacznie prostsza operacja, bo do autoryzacji wystarczy wpisać czterocyfrowy kod i zapłacone.

 

O innych funkcjach aplikacji raczej trudno powiedzieć, by upraszczały sposób płatności. Transakcja w sklepie przy użyciu komórki jest dłuższa niż kartą zbliżeniową. W bankomacie czas transakcji jest zbliżony. Przewaga telefonu nad kartą wydaje się jednak oczywista: komórkę mamy zawsze ze sobą, a portfel zdarza nam się zapomnieć. Dla mnie ważne są też względy bezpieczeństwa. Płacąc komórką nie trzeba wyciągać portfela na oczach stojącej za nami kolejki. Być może przemawiają przeze mnie pewne doświadczenia wyniesione z warszawskiej Pragi, gdzie posługiwanie się kartami płatniczymi czasem graniczy z brawurą. Trzeba też dodać, że zdalne płatności mobilne, w wydaniu PKO BP, dostosowane są nawet do starszych modeli telefonów, co znacznie poszerza grono potencjalnych klientów oraz, nawiązując do poprzedniego zdania, ogranicza ryzyko, że komuś nasza komórka rzuci się w oczy. Inaczej jest z płatnościami NFC w wydaniu T-Mobile, które działają tylko w nowoczesnych, przyciągających uwagę smartfonach.