Poza dwiema poprawkami w formule oceny ofert regulator istotnie nie zmienił warunków.
Aż 100 stron ma liczyć dokument, w którym Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) ustosunkuje się do 12 opinii otrzymanych w trakcie miesięcznych konsultacji dotyczących warunków przetargu na wolne częstotliwości dla telefonii komórkowej.
— Wszystkie opinie potraktowaliśmy z powagą, choć wiele było skrajnych i nie nadawało się do uwzględnienia — zastrzega Witold Graboś, prezes URTiP.
Czego nie uwzględnił regulator, przygotowując ostateczną wersję warunków przetargu na kanały w paśmie GSM 1800 MHz i UMTS, który zamierza ogłosić we wtorek? Między innymi postulatu kandydatów na czwartego operatora telefonii komórkowej dotyczącego zapewnienia roamingu wewnętrznego.
— Nie mogę złożyć w tej sprawie twardych deklaracji, bo nie mam dziś absolutnej pewności, że dojdzie do wydania i uprawomocnienia się decyzji nakładającej roaming. Gdybym taką deklarację złożył, stworzyłbym doskonały grunt do zaskarżeń i roszczeń finansowych wobec budżetu. Dlatego ryzyko związane z wprowadzeniem roa-mingu muszą wziąć na siebie inwestorzy — mówi Witold Graboś.
Prezes URTiP nie uwzględnił też propozycji dotyczących łącznej sprzedaży rezerwacji na GSM i UMTS (sformułowanej przez Hutchisona) ani postulatu operatorów komórkowych, by podzielić pasmo 1800 MHz tak, by możliwy był zakup części spośród 100 kanałów.
Regulator nie spełnił również wspólnego postulatu zainteresowanych przetargiem alternatywnych operatorów telefonii stacjonarnej — Netii, Tele2 i Energisu, by cenę rezerwacji częstotliwości ograniczyć od góry. Przy jej maksymalnym poziomie o wyborze oferty miałoby decydować wyłącznie kryterium konkurencyjności sprzyjające nowemu operatorowi.
— Prawo telekomunikacyjne wskazuje dwa równorzędne decydujące kryteria — cenę i konkurencyjność. Nie mogę preferować jednego z nich kosztem drugiego —argumentuje regulator.
W ten sam sposób Witold Graboś uzasadnia, dlaczego zdecydował się tylko na jedną zmianę we wzorze do oceny ofert, choć zarówno kandydaci na czwartego gracza, jak i UOKiK zwracali uwagę, że proponowana przez URTiP formuła przypisuje cenie nadmierną wagę w stosunku do konkurencyjności.
— Zmieniliśmy jeden ze wskaźników, co miało niewielki wpływ na relację między ceną a konkurencyjnością. Zgodziliśmy się natomiast z rozsądnym postulatem, by zmniejszyć wpływ na ocenę ofert kryteriów uznaniowych — twierdzi Witold Graboś.