37-letni, żonaty mężczyzna z wykształceniem wyższym, inwestujący na giełdzie od ośmiu lat — to portret statystycznego inwestora indywidualnego, wyłaniający się z corocznego badania przeprowadzonego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII). Po raz pierwszy w historii ci, którzy mają co najmniej 5 lat stażu na parkiecie, przeważają nad nowicjuszami. W 2013 r. stanowili 51 proc., podczas gdy jeszcze rok wcześniej 38,6 proc., a w 2011 r. — tylko 32,1 proc.

Przykre doświadczenia po ostatniej bessie sprawiają, że na rynku pozostają głównie stare wygi. Samodzielnie inwestujących 16 lat i dłużej, a więc pamiętających bańkę internetową i jej pęknięcie, jest aż 12,6 proc. ogółu. To niemal 5 punktów procentowych więcej niż w roku 2011 i najwięcej w historii.
— Przewaga inwestorów z dłuższym stażem to rzeczywiście informacja niespecjalnie budująca, ale ufam, że to chwilowa tendencja. Badania SII obejmują okres 12 miesięcy, w trakcie których nad rynkiem ciążyło widmo kryzysu, nie było spektakularnych ofert publicznych, a rynkowi nie pomagał ton dyskusji o OFE. Zainteresowanie ofertą PKP Cargo na etapie subskrypcji i debiut giełdowy pokazały, że inwestorzy są zainteresowani ciekawymi ofertami — komentuje Robert Kosowski, dyrektor marketingu w DI BRE Banku.
— Liczba rachunków maklerskich nie rośnie od czasu prywatyzacji PZU i samej giełdy — zwraca uwagę Roland Paszkiewicz z CDM Pekao. Na rynku zostają nie tylko ci z największym doświadczeniem, ale również największym portfelem.
Osiem i więcej spółek ma w nim 18,2 proc. badanych. To jedna trzecia więcej niż w latach 2012 i 2011. Badania SII od lat pokazują zaś korelację pomiędzy ilością spółek a pieniędzmi, jakimi dysponują inwestorzy. Spośród zaangażowanych w papiery co najmniej ośmiu emitentów, kwotą powyżej 0,5 mln zł dysponuje aż 49,4 proc. Daytrading interesuje mało kogo. Ponad jedna trzecia inwestorów trzyma zaś kupione akcje ponad rok. Rozliczenie zysku za 2012 r. zadeklarowało 38,4 proc. badanych, podczas gdy straty tylko 6,9 proc.
Niezrealizowanie zysku ani straty w 2012 r. zgłosiło 17,5 proc., a kolejne 1,8 proc. brak zysku. Wymijającej odpowiedzi na to pytanie udzieliło jednak aż 31,5 proc. ankietowanych. Podatek od zysków kapitałowych jest przy tym główną bolączką polskich inwestorów indywidualnych. Wskazało go 42,6 proc. badanych. Ponad 30 proc. narzeka jednak na wysokie koszty transakcyjne i małą płynność warszawskiego parkietu. Jest to zbieżne z argumentami domów maklerskich oczekujących od obniżki opłat transakcyjnych.
— Dla nas to dowód na to, że podobnie identyfikujemy rynkowe kwestie wymagające pogłębionej dyskusji. Dobrze dla sprawy, że mamy zdefiniowane obszary, którymi trzeba się wspólnie zająć. Wspólna rozmowa na temat ograniczeń może zdecydowanie pomóc rynkowi— uważa Robert Kosowski.
— Każdy koszt obciążający wynik netto, czy to podatek czy prowizja, zawsze będzie problemem — dodaje Roland Paszkiewicz. Spośród 5,3 tys. osób, które wzięło udział w badaniu, niemal 37 proc. inwestuje nie tylko na giełdzie, ale również w produkty oferowane przez TFI i firmy ubezpieczeniowe, a 18,4 proc. nie stroni od inwestycji poza rynkiem kapitałowym. Z usług asset management korzysta 2,4 proc. [KA]
Poza finansowymi aspektami inwestycji giełdowych, SII badało źródła informacji z jakich korzystają inwestorzy indywidualni. Po raz kolejni docenili oni „Puls Biznesu”. Jesteśmy gazetą, po którą gracze sięgają najczęściej - wskazało nas 42 proc. badanych. Również portal pb.pl po raz kolejny znalazł się w ścisłej czołówce. Odwiedza go co czwarty inwestor.