Stock wypłynie na spokojne wody

To ma być koniec zawieruchy u producenta Lubelskiej i Żołądkowej. Na razie spokój zapanował w kadrach

Po latach zajmowania pozycji lidera polskiego rynku Stock stracił ją na przełomie lat 2014/2015 na rzecz CEDC. Marek Sypek, dyrektor zarządzający Stock Polska, przekonuje jednak, że nie został wynajęty po to, by spółka za wszelką cenę ponownie założyła żółtą koszulkę.

LUBI WYZWANIA:
LUBI WYZWANIA:
Marki dżemów i sosów cieszą się dużo większą lojalnością konsumenta niż wódka. Tu 1 zł różnicy na butelce 500 ml jest w stanie drastycznie zmienić sytuację rynkową. Jednocześnie branża działa na jeszcze niższych marżach niż przetwory owocowo-warzywne, a ponadto nie może w takim stopniu się reklamować. Tym większe i ciekawsze to wyzwanie — mówi Marek Sypek, który w połowie czerwca zasiadł w fotelu dyrektora zarządzającego Stock Polska. Wcześniej zarządzał m.in. Agros-Novą, był dyrektorem zarządzającym Johnson & Johnson na Europę Środkowo-Wschodnią i szefem marketingu i sprzedaży w Bonduelle.
Marek Wiśniewski

Wojna cenowa

— Pierwszy gracz wszedł w bardzo agresywną walkę cenową. Dziś trudno rozróżnić w wódce półkę masową i ekonomiczną, tak się do siebie zbliżyły. Ja w tej wojnie nie zamierzam uczestniczyć — zastrzega szef Stocka w Polsce. Jego zdaniem, poza obniżką cen konkurent zrobił jeszcze co najmniej jeden ruch, który zmienił kolejność w wódczanej czołówce.

— CEDC ściągnął bardzo dobrą ekipę ludzi z napojowego koncernu, a Stock w tym czasie tracił kolejnych pracowników. W pewnym momencie odeszło prawie 80 osób z ponad 200-osobowego zespołu sprzedażowego. Zrekrutowano nowych ludzi, ale takie perturbacje wewnątrz firmy zdecydowały również o tym, że mniej dbała o odbiorców, więc traciła pozycję — przyznaje Marek Sypek.

Do firmy przyszedł też nowy dyrektor sprzedaży z Herbapolu Lublin i nowy dyrektor finansowy z Coca-Coli. Mają stworzyć polski zarząd notowanej na londyńskiej giełdzie spółki, która 65 proc. obrotów robi właśnie nad Wisłą. Kadry, i to właśnie na najwyższym szczeblu zarządzania, były ostatnio gorącym tematem w spółce. Luis Amaral, właściciel Eurocashu, a — jak podkreśla — prywatnie posiadacz 10 proc. akcji Stock Spirits, apelował o świeże spojrzenie i nową energię dla spółki, które mieli zapewnić nowi zarządzający i odwołanie z funkcji szefa całej grupy Chrisa Heatha. Nie podobało mu się również sterowanie biznesem z Londynu, gdzie spółka nie ma żadnych znaczących obrotów. Po kilku tygodniach przerzucania się, również poprzez media, komunikatami z różnymi zarzutami Stock ogłosił nagle, że Chris Heath odchodzi na emeryturę, a Polska będzie miała nowego zarządzającego — właśnie Marka Sypka, który zastąpił pełniącego te obowiązki przez ostatnie półtora roku Iana Croxforda.

Kukurydza a alkohol

Marek Sypek zapowiada, że zwalniać nie będzie, wręcz przeciwnie — zamierza poszerzać skład biura.

— Widzę potencjał m.in. w kanale HoReCa, który potrzebuje osobnego zespołu. Odbudowania pozycji wymaga też kanał tradycyjny [małe, pojedyncze sklepy — red.], który został zaniedbany. Stock swego czasu wstawił do nich 20 tys. lodówek, ale nie wykorzystuje w pełni tej przewagi. Badania dowodzą, że wódka to zakup impulsowy, który zostanie nie później niż w ciągu kolejnych dwóch godzin spożyty, a większość chce konsumować wódkę schłodzoną. Konsument nie ma więc najczęściej czasu i miejsca, żeby to zrobić — twierdzi dyrektor zarządzający Stock Polska. Jego celem jest przywrócenie spółki na ścieżkę wzrostu w perspektywie 6-12 miesięcy.

— Nie zamierzam robić rewolucji w portfelu. Najważniejszą jego częścią była i będzie wódka. To ona stanowi 70 proc. rynku wyrobów wysokoprocentowych i nie mam złudzeń, że szybko rosnące kategorie, jak whisky czy prosecco, pozwolą mi zrobić wysokie wolumeny, choć są ciekawym uzupełnieniem portfela. Podobnie jak lżejsze alkohole typu aperitif. To wciąż jednak nisze przy skali wódki. Nauczyłem kiedyś Polaków jeść kukurydzę w puszce, wprowadzając ją na rynek w latach 90., ale nie sądzę, żebym był w stanie w ciągu najbliższych kilku lat zmienić ich sposób picia — mówi Marek Sypek. W zeszłym roku przychody Stock Spirits przekroczyły 262 mln EUR wobec 292 rok wcześniej, a na czysto grupa zarobiła 19,4 mln EUR w porównaniu z prawie 36 mln EUR w 2014 r. Jej najbardziej znane marki w Polsce to Żołądkowa i Lubelska. Ważnymi rynkami dla grupy są jeszcze Czechy i Włochy.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane