Stocznia do reanimacji

DOMINIK SMYRGAŁA
opublikowano: 2011-09-20 00:00

BIZNES I POLITYKA

Demontaż cywilnych stoczni w Polsce nastąpił akurat w czasie, gdy na świecie powstaje rentowny i przyszłościowy rynek remontów, a za kilka lat znowu zacznie się bardzo opłacać (na skutek wyczerpywania się resursów przestarzałych jednostek) budowa statków. Stale rosnące obroty handlu międzynarodowego wymagać będą dostaw nowych jednostek. Niestety, zabieg grożący śmiercią pacjenta przechodzi obecnie także gdyńska Stocznia Marynarki Wojennej.

I to właśnie wtedy, gdy zdolność bojową posiada znikoma liczba polskich jednostek pływających, a wielkie plany remontowe mają floty amerykańska czy nawet rosyjska (przewidywane wydatki: 180 mld USD!). Tymczasem Polska jest o krok od zakupienia wadliwych okrętów podwodnych klasy „214”, które Niemcy wmuszali Grekom jako warunek redukcji zadłużenia. Podobnie jak nasza Marynarka Wojenna, jej stocznia od dawna systematycznie obumiera, ale tego pacjenta da się jeszcze skutecznie reanimować…

DOMINIK SMYRGAŁA

ekspert Instytutu Jagiellońskiego, wykładowca Collegium Civitas

Możesz zainteresować się również: