Stocznia Nowa czeka na oferty

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2007-10-15 00:00

Szczecińska stocznia potrzebuje od inwestora 190 mln zł. Liczy też na kolejny zastrzyk publicznych pieniędzy. Musi na to zapracować.

Szczecińska stocznia potrzebuje od inwestora 190 mln zł. Liczy też na kolejny zastrzyk publicznych pieniędzy. Musi na to zapracować.

Do Stoczni Szczecińskiej Nowa (SSN) wkrótce wpłyną oferty prywatyzacyjne. Wejście do spółki inwestora utrudniała dotychczas odmowa zatwierdzenia bilansu za ubiegły rok przez audytora.

— Po konsultacjach Ministerstwa Skarbu Państwa z Ministerstwem Finansów rozważane było zaskarżenie audytora. Ostatecznie jednak doszliśmy z PricewaterhouseCoopers do porozumienia. Dzięki temu udało się opracować memorandum i wysłać zaproszenia do potencjalnych inwestorów. Oferty wstępne powinny napłynąć do 19 października — mówi Artur Trzeciakowski, prezes szczecińskiego zakładu.

Miliony rosną w oczach

Zainteresowanie spółką wyrażał Przemysław Sztuczkowski, właściciel Złomreksu, który do inwestycji stoczniowych powołał nową spółkę o nazwie Amber, oraz norweski bank inwestycyjny First Securities. W przypadku banku pojawiały się jednak informacje, że chce przejąć tylko majątek stoczni.

Nowy właściciel będzie musiał nieco w stocznię zainwestować. Według nieoficjalnych informacji „PB”, zgodnie z przygotowanym planem inwestycyjnym, miałby w dwóch etapach podwyższyć jej kapitał o 190 mln zł. Jeszcze dwa lata temu Andrzej Stachura, były prezes SSN, mówił, że w planie restrukturyzacji stoczni zapisano dokapitalizowanie 95 mln zł, bo drugie tyle miała dołożyć stocznia. Jednak nierentowne kontrakty spowodowały, że stocznia wpadła w finansowe tarapaty. Przed upadkiem uchroniło ją dokapitalizowanie 120 mln zł przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP), jej właściciela. Stocznia oczekiwała jednak 200 mln zł. Czy otrzyma jeszcze 80 mln zł?

Siadajcie do rozmów

— Agencja Rozwoju Przemysłu nie jest w stanie zadeklarować kolejnego podniesienia kapitałów SSN. Uzależnia to od renegocjacji zawartych kontraktów z armatorami — mówi Paweł Brzezicki, prezes ARP.

Artur Trzeciakowski zapewnia, że z niektórymi armatorami już się dogadał. Zazwyczaj szczecińska stocznia wychodziła wówczas ze straty na zero.