Stocznia Szczecińska: banki niezdecydowały

Katarzyna Jaźwińska, Wojciech Twardziak
opublikowano: 2002-06-14 00:00

Wczoraj banki wierzyciele Stoczni Szczecińskiej nie podjęły decyzji o umorzeniu lub konwersji na akcje jej zobowiązań. Chcą jeszcze negocjować plan restrukturyzacji spółki z rządem. Analitycy i przedstawiciele branży uspokajają — bankructwo stoczni wszystkim wyjdzie na dobre.

Banki nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za upadłość Stoczni Szczecińskiej. Finansowi wierzyciele nie podjęli wczoraj decyzji dotyczącej umorzenia 80 proc. zobowiązań albo skonwertowania ich na akcje stoczni. Jacek Piechota, minister gospodarki, deklarował, że mają to uczynić do wczoraj do godziny 16.00. Tak się jednak nie stało. PKO BP, lider konsorcjum, które ma pożyczyć stoczni 40 mln USD na wznowienie produkcji, zgodził się na propozycję redukcji długów. Podobnie BPH PBK i BIG BG. Jacek Piechota nie ukrywał, że wystarczy, by jeden bank zawetował propozycję i stocznia będzie musiała upaść. O decyzji banki mają poinformować dzisiaj. Wiele jednak wskazuje na to, że na ich odpowiedź trzeba będzie poczekać. Banki bowiem chcą jeszcze negocjować z rządem i stocznią plan jej restrukturyzacji.

— Nawet jeśli nie będzie decyzji, pojadę w piątek do stoczni i będziemy rozważać m.in. wariant upadłości — mówił wczoraj Jacek Piechota.

Jednoznacznej odpowiedzi nie udzielił Pekao SA. W komunikacie napisano jedynie, że bank nadal chce współpracować przy restrukturyzacji stoczni, samo zredukowanie zobowiązań nie rozwiązuje jednak jej problemów. Bank nie straciłby wiele na redukcji stoczniowych długów. Jest co prawda najbardziej zaangażowany kredytowo w spółkę (podobno na około 600 mln zł), ma jednak zabezpieczenia na statkach i upadłość firmy nie grozi mu utratą pieniędzy.

— Chcemy zobaczyć plan restrukturyzacji stoczni. Powinny się w nim znaleźć różne elementy, m.in. zamierzenia ministerstwa, stoczni, oczekiwania banków. Jeśli z tego planu wyniknie konieczność redukcji zadłużenia, to wówczas podejmiemy rozmowy na temat wysokości redukcji i jej terminów. Dopiero wtedy podejmiemy decyzję. W tej chwili nie można jej podjąć, ponieważ nie wiadomo, czemu ta redukcja ma służyć — mówi Sebastian Łuczak, rzecznik prasowy Pekao SA.

Pozostałe banki konsorcjum odmówiły wczoraj komentarzy, choć nieoficjalnie wiadomo, że podobnie jak Pekao wahają się z decyzją. Ekonomiści są przekonani, że na bankructwie stoczni banki nie stracą.

— Część banków ma stuprocentowe rezerwy na kredyty, więc umorzenie o 80 proc. zobowiązań spółki daje im 20 proc. zysku. Nie wszystkie jednak je poczyniły. Niewykluczone, że na upadłości zyskają więcej niż na umorzeniach czy konwersji — mówi Robert Gwiazdowski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha.

Jego zdaniem, bankructwo będzie lepsze także dla samej stoczni.

— Podtrzymywanie przy życiu spółki, która nie ma szans na rynku, jest gorsze niż przeprowadzenie jej restrukturyzacji w trakcie upadłości. Bankructwo może być dla stoczni dobrym rozwiązaniem. Zrozumiałe są obawy związków zawodowych, bo podczas upadłości łatwiej będzie przeprowadzić redukcję zatrudnienia. Jest ona jednak niezbędna. Jeśli stocznią będzie zarządzał dobry syndyk i uda się szybko wznowić produkcję, to nie ma wątpliwości, że lepiej na gruzach zbudować nowy podmiot niż finansować firmę, która w obecnym kształcie nie ma żadnych szans na przetrwanie — dodaje Robert Gwiazdowski.

O tym, że upadłość może wyprowadzić szczecińską spółkę na prostą, jest przekonany także Ryszard Ferworn, prezes Centromoru, do którego należy około 17 proc. akcji Stoczni Szczecińskiej Porta Holding. Ma on jednak nadzieję, że syndyk przygotuje dla akcjonariuszy jakieś zadośćuczynienie — w przypadku Centromoru mogą to być na przykład akcje firmy posiadane przez Portę czy inne aktywa. Na upadłości Centromor poniesie bowiem stratę wysokości jednej trzeciej kapitałów własnych, czyli około 15 mln zł.

Wiele obaw mają natomiast kooperanci stoczni. Hipolit Cegielski Poznań, dostawca silników okrętowych, już wcześniej zaproponował załodze obniżenie wynagrodzeń o 40 proc. Bolesław Januszkiewicz, rzecznik spółki, nie wyklucza, że po upadłości stoczni sytuacja HCP może się pogorszyć.