Stocznie: Bruksela zdecyduje w lipcu

KAP, PAP
opublikowano: 22-05-2007, 00:00

Stoczniowcom zajrzało w oczy widmo upadłości. To fatalna informacja dla skarbu państwa, który straci miliardy złotych.

Stoczniowcom zajrzało w oczy widmo upadłości. To fatalna informacja dla skarbu państwa, który straci miliardy złotych.

Komisja Europejska (KE) obstaje przy czerwcowym terminie prywatyzacji polskich stoczni i cięciu zdolności produkcyjnych. To termin nierealny. Po rozmowach w KE Piotra Woźniaka, ministra gospodarki, pojawiły się nieoficjalne informacje, że negocjatorzy nic nie wskórali. Nic dziwnego, że minister nie tryska optymizmem.

— Rezultaty tego, co zrobiliśmy do tej pory, zostały bez litości rozliczone. Nie możemy położyć na stole ani decyzji prywatyzacyjnych, ani powiedzieć, że obniżyliśmy moce produkcyjne do poziomu oczekiwanego przez KE — mówi Piotr Woźniak.

Jeśli za ponad miesiąc stocznie nie spełnią wymogów Brukseli, urzędnicy KE negatywnie ocenią w lipcu restrukturyzację sektora. Będzie to oznaczało konieczność zwrotu 2 mld zł pomocy publicznej albo upadłość stoczni.

Wówczas inwestorzy kupią majątek firm od syndyków, unikając konieczności spłaty 500 mln zł publicznych zobowiązań Stoczni Gdynia i borykania się z nierentownymi kontraktami Stoczni Szczecińskiej Nowej. Unikną też redukcji mocy.

Najwięcej straciłby skarb państwa. Uruchomione zostałyby państwowe gwarancje i poręczenia ubezpieczeniowe zaliczek armatorskich. Tylko w przypadku Stoczni Gdynia konsekwencje bankructwa zostały oszacowane na przynajmniej 3,5 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu