Stocznie z potencjałem

Polskie jachty wypływają na coraz szersze wody. Ich producenci zdobywają kolejnych klientów.

Przez ostatnie lata co jakiś czas pojawiały się informacje o produkcji wysokiej klasy jachtów w Polsce — głównie w prywatnych stoczniach na Pomorzu, Warmii i Mazurach. Jednocześnie panowało przekonanie, że krajowa produkcja jednostek pływających podupada. Są jednak firmy, które świetnie sobie radzą, a prognozy wzrostu światowego rynku pobudzają apetyt polskich producentów jachtów.

Zobacz więcej

Ewa Kot Fot. Delphia Yachts

Polskie zainteresowanie

W raporcie z 2016 r. na temat polskiego rynku dóbr luksusowych firma doradcza KPMG prognozuje, że wartość rynku jachtów w latach 2016-20 wzrośnie o około 23 pkt proc. — ze 162 mln do prawie 200 mln zł.

— Polski rynek i jego infrastruktura nieustannie się rozwijają, powstają kolejne mariny, a zapotrzebowanie na jachty żaglowe i motorowe rośnie. Wciąż dominuje eksport, ale mamy nadzieję, że w najbliższych latach udział polskiego rynku przekroczy 5 proc. — mówi Ewa Kot, menedżer ds. PR w Delphia Yachts i członek zarządu Polskiej Izby Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych (Polboat). Michał Bąk, sekretarz generalny Polboat, uważa, że nadchodzi czas uaktywnienia krajowego rynku i zwiększenia liczby łodzi i jachtów w kraju z prawie 40 mln ludności.

Dzisiaj jedna łódź/jacht przypada u nas na około 400 osób. W Finlandii i Norwegii — na siedem. Dlatego około 95 proc. produkcji polskich stoczni jachtowych trafia za granicę. Według danych GUS, wartość eksportu jachtów, motorówek, łodzi wioślarskich i kajaków w 2015 r. sięgnęła 1,3 mld zł. To znacznie więcej niż rok wcześniej, gdy było prawie 982 mln zł (w 2013 r. — 985 mln zł).

Polskie łodzie są szczególnie popularne w Holandii, która w latach 2013-15 była dla naszych firm głównym rynkiem eksportowym. W 2013 r. sprzedały tam produkty za 155 mln zł, w 2014 r. za 162 mln zł, a w 2015 r. już za 221 mln zł. Łodzie z Polski chętnie kupują też Francuzi, Brytyjczycy i Skandynawowie. W 2015 r. kolejne miejsca po Holandii zajmowały: Norwegia (ponad 183 mln zł), Francja (prawie 179 mln zł) i Niemcy (niemal 137 mln zł).

Nie tylko łodzie

Polska jest liczącym się producentem zwłaszcza w popularnym segmencie jachtów motorowych do 9 m z silnikami zaburtowymi i jachtów żaglowych, w którym — według informacji Polboat — jesteśmy europejskim liderem, a na świecie drudzy po USA. — Te łodzie i jachty żaglowe produkowane w Polsce stanowią o sile naszego przemysłu. Ale produkujemy także luksusowe jachty motorowe powyżej 9 m i luksusowe personalizowane katamarany, które są bardzo cenione na świecie i stały się naszą wizytówką — informuje Michał Bąk.

Przy czym — jak podkreśla — branża obejmuje nie tylko producentów łodzi i jachtów, ale także firmy zaopatrujące je w okucia, maszty, żagle, silniki, tapicerkę i wyposażenie. Współpracują one z największymi światowymi producentami jachtów. Roczny potencjał produkcyjny polskich stoczni szacuje się na 22 tys. jednostek.

Tyle osiągnięto w 2008 r., ale późniejszy kryzys przyniósł znaczący spadek zamówień, więc produkcja spadła do 11 tys. jednostek. Potem jednak znów zaczęła rosnąć i szacunki mówią o 17 tys. w 2015 r. Według prognoz obecnie może znów osiągnąć 22 tys. jednostek. Michał Bąk wskazuje, że na wzrost popytu na jachty wpływa wiele spraw. Pierwsza to spędzanie wolnego czasu nad wodą. W 2016 r. m.in. Niemcy, Holendrzy i Amerykanie prowadzili drogie kampanie zachęcające do takiej aktywności.

— Europejczycy przez zawirowania, np. w północnej Afryce, wolą wypoczywać w swoich krajach i szukają nowych rozrywek. Coraz modniejsze staje się wodniactwo. Sprzyjają temu również inwestycje w drogi wodne i infrastrukturę portów. Ujemne stopy procentowe w strefie euro powodują zaś, że niektórzy traktują zakup jachtu jako inwestycję. Kolejnym czynnikiem jest bogacenie się społeczeństw w strefie euro. Coraz więcej ludzi stać na jacht, a ci, którzy już mieli jacht lub łódź motorową, często decydują się na zakup większej jednostki — opowiada Michał Bąk.

Badania na wodzie

Polscy producenci nie odstają od świata pod względem technologii, a ich łodzie znajdują uznanie na międzynarodowych targach i imprezach, na których jednostki marek Galeon, Sunreef, Delphiya Yachts czy Northman wielokrotnie zdobywały nagrody.

— Polski przemysł jest innowacyjny, a nasze firmy pod względem technologii, materiałów i usług należą do światowej czołówki. Przemysł jachtowy realizuje przedsięwzięcia badawczo-rozwojowe dotyczące przyjaznych dla środowiska rozwiązań transportowych dla łodzi i jachtów, w tym nad elektrycznym napędem. Firmy z branży prowadzą również badania nad udoskonalaniem materiałów i kompozytów na jachty. Wiele polskich przedsiębiorstw współpracuje z wyższymi uczelniami i korzysta z ich baz oraz możliwości badawczych — mówi Michał Bąk. Na inwestycję w centrum badawczo-rozwojowe zdecydowała się np. Delphia Yachts, produkująca w Olecku łodzie żaglowe i motorowe.

— Światowy rynek jachtów jest atrakcyjny i od kilku lat stabilnie rośnie. Z optymizmem patrzymy w przyszłość. Należy jednak pamiętać o dużych kosztach, jakie stocznie muszą ponosić na inwestycje, wprowadzanie nowoczesnych technologii, wdrażanie nowych modeli. Są one niezbędne, by być konkurencyjnym w Polsce i za granicą — podkreśla Ewa Kot. &

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAFAŁ FABISIAK

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Stocznie z potencjałem