Stop na kolejowej granicy

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2004-05-05 00:00

Od 1 maja żadne kolejowe przejście graniczne nie może przepuszczać towarów pochodzenia zwierzęcego spoza UE.

Kilka dni temu polska granica wschodnia stała się zewnętrzną granicą Unii Europejskiej. Od tej chwili produkty pochodzenia zwierzęcego z krajów trzecich podlegają ścisłej kontroli i mogą być odprawiane tylko w jednym z ośmiu zatwierdzonych przez Brukselę polskich przejść granicznych.

Zapomnieli o kolei

Wśród tych ośmiu przejść nie ma żadnego kolejowego.

— Z tego powodu nie jest możliwy import oraz tranzyt wyjazdowy przez polskie kolejowe przejścia graniczne towarów podlegających kontroli weterynaryjnej, a sprowadzonych z krajów pozaunijnych — informuje Robert Wika z biura kontroli granic Głównego Inspektoratu Weterynarii.

Uspokaja przy tym, że ograniczenia nie dotyczą towarów z UE (a więc także z Polski). Ograniczenia dotkną więc przede wszystkim importerów oraz firmy spedycyjno-transportowe zajmujące się tranzytem towarów pochodzenia zwierzęcego przez Polskę.

Pierwszy spełniający unijne wymogi posterunek granicznej kontroli weterynaryjnej na przejściu kolejowym ma być otwarty dopiero w 2005 r. w Terespolu. Jego budowa powinna się zacząć jeszcze w tym roku.

Przewoźnicy stracą

— To skandal, że żadne przejście kolejowe na wschodzie nie zostało przygotowane na czas. Musimy z tego powodu ograniczyć ofertę usług dla klientów spoza UE — komentuje Janusz Skinder, członek zarządu Polzugu.

Firma ta organizuje tranzyt kolejowy przez Polskę m.in. dla towarów przybywających do Europy przez port morski w Hamburgu. W ostatnich latach Polzug wysyłał pociągami za naszą wschodnią granicę średnio 300-400 kontenerów z towarami pochodzenia zwierzęcego, na przykład z mlekiem w proszku.

— Powiadomiliśmy o tym problemie ambasadę USA, by amerykańskie kurczaki nie utknęły w Gdyni — mówi Monika Marks z biura kontroli granic Głównego Inspektoratu Weterynarii.

— Nie do końca wiemy, co nas czeka na granicy. Teoretycznie nie powinniśmy mieć problemów, bo organizujemy transport głównie dla towarów z krajów UE — mówi Marcin Siwiec z firmy Polfrost, która koleją wysyła do Rosji, Kazachstanu i na Ukrainę kilka tysięcy ton mięsa mrożonego i serów miesięcznie.