Jutro RPP zdecyduje o stopach procentowych. Jeszcze podwyżki nie będzie. Jeszcze...
Żaden z ankietowanych przez nas analityków nie spodziewa się, by Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zmieniła jutro wysokość stóp procentowych. I tu zgoda się kończy. Część ekonomistów, jak np. Łukasz Tarnawa z PKO BP, uważa, że w tym roku w ogóle nie dojdzie do zmiany parametrów polityki pieniężnej.
— Choć takie ryzyko istnieje: jeśli inflacja zaskoczy dużym wzrostem w lutym i marcu, a z gospodarki wciąż napływać będą sygnały utrzymywania się silnej koniunktury. Największe ryzyko i najtrudniejszy moment dla RPP przypadnie na luty. To będzie czas próby — uważa ekonomista PKO BP.
Marcin Mrowiec z Banku BPH uważa, że dopóki inflacja pozostaje niska, a wydajność pracy rośnie szybciej niż płace, dopóty decyzje o ewentualnych podwyżkach stóp będą przez RPP odsuwane.
Zdaniem Mateusza Szczurka z ING, zagrożeń ze strony inflacji w najbliższym czasie nie widać.
— Nie spodziewam się podwyżek w tym roku, jednak nie można ich całkowicie wykluczyć — przyznaje ekonomista ING.
Zakłada je natomiast Agnieszka Decewicz z Pekao. Łącznie o 75 pkt baz.
— Przewidujemy, że inflacja wzrośnie pod koniec roku do 3,9 proc. Jeśli tak się stanie, RPP będzie musiała poczynić takie kroki — uważa Agnieszka Decewicz.
Wśród tych, którzy przewidują podwyżki, dominuje pogląd, że nastąpią one w pierwszej połowie roku.
— Choć rośnie prawdopodobieństwo odkładania drugiej z nich — przyznaje Piotr Kalisz z Citibanku Handlowego.
Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium uważa, że RPP poczeka z podwyżkami do końca roku.
— Na razie silny wzrost nie tworzy zagrożeń dla cen. Inflacja zacznie rosnąć pod koniec roku, wtedy też prawdopodobnie spowolni wydajność pracy. Ta podwyżka, choć jedyna w roku, nie będzie ostatnia — przewiduje ekonomista.
Jego zdaniem, w 2008 r. stopy wzrosną o dalsze 75 pkt baz., co oznacza, że główna referencyjna stopa procentowa banku centralnego znajdzie się na poziomie 5 proc.