Strach jednoczy

Jacek Zalewski
opublikowano: 2005-03-24 00:00

„Jeszcze nie przyschły podpisy pod traktatem, złożone 29 października na Kapitolu, a już zaczęła się podszyta strachem debata o ratyfikacji Konstytucji przez komplet państw członkowskich UE — bo tylko wtedy wejdzie ona w życie.” Nie wypada zaczynać cytatem z własnego komentarza, pisanego na gorąco z Rzymu („PB” nr 213 z 2 listopada 2004 r.) — ale to zdanie naprawdę może wystarczyć za podsumowanie zakończonego wczoraj szczytu Rady Europejskiej. Przez pół roku zmieniło się tylko jedno — w Rzymie naprawdę nikomu nie przyszłoby do głowy, że największe kłopoty ratyfikacyjne będzie miała akurat główna autorka Konstytucji, czyli Francja!!!

Potwierdziła się stara prawda, że strach i wspólny wróg — którym okazują się niechętne ustaleniom polityków społeczeństwa — jednoczy. Podczas brukselskiego szczytu wszystko zostało podporządkowane zneutralizowaniu krnąbrnych Francuzów przed wyznaczonym na 29 maja referendum. Szefowie państw i rządów UE dokonali rewitalizacji kreatywnej księgowości, i to nie na skalę pojedynczych firm, lecz całych państw! Czy od takich sztuczek choćby o jednego złotego poprawił się stan finansów publicznych w Polsce, o jedno euro we Francji czy w Niemczech? To pytanie oczywiście jest retoryczne.

Zawarte zostało „entente cordiale”, tym razem niekoniecznie francusko-angielskie (trwa spór o rabat brytyjski), ale ogólnounijne — my na coś przymkniemy oko i wam poluzujemy, wy przymkniecie... Polsce też się kęs ze stołu oszukańczej księgowości trafił — przez całe pięć lat będziemy mogli wliczać OFE do sektora finansów publicznych. A w końcowym uniesieniu sprawujący prezydencję Jean-Claude Juncker, premier Luksemburga, zapowiedział, iż nowe państwa członkowskie UE będą mogły wchodzić do strefy euro nawet z deficytem przekraczającym 3 proc. PKB. Trzeba przyznać, że potraktował nas uczciwie — przecież za dwa, trzy lata niemal wszystkie państwa dzisiejszego Eurolandu znacznie przekroczą wspomnianą barierę, więc czemu nowi mieliby być dyskryminowani?

Zaraz, a czemu to właściwie miał być poświęcony ten długo oczekiwany brukselski szczyt? O, już sobie przypomniałem — strategii gonienia Ameryki...