Przywódca związkowców Ion Iordache powiedział, że w strajku w Mioveni (ok. 110 km na północny zachód od Bukaresztu) uczestniczyło 10 000 osób. Natomiast zdaniem pracodawcy protestowała niecała połowa spośród 12 tys. zatrudnionych.
Związkowcy domagają się niemal podwojenia wynagrodzeń najmniej zarabiających, którzy obecnie dostają równowartość 160 euro, czyli mniej niż przeciętna krajowa. Żądają również dodatkowych świadczeń i zniżek na samochody.
Tymczasem rzecznik firmy Liviu Ion twierdzi, że może ona zaproponować
19-procentową podwyżkę - co mniej więcej trzykrotnie przewyższa wskaźnik
tegorocznej inflacji - ale większe podwyżki są niemożliwe, ponieważ spółka
Dacia-Renault poniosła straty wysokości 60 mln euro.