Strategia lizbońska...

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2005-03-18 00:00

Strategię lizbońską należy uprościć i sprawić, by była bardziej efektywna.

„Puls Biznesu”: Strategia lizbońska jest zbiorem postulatów, zestawieniem celów, niekiedy bardzo ambitnych. Czy jednak Komisja Europejska ma w ręku instrumenty, by egzekwować ich wykonanie, realizację?

José Manuel Barroso: Strategia lizbońska oznacza działania mające na celu sprawienie, by gospodarka europejska stała się bardziej konkurencyjna. To tworzenie wzrostu gospodarczego oraz nowych miejsc pracy. Jeżeli chcemy utrzymać i poprawić model europejski — nie mamy wyboru. Dzisiaj widzimy, że działania te były realizowane najlepiej, jak to było możliwe, ale nie było wystarczającego przeniesienia ze szczebla europejskiego na krajowy. Nie jest to tylko kwestia trudnych warunków gospodarczych, które miały miejsce odkąd rozpoczęła się realizacja strategii lizbońskiej. Wynika to również z agendy działań, która jest przeładowana, źle skoordynowana i czasem kreuje konflikt priorytetów. Sprzeczność planów działania występowała zarówno na szczeblu europejskim jak i narodowym.

Dlatego też musimy strategię lizbońską uprościć i sprawić, aby była bardziej efektywna. Naszym pierwszym zadaniem jest właśnie pomoc krajom członkowskim w zmierzeniu się z tym wyzwaniem. Dlatego też komisja przygotowała bardziej skoncentrowaną agendę. Dlatego też określamy, w jakich dziedzinach, biorąc pod uwagę specyficzną sytuację poszczególnych krajów, oczekuje się powzięcia wiążących zobowiązań w ramach ich własnych krajowych programów lizbońskich. Powinno to obejmować konkretne środki, łącznie z określeniem wskaźników, czasu wykonania, jak i zamierzonego postępu.

Komisja będzie kontynuować monitorowanie oraz ocenę postępu, jaki miał miejsce, używając nowych metod raportowania i współpracy. Będzie też nadal, oczywiście we współpracy z Parlamentem Europejskim oraz Radą Ministrów, odgrywać główną rolę w inicjowaniu strategii i czuwaniu nad jej wdrożeniem.

Lizbona dotyczy wszystkiego, a więc niczego. Każdy jest odpowiedzialny, a zatem nikt. Ostateczny cel strategii często znika z pola widzenia. Czy mógłby Pan odnieść się do takiego zarzutu.

Strategia lizbońska dotyczy spraw, które mają znaczenie dla ludzi, czyli zdrowej, rozwijającej się gospodarki, miejsc pracy. Dotyczy działań podjętych wspólnie na szczeblu europejskim, krajowym i lokalnym, które to działania mogą zwiększyć zamożność i możliwości społeczeństw. I dotyczy wreszcie tego, aby dzisiaj rozpocząć działania mające na celu zmierzenie się z wyzwaniami jutra, takimi jak zmiana klimatu czy starzejąca się populacja. Wyzwaniami, których wpływ już teraz jest odczuwalny na zmniejszającym się rynku pracy, przy jednoczesnym wzroście wydatków na ochronę zdrowia i świadczenia emerytalne.

Europa, aby zachować model społeczeństwa i sposób życia, który jest nam wszystkim tak bardzo bliski i cenny, musi postępować lepiej. To jest nasz najważniejszy cel. To, co proponujemy, nie jest niczym innym jak uświadomieniem sobie ogromnych możliwości gospodarczych kontynentu. Jest to podstawa dla sprawiedliwości społecznej oraz dla stworzenia wszystkim równych możliwości. Lekcja ostatnich pięciu lat to zrozumienie, że musimy zmienić punkty koncentracji tej agendy tak, aby móc osiągnąć zamierzone rezultaty.

Aby to osiągnąć, konieczne jest jak najszybsze poprawienie wyników gospodarki UE. Musimy budować na solidnych podstawach gospodarczych i strukturalnych, które otworzyłyby rynki i wpłynęły na silniejszy wzrost produkcji. Musimy promować innowacje oraz inwestycje (w sieć, w ludzi, w pomysły), podnieść stopę zatrudnienia, ograniczyć nierówności regionalne, zmniejszyć biedę oraz wstrzymać zniszczenie środowiska naturalnego.

Polega to na połączeniu działań, które mogą sprawić, że powiększony rynek wewnętrzny stanie się bardziej efektywny. Silniejszy wzrost, więcej miejsc pracy również pozwolą nam na lepsze zatrzymanie biedy oraz jej wyłączenie, przy jednoczesnym zapewnieniu przestrzeni koniecznej na modernizację systemów opieki socjalnej. Dlatego też pracujemy nad budową nowych stosunków — szerokiej koalicji sprzyjającej zmianom, która będzie mobilizować społeczeństwo, partnerów socjalnych oraz obywateli.

Jak już powiedziałem członkom Parlamentu Europejskiego kilka tygodni temu, to jest tak jakbym miał trójkę dzieci — gospodarkę, nasz plan socjalny oraz środowisko naturalne. Jako nowoczesny ojciec, jeżeli jedno z dzieci jest chore, jestem w stanie wszystko rzucić i skoncentrować się tylko na tym jednym, aż do czasu, kiedy wyzdrowieje. Jest to normalne i odpowiedzialne, i nie oznacza to, że kocham inne dzieci choć odrobinę mniej.

Po pięciu latach od przyjęcia strategii lizbońskiej, której celem jest zmniejszenie dystansu między Starym Kontynentem a Ameryką, dystans ten, miast zmaleć, jeszcze się powiększył. Gdzie tkwi przyczyna?

Dzisiaj, w świetle globalnej konkurencyjności, znajdujemy się w sytuacji pogoni za USA z głową zwróconą do tyłu, aby sprawdzić, kto nas goni. Nie jest to jednak sposób na wygranie wyścigu!

Jednakże sytuacji tej nie należy postrzegać tylko w kategorii zwycięzców i przegranych. Bardziej konkurencyjna Europa pomoże poprawić wyniki naszych partnerów handlowych. To właśnie siła konkurencyjności tworzy prawdziwą i trwającą w otwartym, globalnym środowisku handlowym, Europę zwycięzców.

Dobre wyniki działań niektórych z naszych państw członkowskich zostały zrekompensowane poprzez gospodarcze niepowodzenia innych. PKB na głowę dla UE jako całości kształtuje się wciąż w okolicach 70 proc. tego co w USA — czyli na takim samym poziomie jak 30 lat temu. W wielu innych dziedzinach zrobiliśmy niewiele, aby zmniejszyć różnicę pomiędzy nami i USA. Zgadzam się z panem Kokiem, że strategia lizbońska jest dzisiaj nawet bardziej potrzebna w związku z tym, że tempo wzrostu w Ameryce Północnej i Azji zwiększyło się, a Europa musi zmierzyć się z wyzwaniami niskiej populacji i starzenia się społeczeństwa.

Przeszłe i przyszłe reformy muszą być poparte odpowiednim poziomem inwestycji, inwestycji w sferze publicznej, w odniesieniu do budowy sieci i w stosunku do badań oraz edukacji. Oznacza to, że należy zabrać się do prac nad kolejnym pakietem finansowym EU na lata 2007-13, który odpowiadałby naszym ambicjom.

Dlaczego, po pięciu latach realizacji strategii lizbońskiej, potrzebny był „nowy start”? Czyżby to oznaczało porażkę dotychczasowej linii?

Jak powiedziałem wcześniej, nowy start strategii lizbońskiej jest konieczny, aby zmienić ciężar koncentracji oraz zracjonalizować ją, ponieważ ta obrana do tej pory nie funkcjonowała najlepiej. Proces przepływu informacji stał się zbyt skomplikowany i słabo rozumiany. Powoduje on generowanie dużej ilości pracy papierowej, niewiele zaś konkretnych działań. Rozłożenie odpowiedzialności pomiędzy instytucjami krajowymi oraz europejskimi zamazało się, co wyraziło się w ograniczeniu stopnia identyfikacji z celami.

Powiększenie UE związane jest z poważnymi wyzwaniami. Po 1 maja 2004 różnice w poziomie rozwoju regionalnego, zatrudnienia i standardu życia powiększyły się. Jak UE zamierza zmniejszyć te różnice?

Wysiłki reform podjętych przez Polskę oraz przez inne nowe państwa członkowskie stopniowo wyrównają wiele z tych różnic, a UE oczywiście wspiera te wysiłki, co jest najbardziej widocznie poprzez fundusze strukturalne.

Oczekujemy, że Polska będzie kontynuować swój szybki rozwój. Polska powinna podjąć działania mające na celu redukcję bezrobocia strukturalnego. Poprzez zwiększenie inwestycji na badania, budowanie infrastruktury oraz tworzenie otoczenia sprzyjającego przedsiębiorcom, co również przyczyni się do wzrostu gospodarczego.

Jeżeli będziemy w stanie połączyć ambicje, zasoby oraz dobre pomysły, jeżeli będziemy w stanie zmienić je na końcu dekady w realne zmiany i jeżeli rozpoczniemy zmniejszanie różnic pomiędzy inwestycjami naszej gospodarki i rozpoczniemy nowe działania mające na celu ich ujednolicenie na całym naszym kontynencie, wówczas odniesiemy sukces.

Jakich ustaleń oczekuje Pan na wiosennym szczycie Rady Europejskiej. Mówi się o „nowym impecie” dla strategii. Może Pan to rozszyfrować?

Rzeczywiście, za 4 dni Rada Europejska spotka się, aby podsumować działania związane z upływem połowy czasu przewidzianego na realizację zadań strategii oraz osiągnąć zbalansowane porozumienie dotyczące Paktu Stabilizacji i Rozwoju. To przygotuje grunt na podjęcie w czerwcu pozytywnych decyzji dotyczących perspektywy finansowej na lata 2007-13.

Rada Europejska została zwołana, aby potwierdzić znaczenie strategii lizbońskiej, aby wesprzeć agendę opartą na wzroście gospodarczym i tworzeniu nowych miejsc pracy, poprzez tworzenie wspólnych działań pomiędzy strategicznymi działami gospodarki, systemem socjalnym i ochroną środowiska.

Unia Europejska musi udowodnić, że może sprawować kontrolę i że może zainicjować nowy czas prosperity dla swoich obywateli, szczególnie teraz, kiedy projekt konstytucji jest gotowy do ratyfikacji, łącznie z zaplanowanymi już stosownymi referendami.

Innymi słowy komisja, oraz ja, oczekujemy, że wiosna dla Rady Europejskiej będzie oznaczać poważny krok do przodu, taki, który zademonstruje przywiązanie państw członkowskich do wartości, na jakich opiera się nasz model socjalny.

Porażka nie jest tutaj żadną opcją!

José Manuel Barroso, przewodniczący KE