Strategiczna improwizacja

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-07-30 00:00

Gdyby Jarosław Kaczyński rzeczywiście realizował przemyślany strategiczny plan polityczny, którego obecnym etapem byłyby przedterminowe wybory parlamentarne, to wybory byłyby już ogłoszone. Następnego dnia po dymisji wicepremiera Andrzeja Leppera. Ale Jarosław Kaczyński nie realizuje żadnego strategicznego planu. Improwizuje. Najprawdopodobniej nie realizują strategicznych planów również Andrzej Lepper i Roman Giertych. Skutkiem tej improwizacji jest nieustanny kryzys, komunikowanie się za pośrednictwem mediów (w najlepszym razie listów) i koalicja, której już nie ma, a która przecież wciąż trwa.

Premier jest zdecydowany na wybory — głoszą politycy Prawa i Sprawiedliwości, a jednak potrzebuje jeszcze paru dni na ostateczną decyzję. Trzem koalicyjnym partiom nie wystarczyło do wypracowania zasad współpracy półtora roku, pakt stabilizacyjny, umowa koalicyjna z paroma aneksami i załącznikami, a ostatnio parę utrzymanych w tonie ultimatum listów. To wszystko za mało i potrzebne jest jeszcze parę dni do namysłu. I do przetestowania, na ile Samoobrona i Liga Polskich Rodzin boją się wizji przedterminowych wyborów. Na razie testy wypadły dla PiS pomyślnie. Ani dymisja LPR-owskiego wiceszefa Komitetu Integracji Europejskiej, ani zmiana na stanowisku szefa rolniczej agencji nie wywołała żadnej reakcji. Poza słowami. Oczywiście, pełnymi oburzenia. W ten sposób to, co rok temu było reklamowane jako małżeństwo z rozsądku (tak zresztą jak każda koalicja) przekształca się powoli w układ sado-maso. Trudno obecnie wyobrazić, co musiałby zrobić premier, by LiS sam wyszedł z koalicji. Równie trudno wyobrazić sobie wyskok polityków koalicji, który skłoniłby premiera do zakończenia tego związku.

Trzy koalicyjne partie zdają się być na siebie skazane (co jednakże nie oznacza, że skazani na siebie są ich liderzy). Przez minione półtora roku zrobiły wiele, by ograniczyć swoje możliwości zawierania innych koalicji, przynajmniej jeśli chcą myśleć o władzy. Koalicja może więc przetrwać do końca kadencji, choć oczywiście wesprze się jeszcze kilkoma aneksami do umowy koalicyjnej, dołączy doń kolejne listy ustaw, których uchwalenie jest konieczne (a propos, pamięta ktoś jeszcze co z listą ustaw załączoną do umowy koalicyjnej i do aneksu), w kolejnych listach potwierdzą swoją lojalność, by zaraz potem zburzyć je na konferencjach prasowych. Pojawi się sporo szokujących koncepcji, takich jak lansowany obecnie przez LPR pomysł: Zbigniew Ziobro na premiera. Żaden z tych pomysłów nie uczyni koalicji sprawniejszą. Bo i nie o to w nich chodzi. Chodzi o przetrwanie koalicji i o przetrwanie w koalicji. I wszystko wskazuje, że ta gra będzie nam towarzyszyć przez najbliższe miesiące. A sama koalicja może już wiele nie zdziała, ale przejdzie do historii jako koronny dowód na życie pozagrobowe. Przynajmniej w polityce.

Adam Sofuł

Możesz zainteresować się również: