Polska i Rosja rozważają projekty mające na celu zmniejszenie wzajemnych zależności w dziedzinie energii, ale dadzą się one urzeczywistnić tylko za bardzo wysoką cenę - uważają analitycy ośrodka badawczego Stratfor.
"Polska importuje z Rosji 40 proc. konsumowanej ropy (260 tys. baryłek dziennie) i 60 proc. gazu (7,3 mld metrów sześciennych rocznie). Natomiast Rosja jest uzależniona od Polski, przez której terytorium dociera tranzytem do Niemiec ok. 15 proc. eksportu rosyjskiego surowca. Zupełne zerwanie więzów w zakresie współpracy energetycznej, przy zachowaniu interesów obu krajów, wymagałoby budowy nowych infrastruktur" - napisali w komentarzu.
Do takich alternatywnych infrastruktur analitycy zaliczają Gazociąg Północny, którego oficjalnie podawane koszta w wysokości 5 mld dolarów są - według nich - co najmniej czterokrotnie zaniżone. W uzasadnieniu wskazują na to, że gazociąg z Rosji do Turcji, tzw. Blue Stream, którego potencjał jest dwukrotnie mniejszy niż projektowanego gazociągu bałtyckiego, a jego długość pod wodą trzy razy krótsza, kosztował 3,4 mld dol.
"Niemcy, mający 49 proc. udziałów w konsorcjum, którego zadaniem jest budowa bałtyckiego gazociągu, zgodzili się pokryć swoją część kosztów, ale tylko pod warunkiem, iż nie przekroczą one 5 mld dolarów. Niemcy mają świadomość, iż Turcy nie korzystają z Blue Streamu z powodu wysokich kosztów transportu gazu" - dodają.
Według nich, gazociąg bałtycki "jest kosztowym projektempolitycznym" i zostanie sfinalizowany tylko wtedy, jeśli Rosja pokryje rachunek za jego budowę, czego nie wykluczają.
Dla Polski Stratfor widzi dwie możliwości uniezależnienia się od dostaw z Rosji: budowę terminalu skroplonego gazu lub rozwój energii nuklearnej. Koszta budowy terminalu Stratfor ocenia na 1-2 mld dol. Dodatkowo projekt mógłby napotkać na protesty Duńczyków i Szwedów, ponieważ tankowce przewożące skroplony gaz do któregoś z polskich portów musiałby przepływać wzdłuż ich wybrzeży.
Z kolei rozwój energii nuklearnej - w opinii analityków - wywołałby zastrzeżenia Brukseli i ewentualny projekt zapewne nie mógłby liczyć na finansowe wsparcie ze strony Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie, którego statut zabrania inwestowania w energię nuklearną.
"Polska nie ma aż takich pieniędzy jak Rosja, ale jeślirzeczywiście będzie jej zależało na energetycznymuniezależnieniu się od Rosji, to znajdzie sposób" - napisali w konkluzji.