Straty pogrążają Vobis

Dystrybutor sprzętu IT dzieli się i zmienia nazwę. Na rynku spekuluje się, że to początek końca

Jeszcze cztery lata temu szczeciński Vobis był na najlepszej drodze do zbudowania największej polskiej firmy w branży IT, z rocznymi przychodami przekraczającymi 4 mld zł. Miał chrapkę na fuzję z hurtownikiem Action oraz z PC Factory, producentem komputerów. Z mocarstwowych planów nic nie wyszło. Tak jak i z planów debiutu na warszawskiej giełdzie. Firma przeżywa poważne zmiany. Ma zostać podzielona na dwie części i zmienić nazwę. Na rynku spekuluje się, że to efekt kłopotów finansowych.

— W 2010 r. Vobis miał 19 mln zł straty. Po trzech kwartałach 2011 r. strata sięgała 10 mln zł — mówi „PB” jeden z konkurentów.

Zamknięty limit

W czwartym kwartale strata miała szybko wzrosnąć.

— Sytuacja Vobisu jest po prostu zła — twierdzi prezes innej spółki z branży IT. Ustaliliśmy także, że z powodu problemów finansowych jeden z głównych dostawców Vobisu zakończył z nim współpracę. Powodem było ustalenie przez ubezpieczycieli limitu na zabezpieczenie kredytu kupieckiego dla Vobisu na zero złotych.

— Cofnięcie limitu oznacza, że firma straciła wiarygodność w oczach ubezpieczyciela. W przypadku Vobisu limity były obniżane od co najmniej pół roku i w końcu zamknięte — tłumaczy jeden z brokerów ubezpieczeniowych.

Jest to szczególnie kłopotliwa sytuacja w branży IT. Brak limitów oznacza brak możliwości zakupu towarów, a to oznacza spadek przychodów i brak szans na wyprowadzenie spółki na prostą.

Podział ratunkiem

Ostatnie działania właścicieli Vobisu na rynku interpretuje się jako próbę ucieczki do przodu. Na początku stycznia odbyło się walne, którego głównym punktem było zatwierdzenie planu podziału spółki. Jej wydzielona część miałaby zostać przeniesiona do powołanej jesienią 2011 r. firmy o nazwie Vobis Digital. W branży spekuluje się, że chodzi o najcenniejsze aktywa, czyli sieć sklepów zlokalizowanych w dobrych punktach dużych miast (m.in. centra handlowe). Wskazuje na to fakt, że sieć nazywa się tak samo, jak podmiot przejmujący. Dodatkowo Vobis Digital mógłby przejąć sklep internetowy Vobisu, który został pod koniec 2011 r. gruntownie odświeżony. Jak wynika z planu podziału, do którego dotarł „Puls Biznesu”, podział Vobisu miałby zostać przeprowadzony bez obniżania kapitału zakładowego. Podwyższony zostałby kapitał zakładowy Vobis Digital z 50 tys. do 6 mln zł. Nowe udziały w spółce objęliby uprawnieni do tego udziałowcy w zamian za przenoszony majątek Vobisu, który jest wyceniany na prawie 11,5 mln zł. Założycielami i wspólnikami w Vobis Digital do połowy grudnia byli głównie akcjonariusze Vobisu — Dariusz Pietraszkiewicz i Włodzimierz Paszt. 13 grudnia do KRS jako jedyny udziałowiec została wpisana spółka Cavok Limited. Nie zmienił się jednak prezes spółki, którym nadal pozostaje Dariusz Pietraszkiewicz. Zasiada on także w radzie nadzorczej Vobisu. Co się stanie ze „starym” Vobisem? Na rynku spekuluje się, że zmieni profil działalności. Wskazuje na to planowana zmiana nazwy. Pod koniec stycznia kolejne walne spółki ma ją zmienić na Mobit. Dodatkowo podczas walnego ma dojść do zmian w radzie nadzorczej.

— Według krążących plotek Vobis Digital miałby zostać sprzedany, a Mobit — po nieudanej próbie przebranżowienia się — zlikwidowany — mówi „PB” szef jednej z firm, zajmujących się handlem sprzętem IT. Nie udało nam się potwierdzić tych plotek. Jednak podobne krążą także po sieci salonów partnerskich Vobisu (jest ich w całym kraju około 90).

— Komunikacja z centralą jest w ostatnim czasie bardzie kiepska, jeśli wręcz nie zerowa. O tym, co się dzieje w spółce, dowiadujemy się innymi kanałami. Mówi się wręcz o upadłości firmy — twierdzi szef jednego z salonów z centralnej Polski.

— Nie mam pojęcia, czy po podziale spółki zostaniemy w Vobisie, czy też trafimy do Vobis Digital — mówi właściciel kolejnego salonu. Problemy Vobisu mogą mieć źródło w strukturze sprzedaży. Jest ona mocno oparta na tradycyjnych salonach. Tymczasem — jak tłumaczy Piotr Bieliński, prezes Actiona, dystrybutora sprzętu IT — na rynku od kilku lat panuje coraz mocniejszy trend przenoszenia sprzedaży do internetu i do wyspecjalizowanych marketów ze sprzętem RTV/AGD. Mogą one z różnych przyczyn (brak kosztów najmu lokalu lub skala działalności) zaproponować niższe ceny niż tradycyjne salony.

— To powoduje, że i tak niskie marże stają się coraz niższe. Ofiarą tych zmian padają tradycyjne sklepy ze sprzętem IT — mówi Piotr Bieliński.

Choć Vobis ma sklep internetowy, to jego obrót nie stanowi dużego udziału w przychodach. Według raportu o rynku e-commerce w Polsce autorstwa Internet Standard, w 2010 r. przyniósł on 27 mln zł przychodów, tymczasem Vobis, według raportu Computerworld TOP 200, miał w 2009 r. 763 mln zł przychodów i 3,2 mln zł zysku. Dla porównania: sklep internetowy poznańskiego Komputronika przyniósł spółce w 2010 r. blisko 131 mln zł. Łączne przychody spółki w roku obrachunkowym 2010/2011 wyniosły 878 mln zł.

2,4 mld zł To szacunkowa wartość rynku sprzedaży komputerów w Polsce w 2011 r. W ubiegłym roku Polacy mieli kupić 3,4 mln komputerów. To mniej niż w przedkryzysowym 2008 r., kiedy w Polsce sprzedano 3,7 mln sztuk.

GŁOS SPÓŁKI

Szukamy wyjścia z kryzysu

KATARZYNA DEREJCZYK,

kierownik marketingu w Vobisie

Vobis czekają zmiany, część z nich jest już realizowana (…). Nie muszę pisać o dosyć trudnej sytuacji na polskim rynku, czego doświadcza nie tylko Vobis. Zmiany strukturalne firmy są tego konsekwencją. Chcemy zapewnić Vobisowi dalszą nieskrępowaną działalność, znaleźć takie wyjście z tej kryzysowej sytuacji, które nie uderzy w setki pracowników, nie będzie stresowało dotychczasowych klientów, pozwoli zdobyć nowych, a także zapewni spokojny sen akcjonariuszom. Części informacji nie chcemy upubliczniać, głównie finansowych, same liczby niewiele wnoszą do obrazu rzeczywistości, a mogą rodzić niepotrzebne spekulacje, odciągając uwagę od najważniejszych faktów: firma działa, zmienia się, jesteśmy nastawieni na dalszy rozwój, a zarząd nie ma zamiaru wykonywać żadnych nerwowych ruchów i drastycznych cięć. Na rynku mamy jeszcze wiele do zrobienia, proces reformowania firmy dopiero się zaczyna. Wierzymy, że przyniesie oczekiwane efekty ekonomiczne, co pozwoli na dalszą ekspansję, szczególnie że mamy pomysły na nowe wyzwania i obszary rynku.

OKIEM EKSPERTA

Klienci wybierają sklepy internetowe zamiast tradycyjnych

DAMIAN GODOS

analityk IDC Polska

Coraz większą rolę w sprzedaży notebooków odgrywa sprzedaż internetowa. W tym segmencie trwa ostra walka o klientów, co powoduje, że marże sprzedawców są bardzo niskie. Na to nakłada się rosnąca liczba użytkowników internetu w Polsce, którzy dodatkowo są coraz bardziej świadomi możliwości, jakie dają zakupy w sieci. Dlatego nie należy się dziwić, że wybierają tańszy komputer ze sklepu internetowego niż droższy z tradycyjnego. Ten ostatni nie może zejść z ceny, bo musi ponosić stałe koszty najmu lokali i wynagrodzeń sprzedawców. Dodatkowo sytuację sklepów pogarsza coraz większa aktywność firm telekomunikacyjnych w sprzedaży komputerów. Oferują np. możliwość dokupienia notebooka czy mininotebooka przy zakupie mobilnego dostępu do internetu. To dla nich możliwość uzyskania dodatkowych przychodów. Inną sprawą są małe sklepy komputerowe w małych miastach i miejscowościach. Są bardziej elastyczne od dużych sieciowych sprzedawców detalicznych i mogą aktywnie reagować na popyt klientów na poszczególne produkty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane