Strefy powinnyzostać na zawsze

DI
opublikowano: 25-02-2013, 00:00

Rozmowa z Jerzym Buzkiem, byłym premierem, eurodeputowanym

Jerzy Buzek nie ma wątpliwości co do wpływu, jaki strefy wywarły na rozwój polskiej gospodarki. Jest zwolennikiem ich bezterminowego utrzymania dla firm innowacyjnych.

„Puls Biznesu”: Jak ocenia pan rolę specjalnych stref ekonomicznych w restrukturyzacji polskiej gospodarki?

Profesor Jerzy Buzek: Pierwsza specjalna strefa ekonomiczna powstała w Mielcu i była efektem zjazdu Solidarności w 1994 roku, któremu przewodniczyłem. Rezultat był nadzwyczajny. Okręgi mielecki i wałbrzyski zostały uratowane przed klęską gospodarczą i cywilizacyjną. Także utworzenie klastra lotniczego w Mielcu, gdzie dziś produkuje się i projektuje najnowocześniejsze helikoptery bojowe świata, było podstawą do rozpoczęcia innowacyjnego rozwoju. Osobną sprawą jest restrukturyzacja przemysłu ciężkiego w okręgu katowickim. 15-16 lat temu staliśmy tam przed trudnym zadaniem walki z bezrobociem — z samego górnictwa odeszło wtedy ćwierć miliona pracowników. Tymczasem dzisiaj bezrobocie w tym okręgu jest na poziomie średniej krajowej. Katowicka specjalna strefa ekonomiczne wraz ze swoimi czterema podstrefami stworzyła najwięcej miejsc pracy i jest dziś jedną z najsilniejszych w Polsce.

Na ile strefy przyczyniają się do rozwoju i propagowania innowacyjności gospodarki?

Należy tu rozróżnić dwa rodzaje działań. Pierwszym jest budowa kultury biznesu. Osoby zatrudnione w spółkach zarządzających strefami zostały poniekąd zmuszone do nawiązywania relacji z zagranicznymi inwestorami i do ich obsługi, ale także do kontaktu z administracją samorządową. W ten sposób strefy ekonomiczne stały się katalizatorem wzajemnych relacji, budowania pomostu między nauką a biznesem. Drugie działanie objęło tworzenie nowoczesnej gospodarki. Gdy powoływaliśmy krakowskipark technologiczny, obiecaliśmy wsparcie, ale pod warunkiem, że będzie tam rozwijana innowacyjna gospodarka. Podobnie było w Gdańsku. Ponadto tworzone są klastry, tak bardzo potrzebne w biznesie. Nie brakuje także innowacyjnych przedsięwzięć finansowanych przez Unię Europejską. Realizowane są także działania „miękkie”, w których biorą udział studenci. W ich ramach odbywa się promocja przedsiębiorczości oraz prowadzone są szkolenia prezentujące sposoby zarządzania własną firmą. Trudno sobie wyobrazić, co mogłoby zastąpić strefy i ich otwarte podejście do innowacyjności.

Czy strefy przyczyniły się do ucywilizowania polskiej gospodarki i dostosowania jej do europejskich standardów pod względem certyfikacji, rozwoju polityki informacyjnej czy kultury biznesu? Czy zagraniczni inwestorzy odczuwają różnicę między Polską a Zachodem, czy ta różnica dzięki strefom się zatarła?

Nie mam żadnych wątpliwości, że strefy dały nam ogromny impuls rozwojowy i wpłynęły na zmianę wizerunku Polski na świecie. Dziś to właśnie Polska należy do krajów, w których się chętnie inwestuje. Wszystko to dzięki zmianom prowadzenia biznesu, które przeszliśmy. Efektem jest naturalne tworzenie się klastrów w strefach ekonomicznych, które przyciągają kolejnych inwestorów. Doceniają oni możliwość bezpośredniego komunikowania się i wymiany doświadczeń. Dzięki strefom Polska nie jest już Kopciuszkiem Unii Europejskiej.

Co przyciąga zagranicznych inwestorów do Polski?

Duży rynek, zdrowa gospodarka po przemianach w latach 90., ale także dobre położenie geograficzne i przedsiębiorczość Polaków. Inwestorzy zagraniczni chcą się otaczać silnymi i pozytywnie nastawionymi partnerami. Niepokojąca jest zatem wizja zakończenia żywotności stref w 2020 roku. Może to powstrzymać napływ zagranicznego kapitału. Jeśli bowiem inwestor zdecyduje się wejść do strefy w tym lub w przyszłym roku, nie zdąży skorzystać z ulg podatkowych i zachęt obowiązujących w strefach. Przysługują one tylko przedsiębiorcom wykazującym produkcję. Póki się inwestuje — nie ma żadnych benefitów. Trzeba zatem liczyć się z okresem 3-4 lat na start produkcji, dopiero po tym czasie biznes w strefie zacznie się opłacać. Gdyby wydłużono istnienie stref do 2025 roku, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Około 80 proc. inwestorów twierdzi, jeśli strefy istniałby jeszcze 12 lat, zdecydowaliby się na wejście do Polski.

Jak pan wspominał, w strefach działają inkubatory, klastry i parki, które umożliwiły rozwój wielu firmom. Bez stref ich powstanie nie byłoby możliwe?

Zdecydowanie tak. Duże znaczenie mają zwłaszcza parki technologiczne. Być może ich liczba w Polsce się zwiększy, gdy termin żywotności stref zostanie wydłużony. Trzeba je jednak tworzyć z głową. Ich działalność przynosi pożądany efekt, gdy obejmują wiele firm i ogromny obszar. Otwieranie kilkudziesięciu parków w małych miejscowościach, tak jak to jest dzisiaj, nie jest złym działaniem, ale niekiedy może oznaczać marnotrawstwo pieniędzy. W przypadku każdego parku, który powołujemy, ważny jest bowiem efekt skali. Gdyby udało się nam stworzyć 3-4 parki technologiczne obejmujące cały kraj, ale bardzo zintegrowane wewnętrznie między uczelniami, biznesem i administracją państwową i samorządową, ich efekt innowacyjny byłby ogromny. Na tym opierają się sukcesy wielu dolin na świecie, także naszej lotniczej ciągnącej się od Bielska- -Białej do Mielca.

SSE zaczęły powstawać, gdy był pan premierem. Były jakieś problemy związane z ich startem? Trzeba było tłumaczyć przedsiębiorcom, czym są strefy i przekonywać do inwestowania?

W Mielcu, Katowicach czy w Wałbrzychu, gdzie powstały pierwsze strefy, zrozumienie od początku było duże. Przedsiębiorcy bardzo się interesowali, jak rozwijać biznes i nawiązywać kontakty z inwestorami zagranicznymi. Zależało nam na rozwoju regionów, gdzie innowacyjność mogłaby rozwijać się najbardziej. Oczywiście wszystko musiało odbywać się zgodnie z przepisami Unii Europejskiej.

A regionalni decydenci od razu zrozumieli, że strefy są dla nich szansą na rozwój?

Nie przypominam sobie jakichkolwiek problemów. Wówczas w Polsce odbywała się reforma struktur administracyjnych. Nowi marszałkowie od początku wiedzieli, że ich zadaniem jest stworzenie nowoczesnej gospodarki i prorozwojowych fundamentów dla regionów. Wtedy też powołałem specjalne Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Budownictwa, regularnie spotykałem się z marszałkami województw. Zawierane były pierwsze kontrakty na dość niewielkie kwoty. Miałem tylko 1 mld zł na wszystkie regiony, więc każdy dostawał średnio 80 mln zł. Chciałbym, aby dzisiejsi marszałkowie, który dostają po kilka miliardów złotych rocznie, widzieli radość tamtych marszałków, którzy otrzymywali raptem 80 mln zł.

Jak pan widzi przyszłość stref? Jest szansa na przedłużenie ich istnienia nawet bezterminowo?

Uważam, że dla innowacyjnych przedsięwzięć w ogóle nie powinno się stwarzać ram czasowych. Tak długo, jak firma będzie działać innowacyjnie przy wykorzystaniu najnowszychtechnologii, powinna istnieć w strefie. Musimy zapewnić takim spółkom wsparcie i promocję, bo one napędzają całą naszą gospodarkę. Jeśli natomiast przedsiębiorstwo jest standardową firmą produkującą i nie korzysta z innowacji, może działać w strefie i korzystać z ulg podatkowych i zachęt, ale przez określony czas.

Ministerstwo Finansów (MF) nie popiera ulg podatkowych, dlatego opowiada się za likwidacją stref. Ministerstwo Gospodarki z kolei uważa, że SSE przyczyniają się do rozwoju zacofanych obszarów. Jednak zdaniem MF regiony, w których działają strefy, są bogate i dobrze rozwinięte. Do którego stanowiska pan się przychyla?

Regiony, w których działają strefy, są może w miarę bogate i dobrze rozwinięte, ale dzieje się to właśnie dzięki strefom. To strefy wprowadziły na rynek kilkaset tysięcy nowych miejsc pracy i ochroniły stare stanowiska. Powinniśmy stwarzać podobne warunki w innych regionach, bo nie wszystkie są na tym samym poziomie. Wiadomo, że najlepiej radzą sobie duże miasta, ale przecież nie tylko z nich składają się strefy. Przychylam się zatem do stanowiska Ministerstwa Gospodarki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu