Stres obnaża językowe braki

Dorota Czerwińska
12-03-2010, 00:00

Menedżerowie komunikują się w obcym języku. Ale nie radzą sobie w sytuacjach trudnych i stresujących.

Znajomość języka zależy od tego, jak intensywnie jest używany

Menedżerowie komunikują się w obcym języku. Ale nie radzą sobie w sytuacjach trudnych i stresujących.

Przedstawiciele szkół językowych są zgodni: menedżerowie znacznie lepiej posługują się angielskim niż kilka lat temu.

— Ale mając świadomość, że angielski jest powszechnie traktowany jako podstawowy w komunikacji biznesu międzynarodowego, poziom ten pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Szczególnie u osób zatrudnionych w międzynarodowych korporacjach umiejętność sprawnej komunikacji w języku obcym wyznacza ścieżkę kariery, wspierając lub przekreślając możliwości awansu — podkreśla Małgorzata Awdziejczyk, prezes Archibald Centrum Języków Obcych.

Okazuje się jednak, że coraz więcej Polaków awansuje w strukturach międzynarodowych.

— Zachodnie firmy doceniają to, że Polacy kształcą się ustawicznie — kończą studia podyplomowe, MBA i kursy językowe — uważa Agnieszka Borowczyk, dyrektor okręgowy Berlitz Poland.

Alina Łukawska, kierownik ds. rozwoju dydaktycznego szkoły Lang, twierdzi, że wielu menedżerów cierpi na blokadę mówienia. Znają reguły gramatyczne, ale boją się rozmawiać, twierdząc, że na pewno mówią z błędami.

— Wynika to z formy nauczania języków obcych w szkołach i uczelniach. Trudno, żeby podczas 45-minutowych zajęć mogło się wypowiedzieć 30 słuchaczy. Również podczas egzaminów sprawdza się głównie poprawność językową, a nie komunikację — zauważa Alina Łukawska.

Językowe braki pojawiają się również w sytuacjach trudnych i stresujących.

— Do takich należą między innymi spotkania negocjacyjne z partnerami zagranicznymi czy ważne prezentacje przed członkami zarządów pochodzącymi z innych krajów. Takie sytuacje zdarzają się niemal codziennie i coraz częściej dotyczą także menedżerów średniego szczebla — twierdzi Agnieszka Borowczyk.

Prezes grup nie lubi

— Najskuteczniejszym i najczęściej wybieranym przez naszych klientów z środowiska biznesu sposobem nauki jest wspólna analiza potrzeb i dobór programu najlepiej wspierającego naukę osoby lub grupy. Niezwykle istotna jest wstępna ocena zaawansowania znajomości języka i ustalenie potrzeb kompetencyjnych. Dzięki takiemu indywidualnemu podejściu zwiększa się skuteczność nauki — twierdzi Małgorzata Awdziejczyk.

W wielu firmach znajomość angielskiego jest elementem oceny pracowników. Gdy pracownik chce awansować, jego angielski musi być na odpowiednim poziomie.

— W tej chwili firmy finansują lekcje angielskiego zależnie od postępów w nauce pracownika. Gdy są niezadowalające, pracownik musi opłacić z własnej kieszeni przynajmniej część kosztów — opowiada Alina Łukawska.

Są też firmy, w których nauka języków jest bonusem, elementem pakietu socjalnego. Pracownik może z niego korzystać lub nie.

— Ale coraz częściej firmy chcą kursów szytych na miarę. Każda ma jakąś specyfikę, w tym wewnętrznego języka. Często chcą, by w nauce wykorzystywać firmowe materiały: raporty, sprawozdania itp. — dodaje Alina Łukawska.

O ile menedżerowie średniego szczebla wybierają kursy w grupach, o tyle najwyższa kadra zazwyczaj zajęcia indywidualne.

— Chodzi o specyficzne potrzeby, ale także godziny pracy. Dyrektorzy czy prezesi rzadko mogą z góry ustalić dni i godziny lekcji — wyjaśnia Alina Łukawska.

Zanurzyć się w angielskim

Menedżerowie wyższego szczebla najczęściej potrzebują szybkiej poprawy znajomości języka obcego.

— Obawiają się błędów, a chcą czuć się komfortowo. Często mają konkretny cel — rozmowa z międzynarodowym zarządem firmy o możliwościach awansu. Potrzebna jest wtedy także umiejętność prezentacji, nie bez znaczenia jest mimika. Pracujemy i nad tym. Zdarza się, że menedżer jedzie za granicę zaprezentować wyniki firmy. Towarzyszy temu stres, więc chcą być bardzo dobrze przygotowani — opowiada Agnieszka Borowczyk.

Menedżer potrzebuje poprawy lub nauki od podstaw obcego języka także wtedy, gdy przenosi się do innego kraju. Często w takim kursie bierze udział również jego rodzina. Na przykład Berlitz proponuje takim osobom kurs "Totalne zanurzenie", podczas którego przez tydzień (5 dni po 12 lekcji) można przeskoczyć o poziom językowy.

— Trzeciego dnia przestaje się myśleć w języku ojczystym. Obcy zaczyna się automatyzować. Program jest sprofilowany na potrzeby słuchacza — twierdzi Agnieszka Borowczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Stres obnaża językowe braki