Strumień pieniędzy na wiślane inwestycje

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2015-01-30 00:00

Rząd, chcąc zniwelować 30-letnie zapóźnienia, zapowiada miliardowe inwestycje hydrotechniczne.

Budowlańcy zacierają ręce, jednocześnie wieszcząc klęskę urodzaju. Nad Wisłą mieszka 9 mln ludzi, jednak profil na Facebooku, na którym propagowane są inwestycje w poprawę stanu najdłuższej polskiej rzeki, ma jedynie nieco ponad 170 „polubień”. Od lat bowiem na Wiśle, podobnie jak na innych polskich rzekach, niewiele się dzieje. Resort infrastruktury obiecał jednak zadbać o unijne fundusze na najbliższe lata, by zniwelować wieloletnie zaniechania. „Uwzględniając trzydziestoletnie zaniedbania nie tylko w zakresie modernizacji i rozwoju,ale także bieżącego utrzymania śródlądowych dróg wodnych (…) w okresie 2014 — 2020 zabezpieczone zostaną fundusze UE na realizację projektów morskich i żeglugi śródlądowej” — napisano w tzw. dokumencie implementacyjnym do Strategii rozwoju transportu do 2020 r. Prognozowane inwestycje sięgną 4 mld zł. Priorytetem są zadania związane z poprawą żeglowności Odry, ale i na Wiśle również wykonanych będzie kilka spektakularnych projektów. Wymienić warto choćby planowaną odbudowę grobli na dolnej Wiśle czy wycenianą na 500 mln zł budowę stopnia wodnego Niepołomice na górnej Wiśle. W masterplanie dla Wisły (kompleksowym dokumencie obejmującym m.in. ochronę przeciwpowodziową i energetykę opracowywanym przez Ministerstwo Środowiska) wpisano natomiast 675 projektów inwestycyjnych wartych 2 mld zł, które wykonane zostaną do 2021 r. Ponad 68 proc. wymienionych w masterplanie zadań dotyczy ochrony przeciwpowodziowej. Rząd zapowiada jednak także inwestycje poprawiające stan żeglugi, dzięki którym więcej ładunków będzie można przerzucić z dróg i torów na rzeki. Pod względem transportu rzecznego Polska pozostaje daleko w tyle za liderami. W Holandii rzekami transportuje się 37 proc. ładunków, w Niemczech 11, a unijna średnia przekracza 6,2 proc. W Polsce wskaźnik wynosi 0,3 proc. Tymczasem transport rzeczny uznaje się za najbardziej przyjazny środowisku i bezpieczny. Zapowiadane inwestycje pomogą go usprawnić, dzięki czemu łatwiej będzie spławiać ładunkinie tylko w kraju, ale także udrożnić szlaki międzynarodowe, zwłaszcza na linii Holandia — Rosja. Ręce już zacierają budowlańcy, ale jednocześnie wieszczą klęskę urodzaju.

— Rynek budownictwa hydrotechnicznego i związanego z żeglugą śródlądową oceniamy jako bardzo perspektywiczny i nastawiamy się na rozwój takiej działalności. Przez lata w Polsce prowadzono jednak niewiele inwestycji na rzekach, więc brakuje potencjału — podkreśla Marcin Lewandowski, wiceprezes Bilfinger Infrastructure.

Jego zdaniem, znalezienie profesjonalnego projektanta lub inżyniera, który sprawnie będzie wykonywać albo nadzorować realizację inwestycji, jest nie lada wyzwaniem. Dlatego też w przetargach na razie nie ma dużej konkurencji, startujezazwyczaj nie więcej niż 5-7 firm. Marcin Lewandowski uważa, że polski rynek wykonawczy nie jest przygotowany na duże inwestycje wodne, i przestrzega, że konsekwencją mogą być problemy z ich terminową realizacją w najbliższych latach. Pytanie też, czy planowane inwestycje faktycznie pozwolą na rozwój armatorów śródlądowych. Niedawno resort gospodarki przedstawił projekt rozporządzenia, dostosowujący polskie przepisy do unijnych, dotyczących zmniejszenia udziału siarki i szkodliwych substancji w paliwach żeglugowych. Efektem może być wzrost cen paliw, co pogorszy już i tak słabą konkurencyjność przewoźników rzecznych. Drogie ekopaliwa są zmorą firm żeglugowych, ale jednocześnie wzrost popytu i cen ropy na światowych rynkach może być dla nich szansą rozwoju. Rządowi urzędnicy prognozują, że dzięki udrożnieniu rzek zwiększy się wodny transport surowców energetycznych i płodów rolnych. Sporo zależy też od inwestycji polskich koncernów naftowych. Zakończona niedawno inwestycja w pogłębienie i poszerzenie szlaku żeglownego z Zatoki Gdańskiej przez Śmiałą Wisłę, Kanał Płonie na Martwą Wisłę otwiera grupie Lotos drogę do budowy terminalu, który uprawni logistykę i rzeczny transport produktów ropopochodnych. Grupa zapowiadała tę inwestycję już w 2013 r., ale o jej rentowności przesądzą prognozy dotyczące wartości baryłek ropy, obecnie nisko cenionych na światowych rynkach. © Ⓟ