Strzeż się tych miejsc

Biznes i Technologie: Algorytm wskaże punkt, w którym pod żadnym pozorem nie możesz otwierać kiosku, pubu, apteki

Aby otworzyć kwiaciarnię, Marcin Oszczędny (nazwisko zmienione) zapożyczył się u teściów i wyciągnął z banku oszczędności swojego życia. Mimo to stwierdził, że nie stać go na wynajęcie pomieszczenia sklepowego tam, gdzie ruch jest największy — niedaleko galerii handlowej, dworca lub cmentarza. Znalazł mały lokal na obrzeżach osiedla. W przyszłość patrzył z optymizmem.

TRAFIĆ W PUNKT:
Zobacz więcej

TRAFIĆ W PUNKT:

Geomarketing jest sposobem na ograniczenie ryzyka inwestycyjnego – połączenie mapy z informacjami o konkurencji i danymi o klientach, ich sytuacji rodzinnej, potrzebach, zarobkach pozwoli otworzyć sklep w odpowiednim miejscu – mówi Marek Turlejski, partner w firmie Placematic. Marek Wiśniewski

„Z dwóch powodów musi nam się udać” — uspokajał pełną wątpliwości żonę. „Po pierwsze, tutaj jest niższy czynsz, po drugie, w promieniu 150 metrów nikt nie prowadzi podobnej działalności”. Rachuby się nie spełniły. Klienci omijali kwiaciarnię szerokim łukiem. Goździki, gerbery i róże więdły — a wraz z nimi nadzieje Marcina Oszczędnego na dostatnie życie. Po pięciu miesiącach zwinął swój kwiatowy interes, pozostając bez oszczędności, z potężnym długiem. Gdyby skorzystał z geolokalizacji, wszystko mogło potoczyć się inaczej. Ale od początku...

Nie mierz na oko

W Polsce działa ponad 100 tys. sklepów, prawie 14 tys. aptek i około 40 tys. barów i restauracji. W sumie kilkaset tysięcy punktów handlowych daje zatrudnienie niemal 2 milionom osób. Wiele tych placówek wymaga dużych inwestycji. Wszystkie zaś muszą podołać stałym kosztom przy niskich marżach. Ich sukces zależy od mnóstwa czynników, a do najważniejszych należy trafny wybór miejsca — wpływa ono zarówno na wysokość nakładów (czynsz, remont, wyposażenie), jak i na obroty. Dlatego planując uruchomienie biznesu, warto się zastanowić, gdzie to zrobić. — Dla sieci handlowych wynajęcie nieruchomości w złym punkcie to nie koniec świata. Dla jednoosobowych lub rodzinnych firm nieodpowiednia lokalizacja może oznaczać plajtę.

Pomyślmy o tym, zanim podpiszemy umowę najmu, zrobimy remont, zamontujemy logo placówki — radzi Paweł Kacperek, specjalista od geomarketingu. Z reguły przedsiębiorcy — tak jak Marcin Oszczędny — kierują się doświadczeniem i wyczuciem albo obserwują, jak w danej okolicy radzą sobie inni detaliści. Decydowanie intuicyjne obarczone jest jednak dużym ryzykiem błędu. Dlatego w sektorze retail rośnie znaczenie analiz przestrzennych. Oferuje je m.in. spółka Placematic — przez platformę LocIt On-Line w kilka minut można uzyskać raport uwzględniający profil mieszkańców miejscowości, dzielnicy czy osiedla, gęstość zaludnienia, liczbę pracujących w biurach i usługach, konkurencję i okoliczne biznesy.

— Wpisując konkretny adres, np. Mickiewicza 27, dowiemy się, że znajduje się pod nim blok z 222 lokalami, zamieszkany przez 463 osoby, ich średni wiek to 42 lata, a zarobki — 4505 zł. W budynku mieszczą się także: sklep spożywczy, kiosk i drogeria. Zestawiając te dane z opisem najbliższej okolicy, w parę minut ocenimy, czy są tam warunki do prowadzenia biznesu — wyjaśnia Marek Turlejski, partner w firmie Placematic.

Bądź mądry przed szkodą

W dobie internetu rzeczy (komunikowanie się urządzeń) i big data (zarządzanie dużymi zbiorami danych) niemal wszystko można policzyć, przeanalizować, sprawdzić. Potężne algorytmy komputerowe wynajdują powiązania między faktami i zjawiskami, a nawet przewidują rozwój wydarzeń, co nazywa się predykcją. Co przemawia za skorzystaniem z tych narzędzi?

— Skoro wykupując reklamę w mediach społecznościowych, możemy określić, ile za to możemy spodziewać się klików, a następnie oszacować procent konwersji, tym bardziej warto posiłkować się czymś bardziej miarodajnym niż okazyjna cena najmu, przeczucie czy opinie znajomych przy otwieraniu lokalu usługowego — twierdzi Marcin Kowalewski, starszy konsultant w Connected Life Consulting. A Michał Drożdż, dyrektor zarządzający Gis Support, tłumaczy, dlaczego firmy, niezależnie od wielkości, powinny korzystać z geolokalizacji: decydenci orientują się w liczbach, tabelach i wykresach, natomiast ich piętą achillesa często pozostaje analiza danych na mapach.

— Analizy lokalizacyjne wymagają innych narzędzi i umiejętności technicznych niż tradycyjne analizy statystyczne. Takie rozwiązania jak LocIt są na tyle przyjazne w obsłudze, że mogą przypaść do gustu przedsiębiorcom. Najtrudniejszym zadaniem stojącym przed twórcami tej klasy produktów jest zdobycie zaufania klientów. Chodzi głównie o przekonanie ich, że zgromadzone w systemie dane są właściwie chronione. To dla potencjalnych użytkowników sprawa najwyższej wagi — uświadamia dyrektor Michał Drożdż.

Jeśli nie geolokalizacja, to co? Marek Turlejski nie widzi lepszej metody na zmierzenie „siły nabywczej” danego lokalu i jego sąsiedztwa. Mówi pół żartem, że precyzyjne policzenie twardych danych wymagałoby helikoptera i przenikających przez mury gogli.

— Jeśli oczekujemy, że odwiedzi nas co dziesiąta osoba, która ma pięć minut pieszo do naszego sklepu, powinniśmy umieć tę strefę określić i dowiedzieć się, ile osób mieszka w każdym z okolicznych budynków. Można to ustalić na etapie planowania inwestycji. Koszty pozyskania tej wiedzy są niskie w porównaniu z prowizją agencji nieruchomości, czynszem i wydatkami na remont — argumentuje Marek Turlejski.

Na marginesie: gdyby Marcin Oszczędny nawet słyszał o takich raportach, pewnie by ich nie zamówił, sądząc, że są zbyt drogie. — Na Zachodzie dane o możliwościach handlowych określonego rejonu można kupić już za kilkanaście euro. Często nabywają je drobni sklepikarze, rzemieślnicy. Tanie raporty geoprzestrzenne stają się standardem także w Polsce — informuje Paweł Kacperek.

Daj się przekonać

Jeśli problemem nie jest bezpieczeństwo danych ani cena, dlaczego analizy przestrzenne nie są w biznesie tak popularne jak tabelki Excela? Mikroprzedsiębiorcy w rodzaju Marcina Oszczędnego zwykle nie zdają sobie sprawy z dostępności tych narzędzi.

— Gdy wspominamy im o raportach geoprzestrzennych, robią wielkie oczy: po co nam rozwiązanie na miarę korporacji? Szkoda. Osiedlowy fryzjer, aptekarz i kwiaciarz może skorzystać tak samo jak międzynarodowy koncern — uważa Michał Drożdż. Geoanalizy podpowiadają też, jakie stosować techniki sprzedaży, perswazyjne triki i promocje cenowe. Ponadto zdają egzamin przy planowaniu kampanii marketingowych. O tym jednak może innym razem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Strzeż się tych miejsc