Student oszczędza, a autor traci

Magdalena Kot
opublikowano: 2005-03-16 00:00

Niczym nieograniczone kserowanie podręczników jest piractwem, naruszającym prawa autorów i wydawców. Na studentach zaś odbija się wysokimi cenami książek.

Krytykowana już nieraz ustawa z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych znów znalazła się pod obstrzałem. Tym razem punktem zapalnym jest kwestia nieuregulowania jej artykułu 23, określającego tzw. swobodny użytek. Pozwala on bezpłatnie korzystać z utworu, w celach wyłącznie niekomercyjnych, bez zgody twórcy, a tym samym bez uiszczania na jego rzecz opłaty.

W majestacie prawa

Zdaniem wydawców, niejasne sformułowanie pojęcia bezpłatnego korzystania tak naprawdę sankcjonuje piractwo. Pozwala na bezprawne powielanie książek, np. na kserokopiarkach, pod pretekstem przeznaczenia do osobistego użytku. Według wydawców, wspomniane kserowanie, niezwykle popularne zwłaszcza w środowisku studentów, jest właśnie powielaniem utworu ze szkodą dla twórcy.

— Naszym zdaniem, popularne usługi kserograficzne są w obecnym kształcie powszechnie usankcjonowaną formą piractwa. Jego skutki dotykają wydawców, autorów i odbiorców. Dlatego postulujemy zmianę ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych, poprzez uściślenie treści artykułu 23, a konkretnie sformułowania zakresu użytku osobistego. Chcemy także w ramach ochrony wydawców przed nieograniczonym kserowaniem wprowadzenia opłat na uczelniach. System ten funkcjonuje w Unii Europejskiej. Przykładowo, w Niemczech od studentów pobiera się rocznie 12 EUR. To rozwiązanie gwarantuje im w zasadzie nieograniczony dostęp do materiałów szkoleniowych, wydawcom i autorom zaś przynajmniej częściowe uiszczanie opłat za korzystanie z ich praw — mówi Aniela Topulos, dyrektor Rady Naczelnej Wydawnictw Naukowo-Technicznych.

Bez przesady

Pogląd o konieczności zmiany ustawy regulującej prawa autorów nie jest jednak powszechny. Według niektórych, zbyt częste nowelizowanie nieprecyzyjnych regulacji zagraża stabilności systemu prawnego. Inni z kolei całkowicie odrzucają konieczność zmiany spornego artykułu 23, przekonując, że jego treść jest całkowicie czytelna i jednoznaczna.

— Moim zdaniem, brak podstaw do zmiany artykułu 23, ustępów 1 i 2. Wynika z niego jasno, iż dozwolony użytek obejmuje korzystanie, a tym samym powielanie pojedynczego egzemplarza utworu, czyli np. skserowanie całej książki. To może być kontrowersyjne. Jednak takie jest brzmienie tego przepisu. Moim zdaniem, problemu kserowania materiałów naukowych nie rozwiąże nowelizacja. Aby faktycznie chronić wydawców i autorów, trzeba rozszerzyć zakres podmiotów, uiszczających opłaty reprograficzne. Gdyby objęto nimi obok uiszczających je obecnie producentów, importerów i prowadzących działalność gospodarczą w zakresie zwielokrotniania utworów posiadaczy urządzeń reprograficznych — także producentów i importerów wszystkich urządzeń i nośników umożliwiających kopiowanie utworów, np. dyskietek, komputerów, skanerów, drukarek czy nagrywarek CD, problem zostałby rozwiązany — uważa Joanna Hetman, radca prawny w Kancelarii Patrimonium.