Sukces: Wszystko naprawdę zaczęło się w Polsce
Srebrny jubileusz częściowo wolnych wyborów z 4 czerwca 1989 r. był pierwszą tak poważną próbą umiędzynarodowienia rocznicy tego wydarzenia. Dziesięciolecie i dwudziestolecie obchodzliśmy przede wszystkim we własnym gronie. Tym razem zestaw gości, z prezydentem Barackiem Obamą na czele, był rzeczywiście godny. Dzięki temu do europejskiej świadomości chociaż na chwilę przebiła się prawda, że demontaż obozu moskiewskiego zaczął się w Polsce. Według wykładni Unii Europejskiej rok 1989 oczywiście ma rangę przełomową, ale tylko w kontekście rozpoczętego wówczas 9 listopada rozbijania muru berlińskiego. Nasz 4 czerwca nie istnieje nawet śladowo. A przecież to właśnie regionalny szok społeczny po wyniku głosowania w Polsce uruchomił kostki domina — najszybciej sypnęły się Węgry, później Czechosłowacja, Bułgaria, pod koniec roku rozegrał się dramat Rumunii. Oczywiście w listopadzie pod Bramą Brandenburską w Berlinie odbędą się gigantyczne obchody 25. rocznicy, przykrywające propagandowo plac Zamkowy w Warszawie, i śmietankę znowu spiją Niemcy. Ale przynajmniej podjęliśmy próbę…
Porażka: Podsłuchy psujące reputację państwa
Tuż po chwalebnych obchodach rocznicowych wybuchła afera podsłuchowa wywołująca ogromne emocje społeczne w kraju i psująca międzynarodową reputację państwa. Zebrane niezgodnie z prawem nagrania najwyższych polityków istniały od miesięcy. Nie zostały co prawda wykorzystane w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, ale upubliczniono je wkrótce potem w wyjątkowo fatalnym momencie — tuż przed szczytem Rady Europejskiej poświęconym bardzo ważnej problematyce energetycznej i układaniu się władz wykonawczych Unii Europejskiej na kadencję 2014-19. Komisja Europejska jest organem wspólnotowym i podział tek między komisarzami teoretycznie nie powinien mieć znaczenia dla delegujących ich państw, ale w praktyce tak nie jest. Bez względu na oceny samych nagrań oraz ich następstwa wewnętrzne — w relacjach unijnych i w ogóle międzynarodowych po ich nagłośnieniu ponieśliśmy straty ogromne.
