Sukces i porażka miesiąca

Jacek Zalewski
opublikowano: 25-01-2018, 22:00

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - w górę; Sejm - w dół

Sukces: Orkiestra obroniła się przed dobrą zmianą

WOŚP zebrała 14 stycznia podczas 26 finału kwotę 81 423 542 zł — według stanu na końcu transmisji ze sztabu. Z jednej strony to suma deklaracji, z drugiej zaś — bez wyników wielu aukcji. Realny wynik na koncie będzie znany w marcu.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (WOŚP) od ćwierć wieku cel ma bezapelacyjnie chwalebny. Odrębnym wątkiem jest jej przejrzystość organizacyjno-finansowa. Jerzy Owsiak zawsze agresywnie traktuje próby prześwietlenia z zewnątrz przepływów pieniędzy między różnymi podmiotami w grupie WOŚP. Poza tym pomija wątek niemałych kosztów ponoszonych przez organizatorów tysięcy imprez, z założenia interesuje go wyłącznie przychód WOŚP, bardzo wygodnie utożsamiany z dochodem. Do 2015 r. orkiestra była wręcz wynoszona na państwowe ołtarze. Po przejęciu władzy przez PiS została natomiast zepchnięta w piekielną otchłań. Telewizja Polska kiedyś w dniu styczniowego finału wręcz ociekała serduszkami, tymczasem we władaniu Jacka Kurskiego symbol WOŚP praktycznie został zdjęty z narodowej anteny. Podczas tegorocznego finału serduszka prezentowali wyłącznie niektórzy politycy jako goście stałych programów TVP. W telewizyjną lukę weszła od dwóch lat TVN, dzięki czemu efekt medialny osłabł nieznacznie, zaś finansowy — wręcz przeciwnie. W warunkach ideologicznej opozycji Jerzego Owsiaka wobec tzw. dobrej zmiany przychody WOŚP paradoksalnie… jeszcze wzrosły. © Ⓟ

Porażka: Sejm wyrzucił projekt obywatelski do kosza

W kampaniach wyborczych w 2015 r. zarówno Andrzej Duda, jak i kandydaci PiS publicznie deklarowali, że obywatelskie projekty ustaw, wnoszone do Sejmu z poparciem przynajmniej 100 tys. sygnatariuszy, absolutnie nie będą odrzucane już w pierwszym czytaniu. Oczywiście później mogą przepaść lub utknąć w komisjach, ale takie są reguły parlamentarnej gry. Szybko jednak okazało się, że inicjatywy obywatelskie również mogą być „nasze” i „obce”. W obecnej kadencji Sejm już odrzucał projekty dotyczące edukacji, 10 stycznia zaś posłano wprost do kosza obywatelski projekt ustawy wniesionej przez feministki. Mniejsza o jego treść — wpisane pomysły i tak nie miały szans na uchwalenie — chodzi o lekceważące potraktowanie tysięcy podpisów. Sejm rozstrzygnął stosunkiem 202:194, przy 7 wstrzymujących się i aż 57 niegłosujących. Za odrzuceniem projektu było 166 posłów PiS, 11 od Kukiza, 12 z PSL, 5 z WiN, 5 niezrzeszonych, 3 z PO i nikogo z Nowoczesnej — zatem odpowiedzialność samego klubu PiS, bez przystawek, wynosi aż 82,2 proc. Ponieważ jednak część posłów PO i Nowoczesnej w ogóle nie wcisnęła guzika (a do zablokowania odrzucenia projektu zabrakło 8 głosów), propaganda rządowa zrzuciła całą odpowiedzialność na… opozycję. Ostrego potępienia od środowisk wnoszących projekt doczekała się nie tylko partia rządząca, lecz także systematycznie słabnąca w sondażach opozycja — za taktyczną bezmyślność. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Sukces i porażka miesiąca