Sukces na złość Rosji

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2007-05-04 00:00

Czechy wyrosły na największego obok Niemiec odbiorcę polskiej żywności. Rosja na własne życzenie spadła z drugiego miejsca na szóste.

Rekordowy rok w eksporcie polskiej żywności

Czechy wyrosły na największego obok Niemiec odbiorcę polskiej żywności. Rosja na własne życzenie spadła z drugiego miejsca na szóste.

Hossa w eksporcie polskiej żywności rozkwitła. Nie zaszkodził jej ani wysoki kurs złotego, ani rosyjskie embargo na mięso i świeże produkty ogrodnicze. Okazuje się, że amatorów polskiej żywności przybywa w większości krajów Europy i wielu innych krajach świata.

Dwa miliardy na plusie

Z raportu „Polski handel zagraniczny artykułami rolno-spożywczymi w 2006 r.”, opracowanego przez Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAMMU-FAPA), wynika, że miniony rok był rekordowy pod względem eksportu żywności. Rekordowa była nie tylko jego wartość, która wzrosła o 21 proc. — do ponad 8,5 mld EUR, ale także wysokość osiągniętej nadwyżki handlowej, która skoczyła do 2,1 mld EUR.

To jednak nie wszystko. Okazuje się, że bardzo ciekawe zmiany zachodzą w strukturze naszego eksportu. Dużym zaskoczeniem jest to, że na drugiego po Niemczech największego odbiorcę polskiej żywności wyrosły Czechy. Eksport naszej żywności do Czech (głównie produkty ogrodnicze, mięsne, cukiernicze, mleczarskie i używki) wzrósł w 2006 r. aż o 44 proc. i przekroczył 557 mln EUR. Tym samym niewielkie Czechy wypchnęły z drugiego miejsca na liście największych rynków eksportowych Rosję, która przez ograniczenia nałożone na import polskiej żywności spadła aż na szóstą pozycje. Rosję przegoniły też Wielka Brytania (wzrost zakupów w Polsce o 36 proc.), Holandia (24 proc.) i Włochy (33 proc.). Rosyjskie embargo sprawiło, że eksport polskiej żywności do tego kraju spadł z 0,5 mld EUR w 2005 r. do 431 mln EUR w 2006. Podczas gdy Rosja jako jeden z nielicznych krajów na świecie ograniczyła zakupy polskiej żywności, zwiększyły ją m.in. takie potęgi, jak Chiny (wzrost o 82 proc.) i Niemcy (16 proc.). Mocno wzrósł też eksport do Irlandii (74 proc.) czy Litwy (56 proc.).

Mięso dalej na topie

Choć Polska wyrasta na liczącego się eksportera żywności w Unii Europejskiej, to jednak nie możemy jeszcze wpadać w euforię. Potentatem na razie nie jesteśmy. Oto bowiem dużo mniejsze od Polski kraje, takie jak Dania, Holandia czy Belgia, wciąż biją nas na głowę pod względem wartości eksportu rolno-spożywczego. Pod tym względem zajmujemy w UE dopiero dziewiątą pozycję.

Eksperci są jednak optymistami. Biorąc pod uwagę wielki potencjał produkcyjny Polski i wciąż liczne przewagi kosztowo-cenowe, ich zdaniem, eksport będzie się dalej zwiększał.

— Tempo wzrostu eksportu raczej jednak nie będzie już tak wysokie jak w pierwszych trzech latach po wejściu do Unii Europejskiej. Na pewno realny jest wzrost na poziomie około 10 proc. rocznie — ocenia prof. Roman Urban z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Jednym z ważnych motorów wzrostu eksportu ma być w dalszym ciągu polskie mięso, które zwłaszcza w przypadku drobiu jest dużo tańsze niż w wielu innych krajach Europy. Nic dziwnego, że w 2006 r. eksport mięsa czerwonego wzrósł o 40 proc., i to mimo rosyjskiego embarga.

Więcej znaków zapytania dotyczy eksportu wyrobów mleczarskich, którego wzrost w 2006 r. mocno wyhamował. Producenci są jednak dobrej myśli.

— Nasze mleko w proszku sprzedaje się na pniu, w dodatku jego ceny na rynku światowym w tym roku poszły w górę. Eksportujemy też coraz więcej śmietany — mówi Tadeusz Nadrowski, prezes SM Ostrołęka.

Artykuły mleczarskie są w tym roku w cenie m.in. za sprawą suszy w kilku krajach produkujących duże ilości mleka.

Okiem eksperta

Marta Skrzypczyk

analityk rynku rolnego w banku BGŻ

Ostatni taki rok

Z powodu słabych zbiorów zbóż wzrost eksportu żywności w 2006 r. (21 proc.) był nieco niższy niż wzrost eksportu ogółem (23 proc.). Sektor rolno-spożywczy wyróżnił się natomiast na tle innych działów gospodarki dużym dodatnim saldem wymiany handlowej z zagranicą. W tym roku spodziewamy się dalszego wzrostu eksportu polskiego mięsa z uwagi na wciąż duże jego przewagi kosztowo-cenowe, a także wyrobów mleczarskich z uwagi na dobrą koniunkturę światową. Dalszy wzrost eksportu żywności raczej nie będzie już tak dynamiczny jak w ostatnich latach. Na pewno nie będzie też w stanie zniwelować ujemnego salda w handlu zagranicznym ogółem, które w 2006 r. wyniosło 12,5 mld EUR.