Sukces rzeźbiony w szkle

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 23-05-2007, 00:00

Był strach, stres i ciężka praca. Zaryzykowali wszystko. Udało się. Szkło z Huty Wołomin podbija świat.

Gazela Biznesu Huta Wołomin

Był strach, stres i ciężka praca. Zaryzykowali wszystko. Udało się. Szkło z Huty Wołomin podbija świat.

Kiedy Janusz Michna, prezes Huty Wołomin, opowiada o swoich produktach, oczy mu błyszczą. Wiceprezes Anna Michna — jego żona — siedzi obok, uśmiecha się i podrzuca mężowi fachowe terminy.

— Pochodzę z Podkarpacia, z miejsca, w którym produkcja szkła to tradycja. W okolicach Krosna działa wiele hut. We krwi mam ten zawód, a raczej pasję i hobby — mówi Janusz Michna.

Pracę przy szkle poznał w zakładzie kuzyna. Z Podkarpacia do mazowieckiego Wołomina długa droga. Jej przejście zajęło małżeństwu Michnów kilkanaście lat. Trasa wiodła przez Londyn.

Na londyńskim bruku

Na wyjazd do Anglii zdecydowali się w 1990 r. Postrzegali ówczesną Polskę jako kraj zamknięty, w którym trudno się rozwinąć. Chcieli spróbować czegoś nowego.

— Byliśmy tam pięć lat. Zajmowałem się dekoracją artystyczną. Żona uczyła się i opiekowała się dziećmi — opowiada Janusz Michna.

Anna Michna twierdzi, że wyjazd bardzo ich zmienił.

— Nauczyliśmy się innego myślenia i mentalności. Patrzymy na życie jak na ciągłą inwestycję, w siebie, w dom, w pracę. Nie jesteśmy wyjątkiem, tak myślało wielu przedsiębiorców, którzy zaczynali biznes wiele lat temu — opowiada pani wiceprezes.

Zaczęli inwestować, ale z rozwagą. Znajomi nie mogli zrozumieć, że po pięcioletnim pobycie w Anglii kupili zwykłego poloneza. Michnowie woleli zainwestować w firmę.

Ostre wejście

Do Polski wrócili w 1995 r. Pomysł na dalsze życie pojawił się sam — weszli w szkło. Chcieli wprowadzić na rynek produkty, których w kraju nie było, a które podpatrzyli za granicą. Na przykład zaparzacze do kawy. Sprzedawali i przygotowywali produkty promocyjne, na przykład kufle. Pierwszy kontrakt zdobyli dzięki szczęściu, odwadze i odrobinie bezczelności.

— Pewna firma wprowadzała nowy produkt. Zaproponowałem, żeby do swojego wyrobu dodawali nasze elementy szklane. Przyjechałem do Warszawy, wszedłem do firmy właściwie z ulicy i przestraszony przedstawiłem swój pomysł. Na zebraniu nikt mnie nie słuchał. Kiedy skończyłem, powiedzieli tylko „dziękuję”. W tym momencie wszedł szef firmy, który słyszał, co mówiłem. Jemu mój pomysł się spodobał i stąd się wziął nasz pierwszy kontrakt. Dla nas to był wielki sukces — wspomina Janusz Michna.

Nieprzespane noce

Przy tej produkcji nawiązali po raz pierwszy współpracę z Hutą Wołomin, której jednak z roku na rok wiodło się gorzej. Pod koniec lat 90. została postawiona w stan upadłości. Do huty wszedł syndyk.

— W marcu 2000 r. chcieliśmy kupić szkło. Tyle że huta już nie działała. Żałowaliśmy, że firma z tak długą tradycją znika z mapy polskiego przemysłu szklarskiego. Po wielu nieprzespanych nocach poprosiliśmy bank o kredyt — opowiada Janusz Michna.

— Zastawiliśmy cały nasz dorobek — uzupełnia Anna Michna.

Ryzyko było duże, bo przedsiębiorstwo nie pracowało i ludzie zostali zwolnieni. Kiedy sędzia stuknął młotkiem, zaczęła się harówka. Nie byli u siebie, ale w Wołominie nie znali nikogo, kto mógłby im pomóc.

— Musieliśmy pracować po dwadzieścia godzin na dobę — wspomina Janusz Michna.

Sukces i uznanie

Spokój nadszedł dopiero w 2004 r.

— Wtedy uruchomiliśmy drugą linię i zwiększyliśmy produkcję o sto procent przy prawie tych samych kosztach — mówi Anna Michna.

Wtedy trudno było uzyskać kredyt inwestycyjny. Szczęśliwie dostawca zakup maszyny rozłożył na raty. Szkło z Wołomina poszło w świat.

— Do 2004 r. dynamicznie się rozwijaliśmy. Wprowadziliśmy kilka nowych wyrobów opatentowanych i zastrzeżonych w Unii. Zaczęli się nami interesować zagraniczni kupcy. Rynek był znudzony, a tutaj nagle kreatywna firma z Polski zaczęła pokazywać coś nowego — uśmiecha się Janusz Michna.

Ich wyroby można znaleźć na 40 rynkach na całym świecie. Herbatę z czajników z Wołomina piją Francuzi, Japończycy i Egipcjanie. Na wakacjach warto więc sprawdzić, czy na filiżance, w której kelner podaje nam kawę, nie ma przypadkiem znaczka Made in Wolomin.

Rok pełen nagród

Szkło z Wołomina lubi Polska i świat. Dowód — tytuł Gazeli Biznesu i Międzynarodowa Nagroda Jakości.

— Cieszymy się, że nasze zaangażowanie zostało kolejny raz zauważone — mówił Janusz Michna, prezes Huty Szkła Wołomin, którego firma trzeci raz została naszą Gazelą.

Tytuł Gazeli to dowód wysokiej pozycji rynkowej huty i jej przynależności do elitarnej grupy najbardziej dynamicznie rozwijających się firm.

Międzynarodową Nagrodę Jakości przyznaje Trade Leaders Club od 1973 r. Wyróżnia firmy, których produkty lub usługi są szczególnie godne polecenia. Wyróżnienie umożliwia przystąpienie do klubu, co ułatwia kontakty z należącymi do niego firmami. Jego członkami jest 7 tys. przedsiębiorstw ze 120 krajów. W tym roku odebrała ją Huta Wołomin.

— Cieszy nas to wyróżnienie, tym bardziej że w tym roku nagroda jest wyjątkowa. Z okazji 35-lecia jej istnienia nosi nazwę złotej — mówi Janusz Michna.

Nagroda to element większego programu Trade Lea-ders Club. Celem tej organizacji jest promocja i rozwój światowego biznesu. Środki to: pomoc w nawiązywaniu kontaktów, wymiana doświadczeń, organizacja spotkań.

Ceremonia wręczenia Międzynarodowej Nagrody Jakości odbyła się pod koniec kwietnia w Paryżu.

Huta jest niczym matka

Od ponad stu lat Wołomin związany jest z hutą, a huta z Wołominem. Założył ją w 1905 r. Szlama Kon.

W 1914 r. wraz z drugą, mniejszą hutą zakład zatrudniał dwie trzecie robotników z okolicy. W dwudziestoleciu międzywojennym wielokrotnie zmieniał właścicieli. Po wojnie w 1951 r. ze zjednoczenia obu hut powstały Wołomińskie Zakłady Szklarskie, które zasłynęły z produkcji wysokiej jakości szkła laboratoryjnego. Żeby zaspokoić potrzeby kadrowe nowo powstałej spółki, z Piotrkowa Trybunalskiego przeniesiono Technikum Przemysłu Szklarskiego.

Huta ogłosiła upadłość 10 czerwca 1999 r. Wznowiła pracę z nowymi właścicielami.

— Rozwój Wołomina wiązał się z rozwojem zakładu. Dlatego miejscowi mówili nań „huta matka” — wspomina Janusz Michna.

Z dystansem do Londynu

Michnowie byli

prekursorami obecnej

emigracji zarobkowej. Sami

dziś mówią, że na miejscu

młodych Polaków

woleliby zostać w kraju.

Do Anglii Janusz i Anna Michna wyjechali w 1990 r. i spędzili tam pięć lat. W 2004 r. ich śladami poszły tysiące Polaków, którzy na Wyspach szukają swojej szansy. Ja- kie rady mają dla nich poprzednicy?

— Jakiś czas temu byłem świadkiem rozmowy czterech młodych ludzi, którzy szykowali się do wyjazdu. Jeden z nich zadał pytanie — a dokąd mają jechać Anglicy, żeby poprawić swój start życiowy? Tam młodzi kupują swoje mieszkanie i potem spłacają je 10 czy 15 lat. Często mieszkają we dwie pary, żeby było taniej. Kupują sobie większy dom, dopiero kiedy już się dorobią i ustawią zawodowo. Ci, którym naprawdę się uda, mogą zamieszkać pod Londynem — ale takich jest jeden procent. Moja rada dla młodych? Lepiej zostać w kraju. Tu można się dorobić. Moi młodzi pracownicy już w dwa lata po studiach kupili sobie mieszkania — mówi Janusz Michna.

Gazela zatańczy na

giełdowym parkiecie

Huta Wołomin jeszcze w tym roku wejdzie na giełdę — zapowie dziś prezes Janusz Michna na specjalnej konferencji prasowej. Pieniędzmi od inwestorów firma chce sfinansować inwestycje, które pozwolą na rozwój oferty.

— Atmosfera na giełdzie jest taka, że popyt jest na wszystko. Jeśli akcje Huty Wołomin będą odpowiednio wycenione, to na pewno się sprzedadzą — uważa Piotr Kuczyński, analityk Xelion Doradcy Finansowi.

Huta zatrudnia około 230 osób. Produkuje naczynia ze szkła cienkościennego — szklanki, filiżanki, dzbanki oraz wyroby ze szkła prasowanego: kuchenne naczynia żaroodporne i wyroby techniczne, np. wzierniki do pralek automatycznych. Więcej na temat debiutu giełdowego Huty Wołomin w jutrzejszym „Pulsie Biznesu” i na stronie www.pb.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu