W idealnych warunkach nestorzy wprowadzają sukcesorów do biznesu krok po kroku. Przez lata uczą dzieci zarządzania, działania w obrębie określonej branży itd. Taki model zapewnia kontynuację wieloletniej strategii firmy, rozwój zgodny z wypracowanym przez pokolenia kanonem wartości. Życie jednak nie zawsze układa się w idealny scenariusz. Zdarza się, że sukcesja następuje w wyniku kryzysu. Wówczas sukcesor sam musi skoczyć na głęboką wodę.
Tak wyglądała historia objęcia sterów w rodzinnej firmie przez Wojciecha Wróbla, właściciela Mercedes Wróbel, jednego z największych dilerów marki Mercedes-Benz, czy Anny Olewnik-Mikołajewskiej, prezes Grupy Olewnik.
Na czele w bardzo młodym wieku
Ojciec Wojciecha Wróbla kilkanaście lat temu zginął w tragicznych okolicznościach, gdy ten miał niewiele ponad dwadzieścia lat. Była to kryzysowa, trudna sytuacja - zarówno dla rodziny, jak i dla rodzinnej firmy. Podczas Forum na Wzgórzach przyznał, że nie był w pełni przygotowany do roli nowego prezesa firmy, która choć była wówczas znacznie mniejsza niż dziś, zatrudniała już kilkaset osób. Ojciec przygotował jednak spółkę od strony formalnej na wiele niespodziewanych sytuacji, dzięki czemu możliwe było kontynuowanie biznesu.

- Nie zostaliśmy pozostawieni na środku oceanu bez wiosła. Ojciec za życia spisał np. testament. Nie był to dokument idealny i w pełni spójny, ale zabezpieczał wiele ważnych kwestii – stanowił o podziale majątku, wskazywał osobę, która obejmie funkcję nowego prezesa firmy. Wiele aspektów pozostawiał do decyzji spadkobierców. Mieliśmy drogowskaz, wiedzieliśmy, jak krok po kroku zapanować nad sytuacją w firmie – opowiadał Wojciech Wróbel podczas jednego z paneli III Forum na Wzgórzach – Biznes Rodzinny.
Zarządzający firmą nauczyli się, jak zwalczać kryzysy - w późniejszym czasie było ich więcej, zewnętrznych, jak ostatnie związane z pandemią czy wybuchem wojny w Ukrainie, ale także wewnętrznych. Inną wizję prowadzenia biznesu niż pozostali spadkobiercy mieli siostra Wojciecha Wróbla i jej mąż. Dochodziło do napięć na wielu płaszczyznach. Finalnie zadecydowano o odkupieniu jej udziałów w spółce, choć był to czas trudny także pod względem finansowym.
Kryzysy pozwoliły firmie stworzyć nową tożsamość i intensywnie się rozwijać.
- Na pewnym etapie zdecydowaliśmy się na opracowanie i podpisanie konstytucji firmy rodzinnej. Było to pretekstem do przepracowania wielu kwestii na poziomie biznesowym, rodzinnym, prywatnym. Dokument ma miękką formułę, ale jest dla nas drogowskazem. Obecnie wśród wspólników panuje „niebezpieczna” wręcz zgodność. Ufamy sobie nawzajem – powiedział Wojciech Wróbel.
Kobieta u steru męskiego biznesu
Gotowa na przejęcie biznesu nie była także Anna Olewnik-Mikołajewska. Jej rodzina przeszła traumatyczne chwile w związku z uprowadzeniem i śmiercią jej brata. Rodzice wycofali się z biznesu niemal z dnia na dzień. Stanęła za sterami firmy i przejęła kontrolę nad produkcją i sprzedażą produktów rolno-spożywczych. Zaczęła działać w zdominowanym wówczas przez mężczyzn sektorze. Wcześniej współpracowała z ojcem, jednak on koncentrował się na produkcji, ona raczej na marketingu. Po objęciu władzy zaczęła wprowadzać w firmie ład korporacyjny, zatrudniać zewnętrznych menedżerów, w niektórych pionach postawiła na outsourcing. Do zmian musieli przywyknąć wieloletni pracownicy, co dla wielu nie było łatwe. Ojciec miał inny styl zarządzania.

- Decyzja o objęciu sterów w firmie była trudna, ale z perspektywy czasu oceniam ją pozytywnie. Pracuję w branży już ponad 20 lat. Potrafiłam zbudować zakłady produkcyjne, rozwinąć zespół. Radziłam sobie z wieloma kryzysami, w tym pożarem w jednym z naszych oddziałów i odbudową firmy – opowiadała właścicielka Grupy Olewnik.
Przyznała jednak, że szybka sukcesja na pierwszy rzut oka może wydawać się wygodna zarówno dla nestora, jak i sukcesora. W jej przypadku była jednak kosztowna, bo biznesu uczyła się na własnych błędach.
- Każda rodzina, każda firma są inne. Nie ma złotego środka w procesie sukcesyjnym. Nie zawsze wszystko przebiega idealnie – podkreśliła podczas wystąpienia na Forum na Wzgórzach.
