SuperSonik ściga się z czasem

opublikowano: 29-05-2015, 00:00

PB SPIN — SUKCES PASJE INSPIRACJE: Zwycięzca Rajdu Dakar 2015 mówi, dlaczego trzeba dążyć do perfekcji. I coś, czego nie powiedział na SPIN: co dalej?

— Czy wiecie państwo, dlaczego tu jestem? Dlatego, że Rajd Dakar odbywał się po raz 37. i Polacy od prawie 37 lat walczyli, żeby go wygrać. To się udało po raz pierwszy — w ten sposób Rafał Sonik zaczął swoje wystąpienie podczas zorganizowanej przez „PB” konferencji SPIN i dostał pierwsze brawa.

Wyzwania są dla tych, którzy ruszają w drogę; marzenia dla tych, którzy zostają w domu. Choć od marzeń wszystko się zaczyna.
Zobacz więcej

Wyzwania są dla tych, którzy ruszają w drogę; marzenia dla tych, którzy zostają w domu. Choć od marzeń wszystko się zaczyna. Marek Wiśniewski

Dakar 0.0

Potem wyjaśnił, dlaczego Dakar jest tak wielkim wyzwaniem.

— To jedna z najbardziej przemyślanych i perfidnych pułapek na człowieka, jaką wymyślił człowiek. Właściwie jest to wyzwanie na każdym polu. Nie wystarczy być szybkim, wytrzymałym, umieć jeździć ciężarówką, samochodem, motocyklem czy quadem. Trzeba umieć pokonać wszelkie słabości — uważa prezes Gemini Holdings, spółki zajmującej się budową i zarządzaniem centrami handlowymi. Na dowód rzuca kilka faktów: Dakar to 10 tys. km, które zawodnicy pokonują w 13- -14 dni, w większości po bezdrożach Ameryki Południowej. Różnice wysokości są zabójcze: raz trasa biegnie na poziomie morza, raz na wysokości 5 tys. m. Zawodnicy startują niekiedy przy 10-stopniowym mrozie, a w ciągu dnia temperatura przekracza plus 50 stopni C. Ponadto nawet zawodnikowi, który jedzie sprawnie, zostaje 4-5 godzin snu na dobę. Jego deficyt pogłębia się z każdym dniem, a osłabienie to błędy. Kolejne utrudnienie — quadowiec nie ma ani nawigatora, ani teamu. Na dodatek na start w rajdzie mało kogo stać.

Dakar 2008

Kiedy już wymienił wszystkie argumenty przeciw, nie mówi, że mimo to zdecydował się na start. Mówi: „dlatego”.

— Ponieważ nikt nie powinien opierać poważnych życiowych przedsięwzięć na teoretycznej wiedzy czy domysłach, postanowiłem pojechać na ten rajd jako obserwator. Ale rajd z Lizbony do Dakaru z powodu zagrożenia terrorystycznego został dzień przed startem odwołany. Nie dane mi było poznać Dakar od zaplecza, ponieważ następny był już w Ameryce Południowej. Tak się jednak złożyło, że znałem nieco Amerykę Północną, wiedziałem, że południowo-zachodnie USA — stany Kalifornia, Arizona, Nevada, Nowy Meksyk — są geologicznie podobne do Ameryki Południowej. Dlatego zdecydowałem się wystartować rok później, w 2009 r. — wspominał Rafał Sonik.

Dakar 2009

— Kiedy stanąłem na starcie, byłem przerażony. Miałem tego dnia do pokonania 600 km, a nigdy nie przejechałem więcej niż 300, bo nie było gdzie. Szukałem jakiegoś oparcia — opowiadał Rafał Sonik. Znalazł je w: Bibliotece Narodowej Argentyny im. Witolda Gombrowicza, w miejscowości Domeyko, kolei transandyjskiej budowanej przez Ernesta Malinowskiego, prowincji Misiones, do której trafiło wielu polskich emigrantów. Najbardziej jednak zdopingowało go to, że Jacek Czachor, doświadczony zawodnik rajdów Dakar, pozakładał się z wieloma osobami o to, ile dni „Prezes” (ksywka biznesmena w sportowym światku) wytrzyma. — Codziennie, gdy przyjeżdżałem do namiotu, Jacek mówił, kto przegrał. Po piątym dniu ledwo podniósł się z polowego łóżka i pyta: „Prezes, dzisiaj przegrali już wszyscy, na czym ty lecisz? — wspominał SuperSonik, wywołując kolejną burzę oklasków. Odpowiedział, że na pasji. — W tym rajdzie poczułem smak zwycięstwa nad swoimi słabościami i nad tym, co nas najbardziej ogranicza — nad własną wyobraźnią — powiedział Rafał Sonik.

Dakar 2010-11

Rok później wydawało mu się, że wygra.

— Wygrałem pierwszy odcinek specjalny Dakaru 2010. Dostałem karę, która natychmiast osadziła mnie na miejscu. Pierwszego dnia byłem pierwszy, drugiego — ostatni. Zostało 12 dni ścigania. Walczyłem i w efekcie przyjechałem piąty — stwierdził Rafał Sonik. Rok później był członkiem Orlen Teamu.

— Taki byłem rozgrzany, że wypadłem z rajdu pierwszego dnia. Skończyłem go 14 km przed metą pierwszego odcinka specjalnego — powiedział Rafał Sonik. Był połamany, miał uszkodzony kręgosłup, lekarze w kilku krajach stwierdzili, że nie wróci już do sportu.

— Jeden powiedział: „Będzie pana tak bolało, że najpierw panu obrzydnie ściganie się, a później obrzydnie panu życie”. Postanowiłem się nie poddać — powiedział SuperSonik.

Dakar 2012-14

Wystartował w kolejnym rajdzie. — My, polscy zawodnicy, byliśmy tak groźnymi przeciwnikami, że wykluczono nas na samym starcie z oficjalnej klasyfikacji z powodu jakiejś technicznej cechy naszych pojazdów. Okazało się, że sędziowie nie mieli racji i po półtora roku wygrałem sprawę przed Sportowym Trybunałem Arbitrażowym w Lozannie przeciwko organizatorowi — francuskiej federacji motorowej i międzynarodowej federacji motorowej — wspominał Rafał Sonik.

Odzyskał czwarte miejsce jako jedyny zawodnik spośród niedopuszczonych wówczas do klasyfikacji generalnej. — W 2012 r. byłem czwarty, w 2013 r. trzeci, w 2014 r. drugi, a w tym roku wygrałem — wyliczył Rafał Sonik i znów zebrał brawa.

Dakar 2015

W końcu ujawnił swój przepis na sukces.

— Każdego roku w poprzednich latach wracałem bogatszy o doświadczenie. Sukces jest wynikiem doświadczenia, a doświadczenie jest wynikiem wcześniejszych porażek. Analizowałem, jak to się stało, że nie wygrałem. Nie wygrywałem nie dlatego, że moi konkurenci byli tak szybcy, tak dobrzy, tak dobrze zorganizowani. Nie wygrywałem, bo popełniałem błędy — stwierdził Rafał Sonik.

W wyścigu błędy przekładają się na straty czasowe: w 2014 r. oznaczały dodatkowe 3,5 godziny na 60 godzin jazdy. Błędy wynikają z niewyspania. Najlepszy polski quadowiec obliczył, że jest ich w stanie unikać przy 6-7 godzinach snu. Przeanalizował dobę i stwierdził, że jedyną czynnością, z której może zrezygnować, jest przygotowanie roadbooka, czyli książki nawigacyjnej na kolejny etap.

— Przez 36 lat nikt nie powierzył tej czynności komuś innemu. Roadbooka zrobił dla mnie Hiszpan, który przejechał ze mną prawie dwa dakary. Poszedłem pod prąd wszystkiemu, zarówno w przygotowaniu roadbooka, jak i w tym, że nie jechałem z dwoma dodatkowymi zawodnikami, tylko sam. Skupiłem się wyłącznie na swoich błędach, perfekcjonizmie w każdym miejscu — opowiadał Rafał Sonik. Zaoszczędził 2-3 godziny na dobę, spał dłużej, a liczbę błędów zmniejszył do 1,5 godziny.

— Dakar 2014 przegrałem o 1,5 godziny przy 3,5 godziny błędów. W tym roku Dakar wygrałem o 3 godziny. Plan Polaka w średnim wieku pozwolił na zwycięstwo z tymi, którym wydawało się, że są niezwyciężeni. Dlatego dziękuję za to, co pan Lech Wałęsa i pan Jan Kulczyk oraz wielu liderów naszego kraju pokazuje swoją życiową postawą: nie ma barier, one są tylko pozorne. Możemy pokonać każdą — powiedział Rafał Sonik, znów nagrodzony oklaskami. A potem doprowadził widownię do szaleństwa: włożył biało-czerwoną rękawiczkę, taką samą, jaką zawsze trzyma w tylnej kieszeni kombinezonu, żeby na mecie pokazać „najważniejszy gest, który Polacy dali światu — gest zwycięstwa”. — Przeciw wszystkim, wbrew wszystkim, dający wiarę w zwycięstwo na całe życie — podsumował Rafał Sonik.

Dakar 2016 i dalej

Wrócił jeszcze na scenę na zakończenie konferencji, by w podziękowaniu za „ekshibicjonistyczny seans” podarować naczelnemu „PB” kolbę z piaskiem pustyni oraz motto: „Wyzwania są dla tych, którzy ruszają w drogę; marzenia dla tych, którzy zostają w domu. Choć od marzeń wszystko się zaczyna”. Nie sposób nie spytać go o to, czego nie powiedział: co dalej. Nie twierdzi, że znów zwycięży, chociaż czas stracony przez błędy zamierza zmniejszyć do godziny. I dodał, że choć na mecie w styczniu 2015 r. był wyciszony, nie stracił entuzjazmu.

— Wręcz przeciwnie, wchodząc na jeden szczyt, zobaczyłem kolejne, które należy zdobyć — stwierdził Rafał Sonik.

PB SPIN — SUKCES PASJE INSPIRACJE

To wyjątkowe wydarzenie zgromadziło w jednym miejscu największe ikony polskiego biznesu, kultury, sportu i polityki. Na jednej scenie wystąpili: Marek Belka, Urszula Dudziak, Agnieszka Holland, Jan A.P. Kaczmarek, Andrzej Klesyk, Jan Kulczyk, Czesław Lang, Tomasz Majewski, Anja Rubik, Rafał Sonik, Lech Wałęsa i Herbert Wirth. Opowiedzieli o swoim pomyśle na zmienianie świata, osiąganie celów, przełamywanie barier i pokonywanie siebie. Wystąpienia na żywo oglądało ponad 200 gości, a transmisję online kilka tysięcy internautów. Zapraszamy do obejrzenia wszystkich na stronie spin.pb.pl. 3 czerwca relacja z wystąpienia Herberta Wirtha. W aplikacji PB+ są dostępne wszystkie, zachęcamy do ich pobrania.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy