Superstacja może zniknąć z rynku

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 10-02-2009, 00:00

Zygmunt Solorz-Żak chce kupić całość udziałów w telewizyjnym kanale… bez gwarancji, że zapłaci wspólnikowi za jego udziały.

Zygmunt Solorz-Żak chce kupić całość udziałów w telewizyjnym kanale… bez gwarancji, że zapłaci wspólnikowi za jego udziały.

O niszowej Superstacji zrobiło się głośno, gdy o mały włos nie zainwestowała w nią giełdowa Agora. Mówiło się, że Zygmunt Solorz-Żak, posiadający połowę udziałów poprzez spółkę Ster, nie chce oddać kontroli nad telewizyjnym kanałem. Niepowodzenie tej transakcji było początkiem kolejnej historii. Ster zaproponował, że obejmie większościowy pakiet w Superstacji. Jak udało nam się ustalić, propozycja nie daje gwarancji, że Ster rozliczy się z Ryszardem Krajewskim, wspólnikiem i prezesem Superstacji.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Aleksander Myszka, członek rady nadzorczej Telewizji Polsat, wystosował do niego pismo, w którym proponuje, by Ster podniósł kapitał Superstacji o 20 mln zł, co da mu 70 proc. udziałów. W drugim piśmie informuje, że Ster może zapłacić Ryszardowi Krajewskiemu za jego 50 proc. udziałów 17 mln zł. Po trzech latach. Kluczowe jest tu słowo "może", które nie przesądza, czy do transakcji dojdzie. Kancelarie prawne stwierdzały, że tego typu konstrukcja umowy nie zabezpiecza interesów udziałowca.

— To tak, jakby przejmować większościowe udziały w spółce w zamian za podniesienie kapitału. Drugi z udziałowców może nie uzyskać ani grosza ze sprzedaży swoich akcji, gdyż osiągnięta w ten sposób większość i tak pozwala na pełną kontrolę spółki — mówi jeden z prawników.

Rozmowy w tej sprawie toczą się od kilku miesięcy. Pikanterii sprawie dodaje to, że Superstacja jest uzależniona od spółek Zygmunta Solorza-Żaka. Ponad 30 proc. widzów ogląda stację na należącym do biznesmena Cyfrowym Polsacie i ich utrata w tak kryzysowym dla mediów momencie oznaczałaby poważne problemy. A Polsat, który otworzył w ubiegłym roku kanał newsowy, może nie mieć interesu, by utrzymywać Superstację przy życiu.

— Potwierdzam, że były rozmowy między udziałowcami. Nie mam nic więcej do powiedzenia w tej sprawie — ucina Aleksander Myszka.

— Nie komentuję tych informacji — mówi Ryszard Krajewski.

W spółce mówi się, że narzeka, iż obecnie jedynie on dokłada do wciąż nierentownej stacji. Niedawno Superstacja zapowiadała ostre cięcia kosztów, by jak najszybciej wyjść na zero.

— Firmie jak najszybciej potrzebny jest inwestor. Przeciąganie pata decyzyjnego może doprowadzić do zamknięcia Superstacji — mówi jedno z naszych źródeł.

Superstacja miała w grudniu 2008 r., według AGB Nielsen Media Research, średni udział wrynku na poziomie 0,37 proc.

Magdalena Wierzchowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane