Superżandarmów jednak nie będzie

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2013-10-08 00:00

Pod wpływem miażdżącej krytyki MON złożyło broń i zrezygnowało z pomysłu znacznego zwiększenia uprawnień Żandarmerii Wojskowej.

Mamy dobrą wiadomość dla przedsiębiorców i obywateli. Wojskowi żandarmi nie będą mogli lustrować kont bankowych firm i umów ubezpieczeniowych, zatrzymywać i kontrolować cywilnych samochodów ani nagrywać ludzi i zdarzeń w miejscach publicznych. Projekt Ministerstwa Obrony Narodowej (MON), którego celem było przyznanie żandarmom nowych, znacznie większych kompetencji, trafił do kosza.

— Prace nie będą kontynuowane. Zakończyliśmy dyskusję na temat projektu — mówi Janusz Walczak, dyrektor biura prasowego MON.

Długa lista zarzutów

„Projekt dotyczący zrównania kompetencji Żandarmerii Wojskowej i policji, po konsultacjach, nie będzie przez MON kierowany do dalszych prac” — napisał na Twitterze Tomasz Siemoniak, szef resortu obrony. I bardzo dobrze. MON przekonywało, że daleko idące wzmocnienie żandarmów (czyli wojskowej policji) to warunek zwiększenia skuteczności ich działań. Jednak uczestnicy uzgodnień międzyresortowych i konsultacji nie pozostawili na projekcie suchej nitki. Hanna Majszczyk, wiceminister finansów, wytknęła, że resort obrony nie wskazał, do ścigania i wykrywania jakich przestępstw Żandarmerii Wojskowej (ŻW) niezbędny jest dostęp do tajemnicy bankowej i ubezpieczeniowej.

— Podporządkowanie się osób cywilnych ŻW, formacji powołanej do ochrony prawa i porządku w wojsku, znacznie ogranicza swobody obywatelskie — stwierdziła też Hanna Majszczyk. MON chciało umożliwić żandarmom kontrolowanie ruchu drogowego i zatrzymywanie cywilnych samochodów.

— Projekt nie wskazuje zadań, które uzasadniają konieczność rozszerzenia uprawnień ŻW związanych z kierowaniem i kontrolą ruchu drogowego — podkreślał Maciej Jankowski, wiceminister transportu.

To był nokaut

Andrzej Lewiński, zastępca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, ostrzegał, że projekt może być niezgodny z konstytucją i dlatego powinien przejść tzw. test proporcjonalności. Nie przeszedł. Najsilniejszy cios zadali jednak prawnicy z Rady Legislacyjnej (RL) premiera Donalda Tuska. Stwierdzili, że planowane przez MON przepisy nadałyby ŻW uprawnienia większe, niż ma policja, oraz doprowadziły do sporów kompetencyjnych — nie tylko z policją, ale także z ABW, Biurem Ochrony Rządu i organami podatkowymi. „Projektowane rozszerzenie uprawnień ŻW w większości przypadków automatycznie zrodzi problem kolizji z działalnością innych służb lub powielania ich kompetencji” — czytamy w opinii RL.

Rada skrytykowała też projekt za bezzasadną ingerencję w podstawowe prawa i swobody obywatelskie. Zdaniem prawników, argumentem przemawiającym za negatywną oceną projektu było domaganie się dla ŻW prawa do monitorowania osób cywilnych, wobec których ta służba nie jest kompetentna.