Suplementy poza kontrolą

  • Monika Wysocka
opublikowano: 17-10-2014, 00:00

Sprzedaż suplementów diety w Polsce rządzi się prawami rodem z Dzikiego Zachodu

Podczas debaty „Suplementować czy leczyć”, która odbyła się w redakcji Pulsu Medycyny eksperci dyskutowali m.in. o zacieraniu się różnicy między lekiem a suplementem diety oraz o roli lekarza i farmaceuty w wychwytywaniu zagrożeń płynących z nadmiernego stosowania suplementów diety. Z raportu, jaki powstał na podstawie badania „Świadome samoleczenie w Polsce 2014” wynika, że wiele osób nie wie, na czym polegają różnice między lekami i suplementami diety, a także jakie są konsekwencje zdrowotne przyjmowania suplementów. Również wiedza lekarzy na ten temat jest nie lepsza. Z badania przeprowadzonego w 2011 r. przez Zakład Opieki Farmaceutycznej WUM na grupie ponad 6,5 tys. lekarzy wynika, że dla 61 proc. z nich suplement ma działanie terapeutyczne.

W GRONIE EKSPERTÓW:
W GRONIE EKSPERTÓW:
W debacie udział wzięli: dr Maciej Hamankiewicz, Monika Zagrajek, dr Anna Cieślik, Ewa Jankowska, Marek Jędrzejczak, prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska i dr Grzegorz Kucharewicz.
[FOT. TP]

Leki czy nie leki?

Rynek suplementów jest ogromny i rośnie błyskawicznie. Co miesiąc do Głównego Inspektoratu Sanitarnego wpływa około 800 wniosków z prośbą o rejestrację, z czego około 500 zgłoszeń dotyczy suplementów diety. Zdaniem specjalistów wiara w skuteczność suplementów bierze się m.in. z tego, że mają takie same postaci jak leki: blistry, kapsułki, tabletki. Przewodniczący Naczelnej Rady Lekarskiej dr Maciej Hamankiewicz zwrócił uwagę, że także miejsce, w którym sprzedaje się suplementy ma znaczenie. Wszyscy uczestnicy debaty byli zgodni co do tego, że konieczna jest edukacja na temat różnic pomiędzy lekami a suplementami diety.

— Suplementacja to uzupełnianie niedoboru, ale stwierdzonego analitycznie, za pomocą badań. Powinna być koordynowana przez lekarza, z farmaceutą w roli doradcy — podkreślał Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Wiedza na temat suplementów diety powinna być stale pogłębiana.

— Po kilkunastu latach prosperity na rynku wykazano, że nadużywanie witamin jest szkodliwe. Naturalne źródła witamin są po prostu nie do podrobienia. Badania pokazały, że regularne nadużywanie witamin redukuje barierę odpornościową w sposób zwiększający ryzyko zachorowania na różne choroby, a także zwiększa ryzyko śmierci z różnych innych przyczyn aż o 16 proc. — mówiła prof. Wojciechowska- Kozłowska kierownik Zakładu Opieki Farmaceutycznej i Farmacji Klinicznej Wydział Farmaceutyczny WUM. Tymczasem chory często wychodzi z gabinetu nie tylko z receptą, ale też z listą produktów uzupełniających. Pacjenci zażywają te preparaty z lekami stosowanymi w terapii przewlekłej.

— Reklama telewizyjna jest jednak tak przekonująca, że trudno wytłumaczyć pacjentowi, że o ile leki wydłużają życie i podnoszą jego komfort, o tyle suplementy w tym przeszkadzają — uważa dr Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Niedocenianym wciąż problemem są interakcje lekowe, także te, które wynikają ze spożywania suplementów, dlatego tak ważne jest, aby lekarz miał pewność, że zastosowanie tych preparatów faktycznie wspomoże terapię. W Stanach Zjednoczonych co roku z powodu interakcji lekowych odnotowuje się 40 tys. zgonów. Niestety w Polsce, choć procedura zgłaszania niepożądanego działania leków i suplementów została bardzo uproszczona, to w zeszłym roku takich zgłoszeń było zaledwie 119.

— To znaczy, że żyjemy w kraju szczęśliwości: mamy te same leki co świat, te same suplementy i u nas wszyscy żyją fantastycznie, a tam umierają — ironizowała prof. Kozłowska-Wojciechowska.

Usystematyzowane eldorado

Sporo kontrowersji wywołała także kwestia wprowadzania i kontrolowania nowych preparatów. — Nieszczęściem jest, że te preparaty nazwane są suplementami diety. One nie powinny być traktowane jak żywność, bo są tam konkretne związki chemiczne i ich zażywanie powoduje określone interakcje — uważa Marek Jędrzejczak.

Za dopuszczenie do obrotu suplementów odpowiada Główny Inspektor Sanitarny, a nie Farmaceutyczny jak w przypadku leków, a jedyne wymagania, jakie należy spełnić, to przedstawienie projektu opakowania. Produkt weryfikowany jest pod względem zgodności z prawem żywnościowym i prawem farmaceutycznym, ale de facto sprowadza się do sprawdzenia, czy etykieta nie wprowadza w błąd, czyli nie przypisuje suplementowi właściwościleczniczych. Na tym etapie nie dowiemy się jednak nic na temat farmakokinetyki, farmakodynamiki, bioprzyswajalności, drogach wydalania tego produktu.

— Uważam, że w Polsce zbyt łatwo wprowadza się produkt na rynek. Śmiem twierdzić, że przy takiej liczbie preparatów nie ma weryfikacji — podkreślał prezes Kucharewicz.

Współpraca

Wszyscy uczestnicy debaty byli natomiast zgodni co do tego, że konieczna jest edukacja oraz współpraca lekarzy i farmaceutów. — Kiedy w 2004 r. otworzył się rynek suplementów, prawo żywieniowe dostosowało się do nowych wymagań, natomiast w pozostałych dziedzinach, takich jak edukacja wciąż mamy ogromne zaległości — podkreślała Ewa Jankowska prezes Polskiego Związku Producentów Leków bez Recepty PASMI. Wiele szkód wyrządzają zalewające nas reklamy.

— Ich wydźwięk jest taki, że Kowalski jest przekonany, iż bez suplementów nie dożyje następnego dnia — oburzała się prof. Kozłowska-Wojciechowska. Wsparciem zarówno dla lekarzy, jak i dla aptekarzy mogłyby być nowoczesne systemy informatyczne, np. takie jak pilotażowy projekt wzorowany na angielskiej opiece farmaceutycznej, realizowany w aptece na WUM: farmaceuci w specjalnym systemie mogą weryfikować składniki wybranego produktu i od razu identyfikują interakcje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Wysocka

Polecane