Czytasz dzięki

Surowce czy akcje. Kto ma rację?

Krzysztof Kolany
opublikowano: 10-02-2020, 22:00

Wzrost cen akcji kontrastuje z katastroficznymi obrazami z Chin, gdzie kwarantannie poddawane są kolejne miasta. Gwałtownymi spadkami natomiast zareagowały surowce

Minęły dwa tygodnie od objęcia kwarantanną 11-milionowej aglomeracji Wuhanu. Relacje z miasta przypominają sceny z filmów katastroficznych: puste ulice, zamknięte lotniska, ludzie usiłujący kupić podstawowe produkty. W ostatnich dniach władze ChRL odcięły od świata kolejne miasta, zamieszkane przez 12 mln ludzi.

Groźniejsze od samej epidemii koronawirusa 2019-nCoV mogą okazać koszty jej zwalczania. Władze kolejnych krajów wolą dmuchać na zimne i wprowadzają restrykcje w podróżach do Państwa Środka. Bazując na oficjalnych i mocno wątpliwych chińskich statystykach, 10 lutego było 29,6 tys. potwierdzonych zachorowań i 902 ofiary śmiertelne, z czego 99 proc. zakażeń wykryto w Chinach kontynentalnych, a 97 proc. zgonów odnotowano w prowincji Hubei, gdzie leży Wuhan.

Powikłania gospodarcze

W gęsto zaludnionej prowincji Hubei, zajmującej obszar równy niemal 60 proc. powierzchni Polski, mieszka około 60 mln osób. To ważne centrum przemysłowe i handlowe, generujące niemal 600 mld USD PKB (dane za 2018 r.). Co prawda to tylko 4,4 proc. PKB Chin, ale wirus z Wuhan przez ostatnie dwa miesiące zdążył się rozprzestrzenić na wszystkie ważniejsze prowincje ChRL.

Nadzwyczajne środki zapobiegawcze zaordynowane przez Pekin (łącznie z przedłużeniem noworocznych świąt o tydzień) już uderzają w drugą gospodarkę świata. Zamknięte są restauracje, kina i praktycznie cały sektor turystyczny. W wielu miejscach nie funkcjonuje transport publiczny, w wielu miastach zamarł także ruch prywatnych pojazdów. Dopiero po weekendzie przekonamy się, w jakim stopniu sytuacja wpłynie na chiński przemysł, będący w wielu branżach podstawowym ogniwem globalnego łańcucha dostaw.

— Sytuacja na pewno będzie miała duże przełożenie na działanie zagranicznych przedsiębiorstw oraz na handel międzynarodowy. Wuhan, stolica prowincji Hubei, pełni rolę ważnego ośrodka handlowego. Liczba mieszkańców 11-milionowego miasta w wyniku ich przepływu już spadła do 6 mln. Skutki kwarantanny i zamknięcia miasta bardzo mocno odczuły sektory związane z konsumpcją i handlem detalicznym, a wielki ośrodek handlu zamienił się w miasto duchów — powiedziała Isabel Ye, dyrektorka ds. rynku Chin w Ebury, cytowana przez PAP.

PKB a rynki finansowe

Nawet jeśli epidemia koronawirusa 2019-nCoV zacznie wkrótce ustępować, to straty w gospodarce i tak będą znaczące. Można już zapomnieć o rządowym planie wzrostu PKB na poziomie 6 proc. O ile przemysł może nadrobić zaległości produkcyjne, to sektory usługowe, a zwłaszcza turystyka i transport, odnotują duże straty.

Próby jednoznacznego oszacowania skutków zarazy są na razie skazane na niepowodzenie — jest zbyt mało danych na temat samego wirusa oraz reakcji ludzi na nową sytuację. To jednak nie przeszkadza ekonomistom snuć scenariuszy. Punktem odniesienia jest epidemia SARS z 2003 r., która doprowadziła do tylko przejściowego spadku aktywności ekonomicznej w Azji Południowo-Wschodniej. Teraz jednak będzie inaczej.

Po pierwsze — koronawirus 2019-nCoV zbiera większe żniwo niż SARS, a po drugie — 17 lat temu Chiny dopiero wkraczały na drogę globalnej ekspansji i ich znaczenie dla światowej gospodarki było bez porównania mniejsze niż obecnie. Ekonomiści z Economist Intelligence Unit szacują, że epidemia obniży dynamikę chińskiego PKB o 1,0-1,5 pkt proc. Bardziej pesymistyczna jest Diana Choyleva, główna ekonomistka Enodo Economics. Zakłada ona, że wpływ koronawirusa 2019-nCoV będzie znacznie poważniejszy niż SARS, a chińska gospodarka może się znaleźć w tzw. technicznej recesji, czyli odnotować przynajmniej dwa postępujące po sobie kwartały spadku PKB.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Na razie rynki finansowe raczej lekceważą chińskie ryzyko. Wśród analityków panuje przekonanie, że dzięki drakońskim środkom zaradczym uda się szybko stłumić epidemię i że jej wpływ na gospodarkę będzie krótkotrwały. Pod wpływem takich opinii giełdowe indeksy szybko otrząsnęły się po spadkach z końcastycznia. Przez pierwsze trzy dni lutego niemiecki DAX praktycznie odrobił straty z poprzedniego tygodnia. Indeksy z Wall Street kompletnie zignorowały koronawirusa, w środę ustanawiając nowe rekordy wszech czasów. Wyraźnie odbijały nawet rynki w Chinach i Japonii.

Zawał na miedzi

Nie na wszystkich rynkach jest jednak tak spokojnie. W styczniu nowojorskie kontrakty terminowe na miedź zanotowały bezprecedensową serię 13 spadkowych sesji z rzędu. Ceny czerwonego metalu obniżyły się o blisko 13 proc. Trudno się dziwić — Chiny odpowiadają za ponad połowę światowego zużycia miedzi rafinowanej. O 7,6 proc. w dół poszły notowania aluminium. Kurs amerykańskiej ropy WTI zaliczył korektę o 16 proc. i spadł do najniższego poziomu od ponad roku, zanim lekko wzrósł na początku lutego. Ponad 17-procentową zniżkę zaliczyły notowania wieprzowiny, czyli ulubionego mięsa Chińczyków. Równie mocne tąpnięcie zanotowano na rynku rudy żelaza.

Przed głębszą przeceną wybroniły się natomiast notowania palladu. Biały metal, który jest inwestycyjnym hitem ostatnich czterech lat (+359 proc.), w dniu objęcia kwarantanną Wuhanu ustanowił rekord wszech czasów na poziomie 2424,70 USD za uncję. Przez kolejne dwie sesje zaliczył co prawda spadek o 10 proc., ale w środę znów kosztował prawie 2400 USD/oz.

Mamy więc do czynienia z wyraźną dywergencją na rynkach. Rynki akcji reagują, jakby zagrożenia praktycznie nie było, a skutki epidemii koronawirusa były ograniczone do jednego, maksymalnie dwóch kwartałów. Rynki surowcowe, na których Chiny są absolutnie fundamentalnymgraczem, zareagowały gwałtownymi spadkami w styczniu i bardzo słabym odbiciem w pierwszych dniach lutego.

Rynki wolne i sterowane

Optymiści racjonalizują sobie tę dywergencję różnicami między klasami aktywów. Jak to wyjaśnił Ignacy Morawski ze SpotData.pl, rynki akcji opierają się na długookresowej perspektywie gospodarczej, a ta przecież nie uległa zasadniczej zmianie. Przejściowe perturbacje polegające co najwyżej na przesunięciu w czasie przepływów pieniężnych nie mają więc większego przełożenia na wycenę spółek. Inaczej jest w przypadku surowców, dla których nagły spadek popytu przy stałej podaży oznacza niemal automatyczny wzrost zapasów i spadek cen.

Sceptycy patrzą na sprawę nieco inaczej i wiążą „wirusoodporność” rynków akcji z działaniami banków centralnych. W dniu wznowienia handlu na giełdzie w Szanghaju Ludowy Bank Chin wpompował w system bankowy 150 mld juanów netto (około 22 mld USD). W cenach amerykańskich akcji zdyskontowane są już oczekiwania na dwie obniżki stóp funduszy federalnych. Dodajmy do tego, że EBC od listopada znów „drukuje” pieniądze, wlewając na rynki 20 mld EUR miesięcznie w ramach QE. Rezerwa Federalna zaklina się, że żadnego „ilościowego poluzowania” nie prowadzi, ale i tak zwiększa sumę bilansową o kilkadziesiąt miliardów dolarów miesięcznie. Mamy zatem rynek akcji ewidentnie „wspierany” (a może manipulowany?) przez banki centralne i pozostawiony sam sobie rynek surowcowy, który wciąż wykazuje oznaki kontaktu z rzeczywistością.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane