Surowcowa bańka jest coraz większa

Anna Borys
opublikowano: 27-06-2008, 00:00

Nieruchomości, akcje i obligacje. Co je łączy? Wszystkie poszły w odstawkę w ostatnich 12 miesiącach. Drożeją tylko surowce.

Historyczne stopy zwrotu wabią kolejnych inwestorów. Ryzyko jest ogromne

Nieruchomości, akcje i obligacje. Co je łączy? Wszystkie poszły w odstawkę w ostatnich 12 miesiącach. Drożeją tylko surowce.

Ceny nieruchomości, akcji i obligacji spadają prawie na całym świecie. Z reguły, jak tanieją akcje spółek giełdowych, tanieją również surowce. Teraz jest jednak inaczej. Inwestorzy z rynku surowcowego, w przeciwieństwie do rynku akcji, nie boją się żadnej recesji w USA, ani spowolnienia gospodarczego na świecie. I dalej kupują surowce, w tym przede wszystkim kontrakty na dostawę czarnego złota, czyli ropy naftowej. Na nic zdają się przestrogi m.in. znanego inwestora George’a Sorosa, czy prezydenta bogatego w ropę Iranu, że rosnące ceny surowców to sprawka spekulantów.

— Na rynku surowców utworzyła się bańka spekulacyjna. Jak na każdej bańce — można dużo zarobić, ale ryzyko jest ogromne. Tak jak w przypadku bańki na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, nie wiadomo kiedy pęknie — ostrzega Piotr Kuczyński, główny analityk firmy doradczej Xelion.

Optymistów nie brakuje

Na rynku surowcowym nie brakuje jednak optymistów. Wśród nich są nasze instytucje finansowe. Świadczy o tym chociażby wysyp w ostatnich miesiącach i tygodniach produktów strukturyzowanych opartych właśnie na rynku towarowym. Nowa Energia Go, polisa Livestock, Transportowa hossa, Food 3, db Gwarancja — Mix Surowców, Skarby Rosji, Globtroter, Golden Profit, Spokojny Sen czy DZ Złota Inwestycja. To tylko niektóre propozycje otwierające ekspozycję na rynek surowcowy.

— Surowce to obecnie jedna z najpopularniejszych alternatyw inwestycyjnych dla rynków akcji — mówi Jacek Buczyński, analityk Deutsche Banku. Wtóruje mu Maciej Kossowski prezes Wealth Solutions.

— Zawsze warto inwestować w surowce. W ostatnich kilkunastu miesiącach nie są one skorelowane z giełdą, a to oznacza, że stanowią cenny składnik każdego portfela — wyjaśnia Kossowski.

Ryzyko rośnie

Krajowi analitycy dostrzegają jednak nie tylko możliwe do osiągnięcia wysokie zyski, ale również coraz większe ryzyko.

— Wiele produktów rolnych znajduje się obecnie w silnych trendach wzrostowych. Należy więc liczyć się z możliwością wystąpienia spadków, nawet o bardziej dynamicznym charakterze i większym zasięgu — mówi Jacek Buczyński analityk Deutsche Banku. Ostrożność zaleca również Kossowski z Wealth Solutions.

— Podobnie jak na rynku akcji nie radziłbym wchodzenia w surowce w jednym momencie, z dużą kwotą — powiedział Kossowski.

Historia kusi

Dla klientów wabikiem są historyczne stopy zwrotu. Na produktach związanych z surowcami są one wręcz imponujące. Przez rok ropa naftowa zdrożała o 90,9 proc. Sporo dały też zarobić surowce rolne. W rekordowym tempie drożała także pszenica (53,6 proc.), kukurydza (78,2 proc.) oraz modne zwłaszcza w Indiach kakao (52,4 proc.). Wolniej rosły ceny metali. Uncja złota zyskała na war- tości 35,52 proc., a miedź 13,7 proc.

Wysokie historyczne stopy zwrotu to jednak za mało, aby mieć pewność, że surowcowa hossa się utrzyma. Oby nie powtórzyła się historia sprzed roku z polskiego rynku kapitałowego. Wtedy niektóre towarzystwa funduszy inwestycyjnych reklamowały swoje fundusze akcji, eksponując przede wszystkim bardzo wysokie zyski wypracowane w ostatnich latach. Wielu Polaków, zwłaszcza mniej doświadczonych w świecie finansów, posta- nowiło wejść na parkiet z oszczędnościami. Dzisiaj są rozgoryczeni, bo często stracili 30-50 proc. portfela.

Korekta wisi w powietrzu

Wiele produktów rolnych znajduje się w silnych trendach wzrostowych. W pewnym stopniu jest to wynik inwestycji spekulacyjnych. W takich warunkach należy się liczyć ze spadkami, nawet o bardziej dynamicznym charakterze i większym zasięgu. Prognozowanie momentu takiej korekty jest jednak obarczone zbyt dużym ryzykiem.

Kolejnym czynnikiem, który nie pozwala obecnie z większym prawdopodobieństwem prognozować możliwego punktu zwrotnego na rynkach surowcowych, jest to, że ich ceny są wyrażone w dolarach amerykańskich. Tym samym kondycja USD ma duży wpływ na kierunek cen. Osłabienie dolara względem innych walut przekłada się na wzrosty cen surowców.

W długim terminie są szanse na kontynuację tendencji wzrostowych, choć wydaje się, że inwestorzy będą bardziej selektywni w swych wyborach. Nie będą to raczej tak dynamiczne trendy, z jakimi mamy do czynienia obecnie.

Z uwagi na znaczną skalę wzrostów cen niektórych surowców, szacowanie ich poziomów docelowych jest mało skuteczne i obarczone znacznym błędem.

Jacek Buczyński

analityk Deutsche Banku

To nie koniec hossy na rynku surowców

Popyt ze strony gospodarek azjatyckich na surowce energetyczne i metale przemysłowe będzie się utrzymywał na wysokim poziomie. Trudno się zgodzić z tezą, że wzrosty cen ropy to wyłącznie zasługa spekulantów — chociaż zmiany rzędu 10 dolarów dziennie z pewnością mają spekulacyjny charakter. Generalnie jednak surowce drożeją głównie w wyniku gry podaży i popytu.

Wolałbym nie prognozować precyzyjnie poziomów cen. Myślę że ropa może zdrożeć do 150 dolarów w najbliższych kilkunastu miesiącach. Złoto w tym okresie pójdzie w górę do tysiąca dolarów za uncję z uwagi na globalne obawy przed inflacją. Pszenica jest teraz o ponad 30 proc. poniżej szczytu z końca lutego (9,15 USD za buszel). Jest szansa na wzrost o 15-20 procent do końca roku. Pszenica nie jest wykorzystywana jako karma dla zwierząt, w przeciwieństwie do kukurydzy i soi. Dlatego w tych dwóch ostatnich surowcach widzę wyższy potencjał na przyszłość.

Maciej Kossowski, prezes Wealth Solutions

Wszystko jest możliwe

Prognozowanie przyszłych cen surowców, w szczególności tych obecnie najgłośniej komentowanych — jak ropa naftowa czy złoto — jest niemożliwe. Przykładowo — wzrost notowań ropy naftowej nie osiągnął jeszcze takiej dynamiki jak w latach 70., kiedy jej cena wzrosła o 1000 proc. w okresie krótszym niż 10 lat. Czy taki scenariusz jest możliwy? Wątpliwe, chociaż świadomość takiej ewentualności powinna pozostawać w pamięci analityków. Jednocześnie rozwój sytuacji potoczyć się może w przeciwnym kierunku.

Aprecjacja notowań ropy naftowej uruchomi wiele czynników, jak na przykład interwencje rządowe czy skokowe zwiększenie wydobycia, mające na celu utrzymanie cen ropy na stabilnym pułapie. Pierwszą próbę takiej interwencji mamy już za sobą. Chodzi o informację o zwiększeniu wydobycia przez Arabię Saudyjską o 200 tys. baryłek dziennie. To oczywiście kropla w morzu obecnego zapotrzebowania, dlatego nie przyczyniło się to do jakiegokolwiek spadku notowań.

Wzrost ceny ropy powoduje za to wzrost kosztów wytwarzania i uzyskiwania szerokiego wachlarza produktów. Jeśli dodamy do tego poważną deprecjację wartości dolara, wyłania się nam obraz bardzo prawdopodobnej kontynuacji trendów wzrostowych rynków towarowych.

Piotr Wołkowski

analityk Superfund TFI

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu