Suwak OFE to mały problem dla giełdy

aktualizacja: 13-02-2017, 12:09

Nowy system emerytalny może być dla GPW mocnym impulsem. Ale też potężnym zagrożeniem

„W związku z przekształceniem OFE w fundusze inwestycyjne zlikwidowany zostanie tzw. suwak bezpieczeństwa” — napisał Leszek Skiba, wiceminister finansów, odpowiadając na interpelację poselską. Niektórych na pewno zaskoczył.

— Suwak, jak rozumiem, zostanie — powiedział nam wczoraj jeden z zarządzających funduszami akcji pytany o to, jak kolejna zmiana w OFE wpłynie na warszawską giełdę. — Mnie chyba nic nie zaskoczy, jeśli chodzi o debatę o OFE — twierdzi inny.

Dla części przedstawicieli sektora finansowego likwidacja suwaka była jednak przesądzona. — Od samego początku podczas spotkań z przedstawicielami rządu była mowa, że suwak nie będzie funkcjonował, bo nie będzie do tego podstaw — mówi Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Na początku 2014 r. rząd PO-PSL doprowadził do umorzenia 51,5 proc. jednostek uczestnictwa OFE i przekazania tych aktywów do ZUS. Jeszcze w 2011 r. zmniejszył też z 7,3 do 2,3 proc. wysokość składki emerytalnej przekazywanej OFE (potem została zwiększona do 2,92 proc.). W 2014 r. składka zaczęła też domyślnie płynąć do ZUS.

Członkowie OFE, którzy tego nie chcieli, musieli zgłosić sprzeciw. Nawet jeśli go zgłosili, to na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego obejmuje ich mechanizm automatycznego umarzania części jednostek w OFE i przekazywania wynikających z tego pieniędzy do ZUS. To właśnie tzw. suwak bezpieczeństwa. Przy okazji tych zmian OFE dostały zakaz inwestowania w instrumenty emitowane lub gwarantowane przez skarb państwa, stając się de facto funduszami typowo akcyjnymi.

System po nowemu

Strategia rządu PiS zakłada, że z początkiem 2018 r. do ZUS trafi jeszcze 25 proc. tego, co w OFE zostało. OFE przekształcą się w TFI, a rachunki klientów w indywidualne konta emerytalne (IKE) przez nie prowadzone. System zostanie zaś uzupełniony o tzw. programy kapitałowe, z automatycznym zapisem, ale dające możliwość rezygnacji. Składka, która by do nich trafiała, to 4-5,5 proc. wynagrodzenia brutto.

— Jeśli program zostanie uchwalony w proponowanym kształcie, będzie to miało pozytywny wpływ na sentyment do polskiego rynku, mimo że efekty w postaci napływu kapitału z nowego III filaru na GPW nie będą widoczne aż do drugiej połowy 2018 r. — mówi Tomasz Bardziłowski, wiceprezes Vestor DM. Należy do tych, którzy brali pod uwagę likwidację suwaka. Jego wyliczenia zakładają, że nowy III filar może dać 13 mld zł długoterminowych oszczędności rocznie (około 0,5 proc. PKB).

— Zakładając, że 20 proc. rocznych napływów do programów kapitałowych będzie inwestowane na GPW, wraz z reinwestycjami dywidend przez nowe OFE, napływ netto do polskich akcji może wynieść 1 mld zł w 2018 r. oraz 1,8 mld zł w 2019 r. — wylicza Tomasz Bardziłowski. Przyznaje jednak, że założenie o inwestowaniu na GPW 20 proc. napływów do nowych programów kapitałowych jest dość ostrożne, równie dobrze może to być 40 proc.

Suwak to nie wszystko

Adam Łukojć, zarządzający portfelami akcji w Allianz TFI, zwraca uwagę na dowolność zarządzania inwestycjami IKE przez ich uczestników (tak jest przynajmniej obecnie).

— Likwidacja suwaka oznacza, że w krótkim terminie pieniądze nie będą odpływać z giełdy. Ale z drugiej strony, jak każdy członek OFE będzie mógł w jakiś sposób decydować o tym, czy trzymać pieniądze w tym czy innym funduszu, to część może chcieć przenieść się z funduszu polskich akcji, jakimi de facto są teraz OFE, do funduszu pieniężnego albo akcji zagranicznych. Jeżeli się okaże, że uczestnicy OFE będą chcieli dokonać transferów znacznej części aktywów, to możemy mieć bardzo dużą presję na ceny akcji z GPW — tłumaczy Adam Łukojć.

— To bardzo daleko idące spekulacje. Trudno powiedzieć, co się stanie, jak te pieniądze trafią na IKE. Nie znamy szczegółów. Kwestia tego, czy klienci będą mogli zmienić strategię, to sprawa otwarta — uważa Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Jego zdaniem, z perspektywy rynku większe znaczenie ma to, czy i w jakiej skali powstaną tzw. plany kapitałowe.

— To będzie kluczowa zmiana. Byłby to zastrzyk nie tylko dla rynku akcji, ale całego rynku kapitałowego — podkreśla Sebastian Buczek. Tyle że według przedstawionej dotychczas koncepcji planami kapitałowymi ma co najmniej przez dwa lata zarządzać Polski Fundusz Rozwoju. Według niektórych, może to skłaniać uczestników do wypisywania się z systemu.

— Jeśli chodzi o zaufanie do rozwiązań emerytalnych, wszystkie zmiany w OFE, które już nastąpiły, są dużym problemem — podkreśla Marek Rybiec, prezes Skarbca TFI.

— Założenia systemu nie są złe. Problemem jest dotychczasowa praktyka. Poprzedni rząd znacjonalizował część OFE, a ten chce zrobić to z częścią tego, co jeszcze w nich zostało. Tymczasem OFE „sprzedawano” ludziom jako system, w którym pieniądze należą do nich. I jest to przytyk nie tylko do polityków. Przecież nacjonalizacja OFE nie byłaby możliwa bez decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że to, co miało być prywatne, tak naprawdę prywatne nie jest.

Po co więc powstały OFE? Równie dobrze mogło ich w ogóle nie być i wychodziłoby na to samo — mówi osoba z branży. Adam Łukojć uważa, że już sam transfer 25 proc. aktywów OFE do ZUS z początkiem 2018 r. może spowodować perturbacje na giełdzie.

— Jest jakaś obawa o to, że musząc oddać jedną czwartą aktywów, OFE w pierwszej kolejności spieniężą najbardziej płynną część portfela, czyli akcje największych spółek. Potem będą więc starały się zwiększyć płynność tego, co im zostanie, a więc pojawi się presja na małe i średnie spółki — przestrzega Adam Łukojć.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu