Świat nie ma długiego weekendu

Przemysław Kwiecień
04-01-2011, 00:00

Nie po raz pierwszy specyfika dni wolnych w Polsce nie idzie w parze z aktywnością na rynkach globalnych. W pierwszym tygodniu miesiąca kalendarz danych makroekonomicznych jest z reguły najbardziej intensywny. Już nasz długi majowy weekend wypada właśnie wtedy. Teraz dochodzi święto Trzech Króli. W czasie naszego długiego weekendu w USA opublikowane zostaną kluczowe dane z rynku pracy.

Najbliższy raport z rynku pracy będzie miał wyjątkowe znaczenie dla nastrojów na rynku. Jak co miesiąc, to właśnie ta publikacja przyciąga największą uwagę. Tym razem rynek nie do końca wie, czego oczekiwać. Listopadowy raport był słaby — wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym okazał się najsłabszy od stycznia. Tymczasem inne wskaźniki są wyraźnie lepsze. Systematycznie maleje liczba rejestracji nowych bezrobotnych. W ostatnim opublikowanym w 2010 roku raporcie była już niższa niż 400 tys. (są to dane tygodniowe) — to najmniej od początku lipca 2008 roku.

Znaczenie danych z amerykańskiego rynku pracy wykracza jednak poza kształtowanie bieżących nastrojów. Jest wielce prawdopodobne, że zdeterminują one kierunek notowań na rynku walutowym, przynajmniej w odniesieniu do dolara. Dla amerykańskiej waluty rok 2010 był nieudany, głównie za sprawą działań Fed. Spośród koszyka najintensywniej handlowanych par walutowych dolar oprócz euro zyskał jedynie względem funta, natomiast jego wartość ważona obrotami względem ośmiu najważniejszych walut poza euro obniżyła się w całym roku o 6,5 proc. Jednak od czasu bezprecedensowej ekspansji monetarnej zatwierdzonej przez Fed w listopadzie dolar powoli zyskuje na wartości. Na pozór wydaje się to paradoksem, jednak dzieje się tak, gdyż rosną rynkowe stopy procentowe w USA. To znak, że rynek nie do końca podziela pesymizm Fed, jeśli chodzi o zagrożenia deflacyjne. Jeśli rentowność w USA będzie nadal konsekwentnie rosnąć, da dolarowi wyraźne wsparcie, a obecnie nic nie wspomogłoby tego procesu bardziej niż wyraźne ożywienie w zatrudnieniu w amerykańskiej gospodarce. Innymi słowy, ten i kolejne raporty pomogą nam odpowiedzieć na pytanie, czy rok 2011 będzie rokiem powrotu do dolara.

Przemysław Kwiecień

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat nie ma długiego weekendu