Świat nie potrzebuje młodych kanapowych

31-07-2016, 22:00

Copyright do tytułu ma papież Franciszek. Generalnym przesłaniem jego katechez podczas XXXI Światowych Dni Młodzieży (ŚDM) w Krakowie było porywanie młodego pokolenia do aktywności i do czynu. Używał nawet przenośni piłkarskiej, że wymagania obecnych czasów akceptują na boisku tylko graczy czołowych, a nie ma na nim miejsca dla rezerwowych czy dystansujących się. Odpowiada to świeckiej idei wyszukiwania i promowania młodych liderów. Na gorąco trudno oczywiście powiedzieć, jakim plonem zaowocuje ziarno rozsiewane przez papieża w ciągu kilku polskich dni. Notabene takie bezpośrednie nauki niosą zupełnie inne treści, niż encykliki. Argentyński papież jezuita rok temu ogłosił swoją pierwszą encyklikę „Laudato si” („Pochwalony bądź”), powszechnie uznaną za ekologiczną, ponieważ poświęcona została trosce o wspólny ziemski dom. Kilka miesięcy później ONZ-owska konferencja klimatyczna COP21 w Paryżu przyjęła dokumenty zgodne z duchem tej encykliki. Ale również dopiero po latach okaże się, czy nie były to ustalenia równie szczytne co nierealizowalne.

NASTĘPNA ZMIANA:
Zobacz więcej

NASTĘPNA ZMIANA:

Najwięcej łopotało flag polskich, ale bardzo widoczne były m.in. panamskie — tutaj trzy w górnym rogu. Tysiącosobowa ekipa oraz prezydent Juan Carlos Varela Rodriguez doczekali się postawienia przez papieża kropki nad „i” — ŚDM 2019 odbędą się w Panamie! [FOT. FORUM]

Wypada przypomnieć, że ŚDM to pomysł papieża Jana Pawła II z 1985 r. Co dwa, trzy lata spotkania młodych katolików odbywają się w formie kilkudniowego religijnego festiwalu w miastach wyznaczanych przez papieża

i z jego udziałem, a w pozostałych latach — w Niedzielę Palmową w formule zdecentralizowanej, diecezjalnie. Wszystkie jednak liczone są jednakowo, stąd krakowskie ŚDM były XXXI, a ćwierć wieku temu w Częstochowie odbyły się VI.

Trzy dekady temu idea Jana Pawła II wynikała z potrzeby konsolidacji Kościoła rzymskokatolickiego, który zaczął tracić globalny prymat.

Chrześcijaństwo w całości wciąż pozostaje największą religią, skupiając około 33 proc. ludzkiej populacji, ale ekspansywny islam zdecydowanie goni, przekroczył już 25 proc. Systematycznie zwijający się katolicyzm wyznaje około 17 proc. mieszkańców globu. Trudno uniknąć refleksji, że ŚDM stały się próbą wizerunkowej odpowiedzi na hadżdż, czyli coroczną kilkudniową pielgrzymkę kilku milionów muzułmanów do Mekki. Abstrahując od radykalnie różnych wartości — podczas ŚDM bez przerwy odmieniana jest miłość, a sfanatyzowani muzułmanie kamienują szatana — katolickie globalne zbiórki są frekwencyjnie skromniejsze. Oczywiście zdarzają się ŚDM oszałamiając — Manila 1995 oszacowana została na 4 mln uczestników, a podczas Rio de Janeiro 2013 na Copacabanie zebrało się ich ponoć 3,7 mln. W tej klasyfikacji Kraków 2016 znalazł się w średniej europejskiej, porównywalnie z Madrytem 2011 oraz pamiętną Częstochową 1991. Podczas finałowej mszy w niedzielę w podkrakowskich Brzegach miałem możność oszacowania ludzkiej rzeszy we wszystkie strony z medialnej zwyżki usytuowanej centralnie koło ołtarza. Uczciwie przyjmijmy, że pielgrzymów ze świata wraz z uczestnikami tylko tej mszy zebrało się 1,5 mln plus VAT — nie wnikając, która stawka…

Jak na polskie realia XXXI ŚDM były naprawdę gigantycznym przedsięwzięciem logistycznym. Organizatorzy kościelni i państwowi musieli sobie przypomnieć nie wizytę Benedykta XVI z 2006 r., lecz epokę Jana Pawła II. Generalnie udało się im wyjść obronną ręką. Największym osiągnięciem było ogólne poczucie bezpieczeństwa, co w świecie żyjącym codziennymi doniesieniami o kolejnych zamach terrorystycznym jest wartością bezcenną. Młodzi goście ze 187 państw najwięcej uwag krytycznych mieli natomiast do warstwy informacyjno-językowej. Kraków był w tych dniach miastem przedziwnym — nawet w centrum uliczki boczne pozostawały puste i ciche, a głównymi przelewały się wielotysięczne oddziały pielgrzymów. Wartością dodaną ŚDM stało się przybijanie „piątek”, gdy mijały się idące naprzeciwko kilkudziesięcioosobowe grupy z różnych państw, to przybijał… każdy każdemu.

Największym zgrzytem organizacyjnym było rozprowadzanie pielgrzymów po dwóch ogromnych spotkaniach na krakowskich Błoniach. Główny dworzec kolejowy obecnie przesłonięty jest od strony centrum miasta wielką bryłą Galerii Krakowskiej. Do pociągów normalnie przechodzi się przez nią, co przy zwykłym ruchu jest bezproblemowe. Ale na zaporę utworzoną z galerii trafiały wielotysięczne grupy chcące dostać się do pociągów, nieznające zarówno Krakowa, jak i polskiego. Szokuje, że nikt tego nie przewidział. Na szczęście w galeryjnym ścisku nie doszło do żadnego zatratowania, a na niedzielny finał ruch pieszy w rejonie dworca został lepiej zorganizowany.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Świat nie potrzebuje młodych kanapowych