Świat odwraca się od Europy

Marek Wierciszewski
opublikowano: 13-12-2011, 00:00

Stratedzy walutowi największych banków tną prognozy kursu euro w tempie najszybszym od początku roku

Od 1 listopada, gdy stanowisko szefa Europejskiego Banku Centralnego (EBC) objął Mario Draghi, kurs wspólnej waluty zniżkował wobec dolara o 4 proc. To nie przypadek. Następca Jean-Claude’a Tricheta dwukrotnie obciął w tym czasie stopy procentowe. Polityka EBC się zmieniła. Na wiosnę stopy dwukrotnie wzrosły. Komentatorzy niemal jednogłośnie chwalą decyzje nowego szefa ECB. Obniżki stóp ulżą gospodarce, ale mają też swoje konsekwencje. Lokowanie kapitału w strefie euro staje się mniej atrakcyjne. Znika najważniejsza przyczyna, dla której euro cieszyło się popularnością wśród inwestorów — wyższe niż w innych głównych gospodarkach dojrzałych stopy procentowe.

Politycy zawiedli

Również poniedziałek nie był na światowych rynkach najlepszym dniem dla wspólnej waluty. Kurs wyraźnie zniżkował, zbliżając się na wyciągnięcie ręki do 11-miesięcznego minimum wobec dolara. To nie sprzyjało także notowaniom złotego, który po południu tracił do amerykańskiej waluty nawet 1,6 proc. Poniedziałek nie był także dobrym dniem dla inwestorów giełdowych. Niemiecki indeks DAX spadał o ponad 2 proc., podobnie jak WIG20. Francuski CAC tracił 2 proc.

— Rynek jest zawiedziony, że na szczycie Unii Europejskiej nie podjęto żadnych istotnych decyzji — komentuje Kit Juckes, szef analiz rynku walutowego w banku Societe Generale. Wywołany przez europejskich polityków zawód był głównym motywem, na jaki powoływała się agencja Moody’s, zapowiadając, że ponownie przyjrzy się ratingom krajów europejskich. To tylko przyspieszyłoby tempo, w jakim kapitał ucieka ze strefy euro. Jak oblicza Bank of New York Mellon, w zeszłym tygodniu z unii walutowej odpłynęło dwa razy więcej kapitału niż w tym samym okresie zeszłego roku.

Kapitał płynie za ocean

Inwestorzy coraz lepsze perspektywy dostrzegają w USA. Jak wynika z prognoz, gospodarka amerykańska będzie w przyszłym roku rozwijać się w tempie 2,2 proc., ponad cztery razy szybszym niż gospodarka strefy euro. To otwiera EBC szerokie pole manewru przy łagodzeniu polityki, zmniejsza z kolei szanse na dalszy dodruk dolara przez Fed.

— EBC będzie dalej łagodzić politykę, by wspierać wzrost gospodarczy. Dlatego euro pozostanie słabe, zwłaszcza w pierwszej połowie przyszłego roku — ocenia Ken Dickson, dyrektor inwestycyjny w Standard Life Investments. Specjalista grupy zarządzającej aktywami o wartości ponad 200 mld USD już w kwietniu przewidywał, że przed końcem roku kurs wspólnej waluty rozpocznie tendencję spadkową (pisaliśmy o tym 27 kwietnia). Teraz prognozuje, że spadki się nie zatrzymają, nim euro nie stanieje przynajmniej do 1,20 USD.

Pesymizm dominuje

Zdaniem wielu analityków, pesymizm na rynku jest już tak duży, że dalsze silne spadki są mało prawdopodobne. Jak zauważa Pierre Lequeux, odpowiedzialny za zarządzanie pozycjami walutowymi w Aviva Investors, wartość pozycji spekulacyjnych obstawiających osłabienie euro jest bliska historycznemu maksimum. W razie pojawienia się jakichkolwiek pozytywnych wiadomości, ich posiadacze byliby jego zdaniem zmuszeni do zamknięcia pozycji, co skutkowałoby znacznym umocnieniem wspólnej waluty.

— Uczestnicy rynku już przygotowali się na upadek euro. Dlatego o dalsze osłabienie wspólnej waluty może być trudno — podkreśla Pierre Lequeux. Głos przeciwników euro jest jednak coraz bardziej donośny.

— Obecnie nie ma żadnych przekonujących argumentów, by trzymać euro — zapewnia Kit Juckes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu